Reklama

Finał siatkarskiej Ligi Mistrzów. Powtórka mile widziana

Podobnie jak rok temu, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmierzy się w niedzielnym finale Ligi Mistrzów z włoskim Itasem Trentino.

Publikacja: 19.05.2022 21:00

Aleksander Śliwka (z lewej) i Kamil Semeniuk rok temu Ligę Mistrzów wygrali, teraz mają szansę zrobi

Aleksander Śliwka (z lewej) i Kamil Semeniuk rok temu Ligę Mistrzów wygrali, teraz mają szansę zrobić to drugi raz

Foto: PAP/PA

Polscy kibice mogą mieć lekkie déjà vu. Skład finału Ligi Mistrzów jest taki sam jak przed rokiem, dodatkowo ZAKSA znów przystąpi do meczu w Lublanie po batalii o mistrzostwo Polski z Jastrzębskim Węglem, a rywale mieli niemal miesiąc przerwy od poważnego grania, po odpadnięciu w play-off ligi włoskiej.

Zanosi się więc na taki sam wynik? Polscy kibice na pewno by tego chcieli, bo rok temu ZAKSA nadspodziewanie łatwo pokonała Włochów 3:1, a Aleksander Śliwka został wybrany MVP.

Wiele będzie zależeć od formy rozgrywających. Siłą polskiej drużyny jest też współpraca bloku i obrony

Tak jednak nie musi być, a ZAKSĘ czeka trudne wyzwanie. – Chciałbym powtórki z rozrywki, ale to będzie zupełnie inna historia. ZAKSA została przebudowana, Trentino też. Myślę, że Włosi wyciągnęli lekcję z poprzedniego finału i teraz lepiej się przygotują do meczu. Spodziewam się zaciętego spotkania – mówi „Rz” Marcin Możdżonek, były kapitan reprezentacji Polski i w przeszłości zawodnik kędzierzyńskiego klubu.

Podobnie na sprawę patrzy Krzysztof Ignaczak. Na kilku pozycjach przewagę mają mistrzowie Polski, a na innych rywale. – Olek Śliwka i Alessandro Michieletto prezentują zbliżony poziom. Włochowi lekką przewagę może dawać wzrost. Matej Kazijski ma olbrzymie doświadczenie i umiejętności, ale potencjał fizyczny przemawia na korzyść Kamila Semeniuka. Polak gra tak jak kiedyś robił to Bułgar. Libero ZAKSY Erika Shojiego cenię wyżej niż zawodnika Trentino, a Marcin Janusz jest lepszy od rozgrywającego Włochów. Niestety, kontuzji doznał środkowy Norbert Huber, który mógłby śmiało walczyć z Serbami Srecko Lisinacem i Marko Podrascaninem – wylicza „Rz” były libero reprezentacji Polski.

Reklama
Reklama

Środkowy reprezentacji Polski zerwał ścięgno Achillesa w finale PlusLigi i na boisko wróci za kilka miesięcy. Jego brak może być bardzo odczuwalny.

Przy tak wyrównanych potencjałach obu drużyn może zadecydować to, kto będzie lepiej zagrywał i utrudni zadanie przeciwnikowi. Obaj środkowi Itasu uderzają z wyskoku, a w ZAKSIE robi to tylko David Smith, więc tutaj znów lekką przewagę ma włoska ekipa. Na szczęście mecz odbywa się na neutralnym terenie w Lublanie, więc oba zespoły będą miały tyle samo czasu na zapoznanie się z halą, a to Polacy są w rytmie meczowym.

Czytaj więcej

Sebastian Świderski: Jest gorąco, ale sobie poradzimy

– W Trentino rok temu widać było brak pewności siebie. ZAKSA ma w tym względzie przewagę i mam nadzieję, że ją wykorzysta – mówi „Rz” Marcin Możdżonek.

Wiele będzie zależeć od formy rozgrywających. Rok temu do zwycięstwa poprowadził ZAKSĘ Benjamin Toniutti, jeden z najlepszych zawodników na tej pozycji na świecie. Teraz Francuz gra w Jastrzębskim Węglu i przed sezonem były pewne obawy, czy Marcin Janusz da radę go zastąpić. – On już jest wygranym sezonu. Wiele osób się zastanawiało, spali się czy nie, a on już poprowadził ZAKSĘ do mistrzostwa i Pucharu Polski. Wygląda też na to, że Nikola Grbić postawi na niego w kadrze. Marcin nie powinien się spalić psychicznie, a jego koledzy potrafią zdobywać punkty nawet, jeśli piłka jest trochę niedokładnie wystawiona – podkreśla Krzysztof Ignaczak.

Siłą polskiej drużyny jest też współpraca bloku i obrony, dzięki czemu można wyprowadzać kontrataki, a taka gra jest możliwa, bo ZAKSA ma stabilny skład.

Reklama
Reklama

Rozwija się też z roku na rok jako klub i powtarza sukcesy, nawet jeśli odchodzą najważniejsze postaci. – W Kędzierzynie-Koźlu kultura organizacyjna jest bardzo wysoka. To profesjonalny klub – mówi Marcin Możdżonek, który spędził tam dwa lata.

W ZAKSIE, w porównaniu z poprzednim finałem, zmienił się nie tylko rozgrywający, ale też prezes (Sebastian Świderski został szefem PZPS) i trener (Gheorghe Cretu zastąpił Nikolę Grbicia). W PlusLidze już poprawili osiągnięcie swoich poprzedników, teraz mają szansę dorównać im w Lidze Mistrzów.

Początek finału w niedzielę o 21.00 Transmisja w Polsacie Sport

Siatkówka
Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata
Siatkówka
Startuje PlusLiga siatkarzy. Nowi bohaterowie się przydadzą
Siatkówka
Jakub Kochanowski dla „Rzeczpospolitej". „Nie ma czasu na refleksje i odpoczynek"
Siatkówka
Tomasz Fornal dla „Rzeczpospolitej". „Mieliśmy swoje problemy, których nie udało się przezwyciężyć"
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Siatkówka
Mistrzostwa świata siatkarzy. Syndrom sezonu poolimpijskiego
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama