Po co mówić o bólu

Karol Bielecki stracił oko i musi zakończyć karierę. Reprezentacja Polski nie ma już zawodnika, do którego koledzy w trudnych chwilach mówili: „Kola, ratuj”

Publikacja: 21.06.2010 02:17

Po co mówić o bólu

Foto: Fotorzepa

Można się go przestraszyć. Koledzy z reprezentacji zawsze żartowali, że gdy boją się wyjść na miasto, biorą ze sobą Karola i są już spokojni. Żartowali też, że jest rudy i brzydki. A potem, kiedy zaczynał się mecz i gdy tylko coś się nie układało, krzyczeli „Kola, ratuj”. Karol Bielecki był dla tej drużyny kimś więcej niż zawodnikiem.

– Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – SMS od Bieleckiego pokazuje jego charakter. – Moja strona nie pływa, ale to dopiero połowa roku, więc najlepsze przed nami – żartuje o zalanym przez powódź Sandomierzu, z którego pochodzi.

Piłkarze ręczni są ulepieni z innej gliny. Grają ze złamanymi palcami – jak Damian Wleklak, ze złamaną ręką – jak Bartłomiej Jaszka, czy ze złamanym nosem – jak Michał Jurecki. Bielecki opowiadał, że kiedy mobilizują się przed meczem, często padają mocne słowa, bo za chwilę trzeba wyjść na boisko i zderzyć się z facetem, który ma 100 kilo wagi i 2 metry wzrostu. – To boli i na ten ból trzeba być gotowym. Szykujemy się na walkę, bitwę. Każdy także na swój sposób, w głowie, w środku – tłumaczył. Kiedy robiło się za poważnie, dodawał: – Nie jesteśmy tacy twardzi, tylko mamy lekarza, który wmawia nam, że nic się nie stało. A na poważnie – ból towarzyszy tej dyscyplinie, nikt się nie użala, bo każdego coś boli codziennie, więc po co o tym mówić.

W latach 1999 – 2004 występował w Vive Kielce, z którym wywalczył mistrzostwo i Puchar Polski, a z młodzieżową reprezentacją kraju w 2002 r. mistrzostwo Europy. W 2004 roku za 200 tysięcy euro przeszedł do SC Magdeburg, trzy lata później do Rhein-Neckar Loewen, jednej z najlepszych drużyn Bundesligi – najsilniejszej na świecie. Podpisał kontrakt do 2015 roku. Niemcy zapowiadają, że będą pomagać Bieleckiemu wrócić do gry. On sam o tym na razie nie myśli.

[wyimek]W każdy możliwy sposób będziemy nadal wspierać Karola w tych trudnych dla niego chwilach - Thorstein Storm, menedżer Rhein-Neckar Loewen[/wyimek]

Popularność dały mu sukcesy z reprezentacją: wicemistrzostwo świata w 2007 roku i brązowy medal w 2009. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie było piąte miejsce. Gdy wokół drużyny zaczęło się kręcić więcej dziennikarzy, jako pierwszy zatrzymywał się przy nieznajomych – potrafi pięknie opowiadać o futbolu, o dziecięcych fascynacjach Marco van Bastenem i reprezentacją Holandii. W piłkę nożną zresztą także świetnie gra. – Mój nauczyciel WF cztery lata walczył, żebym wrócił do ręcznej, ale ja uparłem się na futbol. Dyscypliny zmieniłem w pół roku. Miałem 15 lat, nagle urosłem, koordynacja nie była ta sama. Można powiedzieć, że namówili mnie siłą, żebym zdecydował się na ręczną – opowiadał.

[wyimek]Przecież tylko nie mam oka, ale jestem zdrowy i żyję. Może to, co mnie czeka teraz, będzie ciekawsze od kariery sportowej - Bielecki w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”[/wyimek]

Rzuca piłkę z prędkością 120 kilometrów na godzinę, na wielkich turniejach od jego dyspozycji zależało, co osiągnie reprezentacja. Z trenerem Bogdanem Wentą często się kłócili, krzyczeli na siebie, ale okres, gdy mieszkali w jednym domu w Niemczech, wspominają ciepło. Darzą się szacunkiem. Bielecki potrafił też zmobilizować kolegów do walki. Gdy grali źle, na następny mecz przyjeżdżał łysy. Żartował, że to dlatego, by nie zrzucać pecha na rudy kolor jego włosów.

Potrafił czasem po treningu usiąść na trybunach z kibicami i długo rozmawiać. Dziwili się, że mówi tak spokojnie, niskim, ciepłym głosem. Podnosił go trochę, kiedy mówił o tym, co mu się nie podoba. A nigdy nie bał się mówić prawdy. Koledzy traktowali go trochę jak rzecznika. „Mów, Kola, prawdę” – zachęcali, gdy udzielał wywiadów w trudnych momentach.

– W Polsce większość ludzi, którzy coś osiągają, robi to siłą charakteru, dzięki zaciśniętym zębom, walce każdego dnia – opowiadał. Po utracie oka stwierdził, że to tylko oko i że ludzie mają większe kłopoty. Chce zostać przy sporcie, poszuka dla siebie nowej roli.

Ten dramat przytrafił się człowiekowi, którego nie można złamać.

Można się go przestraszyć. Koledzy z reprezentacji zawsze żartowali, że gdy boją się wyjść na miasto, biorą ze sobą Karola i są już spokojni. Żartowali też, że jest rudy i brzydki. A potem, kiedy zaczynał się mecz i gdy tylko coś się nie układało, krzyczeli „Kola, ratuj”. Karol Bielecki był dla tej drużyny kimś więcej niż zawodnikiem.

– Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – SMS od Bieleckiego pokazuje jego charakter. – Moja strona nie pływa, ale to dopiero połowa roku, więc najlepsze przed nami – żartuje o zalanym przez powódź Sandomierzu, z którego pochodzi.

Pozostało jeszcze 86% artykułu
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Ponury wieczór dla Orlenu Wisły. Industria żegna się z honorem
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock i Industria Kielce grają o ćwierćfinał
Piłka ręczna
Marcin Lijewski nie będzie już trenerem reprezentacji. Nie było wyjścia
Piłka ręczna
Industria Kielce gra o przetrwanie w Lidze Mistrzów. Czy Tałant Dujszebajew może odejść?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Piłka ręczna
Kolejna rewolucja w polskiej piłce ręcznej. Selekcjoner Marcin Lijewski straci pracę