36-letni Saviola, który ostatnie lata na europejskich boiskach spędził w Grecji i Włoszech (najpierw w Olympiakosie Pireus, później w Hellasie Werona), na koniec swoich występów przeszedł do argentyńskiego River Plate - klubu, w którym rozpoczynał karierę. Wcześniej zakładał koszulki największych europejskich klubów - Barcelony, Monaco, Sevilli, Realu Madryt i Benfiki Lizbona. Ma też na koncie złoty medal igrzysk olimpijskich w Atenach, w 2006 roku zagrał na mistrzostwach świata w Niemczech (strzelił jedną bramkę, Argentyna odpadła po karnych w ćwierćfinale z gospodarzami turnieju).
Przed rokiem zachodnie media informowały, że Saviola rozpoczyna karierę szkoleniową - miał objąć drużynę Enfaf Credit Andorra z Andory w kategorii kadetów. Argentyńczyk mieszka w Andorze, pracował tam nawet jako doradca tamtejszej federacji piłkarskiej.
Teraz niespodziewanie Saviola wrócił do europejskiej piłki jako zawodnik - w środę wystąpił w drużynie FC Encamp, mistrza Andory w futsalu, w Lidze Mistrzów w tej odmianie piłki.
Argentyńczyk strzelił nawet jedyną bramkę dla swojej drużyny w starciu z norweskim klubem Sandefjord, ale Andorczycy przegrali 1:2. To jednak nie ostatnia okazja, by zobaczyć Saviolę w akcji - Encamp czekają jeszcze dwa mecze w ramach turnieju preeliminacyjnego UEFA Futsal Champions League w austriackim Wiener Neustadt - z gospodarzami imprezy - zespołem 1. FC Allstars - oraz Finami z Kampuksen Dynamo.
- Obiecałem, że jeśli w Andorze będą mistrzowie, to mogę zagrać i oto jestem. Nie lubię składać obietnic, bo później muszę je wypełniać - żartował Argentyńczyk przed międzynarodowym debiutem w barwach Encamp.
W ten sposób Saviola dołączył do takich graczy jak Robert Jarni czy ostatnio Argentyńczyk Diego Placente, którzy po zakończeniu zawodowej kariery w piłce jedenastoosobowej, zaczęli grać w futsal. Jeszcze więcej poszło odwrotną drogą - jak wielu Brazylijczyków czy Francuz Wissam Ben Yedder z Sevilli, który w reprezentacji swojego kraju zadebiutował nie jako piłkarz, a jako futsalista.