Marcin Lijewski: Ludzie pytają, czy nie jestem szalony

Nowy trener męskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej Marcin Lijewski: Przejęcie kadry to był mój cel od dawna i teraz dostałem szansę.

Publikacja: 06.04.2023 03:00

Marcin Lijewski

Marcin Lijewski

Foto: PAP/Zbigniew Meissner

Wysłał pan pierwsze powołania i widzimy te same nazwiska, które już w kadrze były. Na początku nie warto zrobić przewrotu na początku pracy?

Marcin Lijewski, selekcjoner reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn: Po to, żeby robić przewrót w reprezentacji, trzeba mieć wielką liczbę zawodników do wyboru. Do tego musi dochodzić komfort pracy, przez co rozumiem zgrupowanie, na którym można zebrać kadrę, potrenować, popatrzeć kto z kim i jak funkcjonuje, jak wypadają rotacje składu. My mamy trzy dni zgrupowania, z czego dwa będę mógł przeznaczyć na pracę i potem od razu lecimy do Włoch na ważny mecz w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Zobaczymy jak to zadziałało w piłce nożnej. Przyszedł nowy trener, pojawiły się nowe pomysły, zmienił się trzon drużyny. Piłkarze pojechali na mecz z Czechami, czyli drużyną w ich zasięgu, a dostali takie baty, że nie było co zbierać. Nie chodzi o sam wynik, ale bardziej o fakt, że tam nie było żadnej gry. Właśnie tego chciałem uniknąć. Zawodnicy są ze sobą od jakiegoś czasu, dobrze się znają. Pewne rzeczy mają wyćwiczone i na tym chcemy bazować w najbliższych meczach eliminacyjnych. W dwa dni mogę drobne korekty. Na głębsze zmiany czas będzie później.

Na szczęście gracie z Włochami, czyli europejskim słabeuszem.

To nie będzie łatwy mecz. Wszyscy mówią, że prawie awansowaliśmy, ale to trzeba zrobić na boisku. Nie wiadomo, jaki skład będę tam miał do dyspozycji, jaka będzie hala. Nawet nie wiadomo, kto nam posędziuje, bo czasem w takich meczach pojawiają się arbitrzy z „innych galaktyk”.

W ostatnich latach zagrali w kadrze chyba wszyscy warci uwagi zawodnicy?

Patryk Rombel zrobił bardzo szeroką selekcję. Na obecną chwilę, patrząc na potencjał polskiej piłki ręcznej, w kadrze są najlepsi zawodnicy. Oczywiście, jest kilka fajnych postaci, które się wybijają na poziomie PGNiG Superligi. Trzeba jednak pamiętać, że nasza liga to jedno, a realia meczów międzynarodowych to drugie.

Czytaj więcej

Zawsze byłem niesforny

Bartosz Jurecki stwierdził niedawno, że Polakom brakuje takiego ogrania, bo w pucharach grają właściwie tylko drużyny z Płocka i Kielc, a dla pozostałych drużyn to są krótkie przygody.

Jeśli Bartek tak powiedział, to ja nie śmiem zaprzeczać.

On jest zwolennikiem jak najszybszych wyjazdów do lig zagranicznych.

Jeśli nasi zawodnicy na co dzień nie mają ścisłego kontaktu z czołówką, to z korzyścią dla kadry byłoby, gdyby wyjeżdżali i to najlepiej do Bundesligi. Ona hartuje, bo każda kolejka tam jest prawdziwą walką o życie. Oczywiście, nasza liga jest silniejsza z roku na rok, ale w sumie cztery mecze z Płockiem i Kielcami w trakcie sezonu, to za mało, żeby się rozwijać. Poza tym, Kielce mecze z ligowymi rywalami traktują po macoszemu, bo nieważne jakim składem wyjdą i tak wygrywają różnicą 10 bramek. Z takiego meczu wyciąga się niewiele nauki.

Kadra Bogdana Wenty była złożona głównie z piłkarzy klubów Bundesligi. To był jedna z przyczyn sukcesów?

Zdecydowanie tak. Mecze w lidze niemieckiej są kopią wyzwań, jakie stawia przed zawodnikiem reprezentacja. Myśmy do obciążeń i presji byli przyzwyczajeni przez dłuższy czas, zanim zaczęliśmy odnosić sukcesy.

W Niemczech można się nauczyć pływać, albo utopić talent.

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

Ryzykiem jest też chyba przejmowanie reprezentacji w tym momencie?

Nie patrzę na ryzyko, ale na zaszczyt i odpowiedzialność, jakie na mnie spadły. Dziennikarze pytali mnie wprost, czy nie jestem szalony, przejmując kadrę? Między słowami można to też wyczytać w tym pytaniu (śmiech). To był mój cel od bardzo dawna, a teraz dostałem szansę, której później mógłbym już nie dostać. Widzę w tych chłopakach większy potencjał niż to, 15. miejsce, które zajęli w mistrzostwach świata.

Tałant Dujszebajew mówił, że naszą kadrę stać realnie na zajęcie około 16. pozycji.

Mówił o przedziale miejsc od 10. do 16., a ja bym nas widział właśnie bliżej 10. pozycji. Chciałbym, żeby z każdą następną imprezą było lepiej, żeby postęp był widoczny.

Jak to zrobić, skoro innych zawodników nie da się powołać?

Tych, których mam, trzeba uświadomić, że powinni mocniej pracować nad sobą w klubach: fizycznie, mentalnie, motorycznie. Chłopcy mają tam bardzo dużo rezerwy. I nie zniechęcać się, tylko próbować od nowa. Jeśli dotychczasowy system gry nie dał sukcesów, to pomieszać trochę hiszpańskiego sposobu grania z innym. Jeśli nie działa obrona, to zmienić jej system. Powiedzieć, że się nie da, może każdy. Wiem, że można wprowadzić drobne korekty, choćby ustawienia i to da lepszą grę.

Chodzi o kilka bramek mniej straconych, kilka rzuconych więcej i już taki mecz jak z Francją na MŚ może być wygrany?

Różnie to można rozumieć. Te kilka procent może zmienić świadomość, dać przekonanie, że jest się lepszym. Do chłopaków w meczu z Francją na otwarcie MŚ nagle dotarło, że przez 50 minut grali z nimi jak równy z równym i tu zaczął się problem. To samo przechodziłem w pierwszym sezonie pracy w Zabrzu. Czasami, kiedy trzeba było postawić kropkę nad i, to powstawały problemy, spychotechnika, patrzenie na kolegów i z tego brała się porażka.

Kiedy wyście grali w kadrze, to młodsi zawsze mogli spojrzeć na Marcina Lijewskiego albo Grzegorza Tkaczyka. Kto może wejść w wasze buty teraz?

Chciałbym, żeby nie miało znaczenia, kto jest na boisku, tylko żeby każdy brał na siebie odpowiedzialność. Nawet jeśli raz, lub dwa razy się nie uda, to nic się nie stanie. Nie zawsze są sukcesy, ale ważne, żeby próbować. Tego nauczyli mnie Niemcy: jeśli walczysz, to możesz przegrać, ale jeśli nie podejmiesz walki, to już na starcie przegrałeś.

Z korzyścią dla kadry byłoby, gdyby czołowi zawodnicy wyjeżdżali, i to najlepiej do klubów Bundesligi

Marcin Lijewski

Sztab się zmieni? Jest szansa, że dołączy do pana młodszy brat Krzysztof?

Nie chciałem robić szoku w zespole. Sztab był bardzo mocnym punktem reprezentacji. Nie będę zmieniał tego, co działa. Dajemy sobie czas, żeby przyjrzeć się, czy dobrze ze sobą współpracujemy.

Kiedy można się spodziewać reprezentacji grającej tak, jak pan sobie wymarzył?

