Mecz ze Sborną rozpoczął się od pierwszej bramki w turnieju Moniki Kobylińskiej. A potem już było tylko gorzej – od 1:0 do 1:4 po czterech minutach spotkania. Trener poprosił o przerwę. Niestety nasze zawodniczki nadal popełniały błędy podchodziły z akcją w ataku zbyt blisko Rosjanek, dlatego nadziewały się na bloki, albo przeciwniczki przerywały ich akcje faulami. Fatalna była skuteczność rzutów karnych. Do pierwszego karnego podeszła Magda Balsam i go nie wykorzystała, ale na szczęście rzuciła gola z dobitki. Drugiego już nie wykorzystała. Dlatego do kolejnej próby z siedmiu metrów podeszła Marta Gęga, ale bramkarka Anastazja Lagina była górą. Potem za rzucanie karnych zabrała się Romana Roszak i za pierwszym razem pokonała rosyjską bramkarkę, ale przy następnej okazji chybiła. Kolejna, Kinga Achruk, przestrzeliła. Rywalki były zdecydowanie lepsze w każdym elemencie gry - pisze Onet.