Nad czym szczególnie pracowaliście, co poprawialiście?
Największy nacisk kładliśmy na przyjęcie i wyprowadzenie ataku. Pracowaliśmy też więcej niż zwykle nad kierunkami rozegrania.
Brak rozgrywającej Izabeli Bełcik jest dużym zaskoczeniem. Pan zdecydował, by na tej newralgicznej pozycji, obok Mileny Sadurek, grała pana niedawna asystentka Magdalena Śliwa. Dlaczego?
Według mojej opinii Bełcik nie zregenerowała się dostatecznie ani fizycznie, ani psychicznie po zabiegu operacyjnym, który przeszła w tym roku. Dlatego postawiłem na Śliwę i twierdzę, że był to najlepszy wybór. Wszyscy w drużynie mają ogromny szacunek dla jej umiejętności i doświadczenia. I co bardzo ważne, to dzięki niej spokojniejsza jest Milena Sadurek. Między nimi nie ma rywalizacji. Milena wie, że może się od Magdy jeszcze wiele nauczyć, i tak to traktuje.
Trzy najlepsze drużyny w tym turnieju wywalczą awans na igrzyska w Pekinie. Nie ma tu Chinek i Rosjanek, więc szanse rosną. Czuje pan już presję?
Nie, śpię spokojnie i mam nadzieję, że tak będzie do końca. Zrobiliśmy wszystko jak najlepiej, nie mamy sobie nic do zarzucenia. Teraz tylko musimy dobrze wystartować do wyścigu o olimpijskie paszporty. Rywalki są jednak bardzo wymagające.O Brazylii wiecie wszystko, drużyna USA też jest rozpisana na czynniki pierwsze. A Peru, jaki to zespół?Na średnim poziomie. Ma kilka dobrych zawodniczek i poważne kłopoty z przyjęciem. Ale dokładniej przyjrzymy się im dopiero przed meczem. Teraz myślimy tylko o Brazylii.