Nie jestem wróżką, ani szaleńcem, żeby coś deklarować. Nie powiem, że za dwa lata będzie świetnie. Ta grupa, która z Wentą zdobyła srebrne medale MŚ 2007, rok wcześniej zbierała baty na mistrzostwach Europy. Byliśmy w takim stanie psychicznym, że nie chciało się myśleć o przyszłości, a rok później byliśmy wicemistrzami świata. Nawet nie wiem, jak to się stało, że zaczęliśmy tak grać. Przygotowania przebiegały standardowo. W sparingach wygrywaliśmy ze słabymi rywalami, a z mocnymi przegrywaliśmy. Nie było cudów, a nagle wygraliśmy mecz grupowy z Niemcami i już poszło. Na pewno zawsze dawaliśmy z siebie 100 proc., nawet kiedy czuliśmy się gorzej. Teraz chłopcy pracują tak samo, ale są bardziej świadomi swoich karier niż my w ich wieku.

Chodzi o odżywki, suplementacje, odpoczynek?

Najlepszym sposobem na regenerację jest dobre odżywianie i odpowiednia ilość snu, adekwatna do potrzeb organizmu. Reszta ma tylko niewielki, procentowy udział w procesie regeneracji.

Jak się jest młodym, to czasami chce się zarwać noc.

I pod tym względem jest inaczej. Myśmy bardzo chętnie noce zarywali.

Na koniec zapytam o sprawy szkoleniowe. Patryk Rombel mocno się w to angażował. Jak będzie w pana przypadku?

Nie chciałem być koordynatorem do spraw szkolenia, bo to zabiera bardzo dużo czasu. Będę miał pośredni wpływ na pracę szkoleniową. Wstępnie jestem umówiony na wizytę w SMS Kielce, potem w Płocku i Kwidzynie. Będę na zgrupowaniu młodzieżówki, która przygotowuje się do startu w MŚ. Wpływ na szkolenie na pewno będę miał, ale do pracy w roli koordynatora są ode mnie lepsi fachowcy.

Wysłał pan pierwsze powołania i widzimy te same nazwiska, które już w kadrze były. Na początku nie warto zrobić przewrotu na początku pracy?

Marcin Lijewski, selekcjoner reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn: Po to, żeby robić przewrót w reprezentacji, trzeba mieć wielką liczbę zawodników do wyboru. Do tego musi dochodzić komfort pracy, przez co rozumiem zgrupowanie, na którym można zebrać kadrę, potrenować, popatrzeć kto z kim i jak funkcjonuje, jak wypadają rotacje składu. My mamy trzy dni zgrupowania, z czego dwa będę mógł przeznaczyć na pracę i potem od razu lecimy do Włoch na ważny mecz w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Zobaczymy jak to zadziałało w piłce nożnej. Przyszedł nowy trener, pojawiły się nowe pomysły, zmienił się trzon drużyny. Piłkarze pojechali na mecz z Czechami, czyli drużyną w ich zasięgu, a dostali takie baty, że nie było co zbierać. Nie chodzi o sam wynik, ale bardziej o fakt, że tam nie było żadnej gry. Właśnie tego chciałem uniknąć. Zawodnicy są ze sobą od jakiegoś czasu, dobrze się znają. Pewne rzeczy mają wyćwiczone i na tym chcemy bazować w najbliższych meczach eliminacyjnych. W dwa dni mogę drobne korekty. Na głębsze zmiany czas będzie później.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka ręczna
Hit transferowy w Orlen Lidze. Orlen Wisła Płock bierze mistrza olimpijskiego
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Piłka ręczna
Sławomir Szmal: Dobrze, że nieustannie jeździmy na największe imprezy
Piłka ręczna
Zadanie wykonane: Polska zagra w mistrzostwach świata
Piłka ręczna
Kontrowersje i rzuty karne. Final4 nie dla Industrii Kielce
Piłka ręczna
Turniej Final4 troszkę bliżej. Industria Kielce pokonała Magdeburg sc