Reklama

Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej: Zawodnicy Dujszebajewa muszą się odbić od ściany

W poniedziałek mecz z Rosją, a we wtorek z Japonią. Po tym dwudniowym maratonie będzie jasne, czy Polacy awansowali do 1/8 finału mistrzostw świata.

Aktualizacja: 16.01.2017 05:16 Publikacja: 15.01.2017 19:19

Tałant Dujszebajew

Tałant Dujszebajew

Foto: AFP

Polscy piłkarze ręczni znaleźli się pod ścianą, pod którą sami się ustawili. Tylko zwycięstwa w dwóch najbliższych meczach – z Rosją (poniedziałek o godzinie 20.45) i rozgrywanym już następnego dnia, spotkaniu z Japonią (godz. 17.45) – mogą biało-czerwonym dać awans do 1/8 finału.

Dwa mecze we Francji, dwie porażki, ale jakże inne po nich nastroje. Po pierwszej przegranej – przeciwko Norwegii 20:22 – panował umiarkowany optymizm. Tyle przecież było obaw o drużynę Tałanta Dujszebajewa, a tymczasem przeciwko czwartemu zespołowi Europy zaprezentowała się więcej niż przyzwoicie.

Polacy walczyli z rywalem ze Skandynawii jak równy z równym. Owszem, były niedociągnięcia, kiepsko wyglądała końcówka meczu, kiedy przez 10 minut Polacy nie byli w stanie rzucić bramki, ale powszechny odbiór postawy zespołu Dujszebajewa był pozytywny.

Kapitalny mecz rozegrał bramkarz Adam Malcher, a kibice już zaczęli nawet twierdzić, że brak Sławomira Szmala będzie w tym turnieju nieodczuwalny. Stuprocentową skutecznością popisał się Michał Daszek, nieźle wypadł Tomasz Gębala. Dlatego spotkania z Brazylią oczekiwano ze spokojem.

Tymczasem otrzeźwienie było dość brutalne. Polacy przez pierwszych siedem minut meczu nie zdobyli bramki, przegrywali już 0:5 i do końca spotkania tych strat nie odrobili. Brazylijczycy kontrolowali przebieg meczu, nie dali się biało-czerwonym zbliżyć na mniej niż trzy bramki, a były momenty, że naszym odjeżdżali. Szokowała liczba głupich i prostych błędów – kroków, fauli w ataku, strat. W dodatku popełniali je zawodnicy niekoniecznie najmniej doświadczeni.

Reklama
Reklama

Trener Rosjan Dmitrij Torgowanow na mistrzostwa wziął wszystkich najlepszych zawodników. W czasach jego poprzednika nie było to regułą – ciągłe konflikty powodowały, że wielu gwiazdorów rezygnowało z gry w kadrze.

To oczywiście nie jest tej klasy zespół, jak w latach 90. (dwa mistrzostwa świata, również dwa triumfy w Europie, złoty medal igrzysk Sydney 2000), ale po dwóch turniejach olimpijskich bez nich – Rosjanie wracają do czołówki.

Za najlepszego zawodnika naszych najbliższych rywali uchodzi doskonale znany polskim kibicom środkowy rozgrywający Wisły Płock – Dmitrij Żytnikow. Wiadomo już, że w przyszłym sezonie przeniesie się on do węgierskiego Pick Szeged.

Rosjanie po pierwszych dwóch kolejkach mają dwa punkty za zwycięstwo z Japonią. Z Norwegią przegrali czterema bramkami (24:28), co może mieć znaczenie. Przy równej liczbie punktów o awansie decydować może bowiem mała tabela, bramki rzucone i stracone. Aby jednak w ogóle do takiej sytuacji doszło, zawodnicy Dujszebajewa muszą Rosję pokonać. Porażka oznaczać będzie zło konieczne – czyli rozgrywki o Puchar Prezydenta.

To turniej równolegle rozgrywany do właściwiej fazy pucharowej, w którym zespoły rywalizują o miejsca – 17–24. W niedawnych jeszcze czasach udział w nim byłby dla Polaków powodem do wstydu. Dziś może oznaczać, że młodzież Dujszebajewa będzie miała szansę nabrać nieco doświadczenia.

Być może jednak ten czarny scenariusz nie zostanie zrealizowany. Dwa zwycięstwa powinny wystarczyć do zajęcia czwartego miejsca w grupie – ostatniego premiowanego awansem do 1/8 finału.

Reklama
Reklama

Polska – Rosja, 17.45, transmisja w TVP2 i TVP Sport

Piłka ręczna
Euro 2026 w piłce ręcznej: Klęska. Polaków czeka mnóstwo pracy
Piłka ręczna
ME piłkarzy ręcznych: ambicji aż za dużo, zimnej krwi za mało
Piłka ręczna
Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat
Piłka ręczna
Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"
Piłka ręczna
Wrócili weterani. Jak polscy piłkarze ręczni przygotowują się do mistrzostw Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama