O awansie do strefy medalowej zadecydowało ćwierćfinałowe spotkanie z Niemkami. Długie i dramatyczne, ale to nie powinno dziwić, bo nasze „Złotka" też grały z nimi pięciosetowe mecze.
W środę, w łódzkiej Atlas Arenie ostatnie słowo należało do Polek, a szczególne słowa uznania należą się najmłodszej w polskim zespole, 18-letniej, mierzącej 202 cm Magdalenie Stysiak, która zdobyła najwięcej punktów (22) i pokazała, że już w niedalekiej przyszłości może być gwiazdą siatkówki.
To był ostatni mecz Polek przed własną publicznością. Wszyscy podkreślają wielką rolę, jaką odegrał fantastyczny doping polskich kibiców, których nie zabraknie też w Turcji, choć tam ściany pomagać będą naszym rywalkom.
Jeszcze kilka miesięcy temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Dopiero tegoroczna Liga Narodów i dobre występy zespołu Jacka Nawrockiego sprawiły, że odrodzenie polskiej żeńskiej siatkówki stało się faktem.
W mistrzostwach Europy polski zespół gra bez kompleksów, o czym przekonały się chociażby Włoszki, aktualne wicemistrzynie świata. Teraz przyszedł czas, by walczyć o finał. Ryszard Bosek kilka dni temu, jeszcze przed meczem z Niemkami powiedział „Rz", że Polki grać będą w Ankarze o złoto. Oby trafił w dziesiątkę.
W 2003 r. złota drużyna Andrzeja Niemczyka pokonała w finale ME Turcję 3:0, też w Ankarze. Czyżby historia miała zatoczyć koło?
Katarzyna Skowrońska-Dolata, polska gwiazda, która właśnie zakończyła karierę, twierdzi, że to nie jest najmocniejsza Turcja w historii. Z Chorwatkami w walce o ćwierćfinał męczyła się okrutnie, wygrywając dopiero w tie-breaku, i to na przewagi. Turczynki mocno odmłodziły skład, może dlatego grają nierówno.
– One są bardzo rygorystycznie wychowywane, zastraszone. Trzeba je wyzwolić, sprawić, by uwierzyły w siebie, by przestały się bać. Wtedy są w stanie przenosić góry – tak mówił „Rz" o Turczynkach Andrzej Niemczyk, który pracował nad Bosforem sześć lat. A pytany wtedy o Polki odpowiedział, że mają zdecydowanie więcej fantazji, tylko trzeba umieć właściwie ją wykorzystać. On tego dokonał, Jacek Nawrocki teraz ma swoją szansę.
W drugim półfinale dojdzie do rewanżu za ubiegłoroczne mistrzostwa świata. Serbki, które bronią tytułu mistrzyń Europy, zmierzą się z Włoszkami. W finale MŚ górą była Serbia (3:2). Włoszki w ćwierćfinale wyeliminowały zawsze groźne Rosjanki (3:1), a Serbki pokonały 3:0 niżej notowane Bułgarki.
Oba półfinały nie mają zdecydowanych faworytów, choć wiara w sukces Polek rośnie z dnia na dzień.
Mecze w Ankarze
Sobota – półfinały: Serbia – Włochy (16.00); Turcja – Polska (18.30).
Niedziela – mecz o brązowy medal (15.00); finał (18.00).
Transmisje w TVP, TVP Sport i Polsacie Sport