Serbia to najmocniejszy rywal Polaków w grupie A – mistrzowie Europy z 2019 roku, ale z nieco nadszarpniętą reputacją, po braku awansu do turnieju olimpijskiego w Tokio. Przyjechali do Krakowa z misją pokazania, że wciąż są wielką drużyną, tym bardziej, że skład mają stabilny, z kilkoma znanymi siatkarzami z doświadczeniem w mocnych ligach europejskich: Marko Podraščaninem, Marko Ivoviciem, Aleksandarem Atanasijeviciem i Urošem Kovačevicem.
Trener Vital Heynen trzymał się składu z pierwszego meczu z Portugalią: rozegranie Fabian Drzyzga, na skrzydłach Wilfredo Leon, Michał Kubiak i Bartosz Kurek, w środku Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek na zmianę z Piotrem Nowakowskim.
Obie drużyny znają się dobrze, ta znajomość przełożyła się na twardą, bezkompromisową siatkówkę, w której często bardziej chodziło o przełamanie oporu rywali, niż wyjątkowe subtelności taktyki i techniki. Liczyły tylko różnice w umiejętności przyjęcia potężnych serwisów i wyprowadzania równie silnych ataków. Nikt nie wstrzymywał ręki.
Czytaj więcej
Polscy siatkarze wygrali w Krakowie z Portugalią 3:1 (25:16, 22:25, 25:16, 25:19) pierwszy mecz m...
Gdy pojawiły się dwa asy serwisowe Leona, set był dla Polski. Gdy w jednym ustawieniu trzy punkty zdobył zagrywką Srecko Lisinac, premią było zwycięstwo Serbii. W trzecim secie Kovačević i spółka lepiej zagrali w gorących sytuacjach wymagających refleksu, wyprowadzili kilka kontr, dość szybko zdobyli pięć punktów przewagi. Polacy odrobili w pocie czoła stratę, było 17:17, atmosfera meczu, gorąca od pierwszych piłek, jeszcze wzrosła. Kovačević jednak jeszcze raz pokazał wielki spryt, Ivović dołożył świetny serwis i odrabianie strat poszło na marne.