Reklama

Amerykanie za mocni dla Polaków

Reprezentacja Polski przegrała w półfinale Ligi Narodów z USA 0:3. Rywale byli lepsi w każdym elemencie.
Amerykanie za mocni dla Polaków

Foto: PAP/PA, Roberto Tommasini / ipa-agency.n

Nie będzie pierwszego trofeum reprezentacji pod wodzą Nikoli Grbicia. Nadzieje przed wyjazdem do Bolonii były spore, bo Polacy w fazie grupowej radzili sobie naprawdę dobrze. Zajęli drugie miejsce w tabeli i w ćwierćfinale w Bolonii zmierzyli się z Iranem, rywalem teoretycznie łatwiejszym od np. Brazylii czy Francji, ale i tak biało-czerwoni mieli z nimi problemy.

To, czego nie potrafili wykorzystać Irańczycy, bezwzględnie obnażyli Amerykanie, którzy słyną z tego, że do najważniejszych imprez potrafią się znakomicie przygotować. Polaków też mieli rozpracowanych znakomicie. Od początku serwisem uderzali w Kamila Semeniuka, zwłaszcza jeśli przyjmujący stał na lewym skrzydle i potem miał problemy z pozbieraniem się do ataku. Nic dziwnego, że zawodnik Sir Safety Perugia miał problemy ze zdobywaniem punktów. Jedna strzelba polskiej kadry została wyłączona, więc trzeba było zneutralizować drugą. Bartosz Kurek tylko w drugim secie radził sobie z blokiem rywali, który znakomicie przesuwał się, kiedy kapitan kadry zbierał się do wyskoku.

Do tego wszystkiego Polacy dołożyli jeszcze problemy z przyjęciem atomowej zagrywki Amerykanów, a z tego brały się problemy z atakiem - biało-czerwoni bardzo słabo radzili sobie wtedy, gdy trzeba było uderzać z sytuacyjnej piłki. Po drugiej stronie siatki gracze reprezentacji USA szaleli w obronie, podbijali ataki Polaków i wyprowadzali kontry. Kiedy trzeba było, to atakował nawet rozgrywający Micah Christenson. Polacy nie potrafili się zrewanżować tym samym. Ich zagrywki często trafiały w siatkę. Nawet, jeśli dobrze ustawili się w obronie, to atomowe uderzenia rywali przełamywały ich ręce.

Mimo wszystko w pierwszych dwóch partiach można było jeszcze mieć nadzieje na zwycięstwo, bo obie strony długo grały punkt za punkt i dopiero w końcówkach Amerykanie włączali wyższy bieg. O trzecim secie podopieczni Nikoli Grbicia powinni jak najszybciej zapomnieć. Torey Defalco, Aaron Russell czy Kyle Ensing rozbijali zagrywkami naszych przyjmujących. Selekcjoner zmieniał kolejnych graczy, zeszli obaj przyjmujący, ale Bartosz Bednorz i Tomasz Fornal nie poderwali kolegów (tego drugiego Amerykanie też mieli świetnie rozpracowanego i celowali w niego zagrywką). Grbić brał przerwy na żądanie, prosił by jego zawodnicy wyczyścili głowy i myśleli tylko o każdym, kolejnym punkcie, ale to nie pomogło.

Przegrali tę partię do 13 i pożegnali się z marzeniami o finale.

Reklama
Reklama

Polacy zagrają o trzecie miejsce (w drugim półfinale są Włosi i Francuzi), ale mają o czym myśleć. Do mistrzostw świata jest coraz mniej czasu, a wątpliwości zaczynają się mnożyć. Czy był to tylko jednorazowy zastój, czy niektórzy zawodnicy będą mieli obniżkę formy? Czy trzeba za wszelką cenę walczyć o powrót do kadry Wilfredo Leona, a może warto sięgnąć po Bartosza Kwolka, który został w Polsce? Selekcjoner Grbić będzie musiał szybko znaleźć odpowiedzi na te pytania.

Polska - USA 0:3 (22:25, 23:25, 13:25)

Siatkówka
Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Siatkówka
Startuje PlusLiga siatkarzy. Nowi bohaterowie się przydadzą
Siatkówka
Jakub Kochanowski dla „Rzeczpospolitej". „Nie ma czasu na refleksje i odpoczynek"
Siatkówka
Tomasz Fornal dla „Rzeczpospolitej". „Mieliśmy swoje problemy, których nie udało się przezwyciężyć"
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama