Jeśli po zwycięstwie nad Niemcami brytyjska prasa wpadła w euforię, to teraz można już mówić o szaleństwie. Kontrolowanym, bo historia angielskiego futbolu pełna jest cierpienia i niewytłumaczalnych wpadek.
„Pora zacząć wierzyć. Zbliżamy się do chwały" – napisał „Daily Telegraph" po wygranej 4:0 z Ukrainą. Mecz w Rzymie media na Wyspach określiły jako perfekcyjny. Gareth Southgate zaczął być porównywany do sir Alfa Ramseya, który dał Anglii jedyne mistrzostwo świata (1966), a dwa lata później zajął z nią trzecie miejsce na Euro. Do soboty żadnemu innemu selekcjonerowi nie udało się awansować do półfinałów dwóch wielkich turniejów z rzędu.
Mentalne kajdany
„Southgate kontynuuje uwalnianie drużyny z mentalnych kajdan" – pisze „Times", zwracając uwagę, że ćwierćfinały nigdy nie były łatwym etapem dla Anglików, na przeszkodzie stawały jakieś nieszczęścia, ale wreszcie udało się pozbyć traumy.
Nawiązań do mundialowego sukcesu z 1966 roku znaleźć można więcej. To wtedy po raz ostatni reprezentacja strzeliła cztery gole w spotkaniu fazy pucharowej (w wygranym 4:2 finale z Niemcami), to wtedy też pierwszą bramkę straciła dopiero w półfinale.
Jordan Pickford w pięciu dotychczasowych meczach Euro zachował czyste konto, Anglicy pobili tym samym rekord mistrzostw, a jedynego gola w 2021 roku strzelił im Jakub Moder – w eliminacjach mundialu w Katarze (bronił wtedy Nick Pope).
To było zarazem ostatnie spotkanie, w którym zostali postawieni pod ścianą. I wyszli z tej sytuacji obronną ręką, pokonując Polskę 2:1. Kto wie, czy na wrześniowy rewanż w Warszawie nie przyjadą już jako mistrzowie Europy.
Mają wszystko, by ten scenariusz się ziścił. Przewagę własnego boiska, szczelną defensywę i bogactwo w ataku. Mają Raheema Sterlinga, którego „Gazzetta dello Sport" nazywa piłkarzem z innej planety, i Harry'ego Kane'a, o którym włoskie i hiszpańskie gazety piszą, że jest nie do zatrzymania.
Zjednoczeni Anglicy
Sterling wyręczał Kane'a w fazie grupowej, ale napastnik Tottenhamu w końcu naładował strzelbę, wbił dwie bramki Ukrainie, był liderem i kapitanem z prawdziwego zdarzenia. Zrównał się z Alanem Shearerem (także dziewięć trafień dla Anglii na dużych imprezach), goni już tylko Gary'ego Linekera (10). „Mam nadzieję, że długo to nie potrwa" – przyznał na Twitterze Lineker.
Nie brak głosów, że teraz, kiedy z turniejem pożegnali się już Romelu Lukaku i Patrik Schick, przed Kane'em otwiera się droga do kolejnego tytułu króla strzelców. Był już nim na mundialu w Rosji i w eliminacjach do tegorocznego Euro.
– Wyciągnęliśmy wnioski z bolesnych doświadczeń. Widziałem wiele drużyn, które zostały wyeliminowane, bo nie były zjednoczone tak jak my teraz. To bardzo ważne – podkreśla Southgate.
Akurat Duńczycy, których Anglia podejmie w środę, wiedzą o tym doskonale. Dla nich mistrzostwa zaczęły się od dramatu Christiana Eriksena, skończą na pewno najlepszym wynikiem od 1992 roku, gdy wezwany naprędce z wakacji zespół zastąpił w turnieju wykluczoną Jugosławię i niespodziewanie sięgnął w Szwecji po tytuł.
Święty Tomasz
„Czekamy na powtórkę tych wspaniałych dni. W środę podbijemy Wembley" – zapowiadają duńskie media po zwycięstwie nad Czechami (2:1). Nie tak efektownym jak nad Rosją (4:1) i Walią (4:0), ale pozwalającym wciąż marzyć o finale.
Na gracza meczu w Baku UEFA wybrała strzelca pierwszego gola Thomasa Delaneya. „Ekstrabladet" nazwał go Świętym Tomaszem.
Drugim bohaterem był Kasper Dolberg. Wielki talent i jeszcze większy pechowiec. Kontuzje, choroby, koronawirus, skradzione auto, obrabowany dom – lista wypadków, które przytrafiły się w ostatnim czasie 23-letniemu napastnikowi Nicei, jest bardzo długa. Może te trzy bramki, które zdobył dotąd na Euro, będą początkiem lepszej passy.
Duńczycy dokonali rzeczy niemożliwej. Dotarli do półfinału mimo porażek w dwóch pierwszych spotkaniach. – To magiczne. Pokazałem chłopakom zdjęcie z naszego jesiennego meczu na Wembley. Obiecałem, że tam wrócimy – opowiada trener Danii Kasper Hjulmand.
Wspomniane przez niego spotkanie odbyło się w październiku w ramach Ligi Narodów. Duńczycy zwyciężyli 1:0 po rzucie karnym wykorzystanym przez rozgrywającego setny mecz w kadrze Eriksena, a Anglicy kończyli w dziewięciu – czerwone kartki dostali Harry Maguire i Reece James.
Wtedy kibiców na Wembley nie było, teraz będzie mogło ich wejść nawet 60 tys. Ale w większości angielskich. Restrykcje związane z Covid-19 i konieczność przejścia kwarantanny po przyjeździe sprawiają, że półfinał obejrzą głównie Duńczycy mieszkający na Wyspach. – Mamy nadzieję, że Boris Johnson się obudzi – liczy na interwencję brytyjskiego premiera Hjulmand.
Ten sam problem dotyczy Włochów i Hiszpanów. Zamiast fiesty na trybunach może być więc we wtorek angielska obserwacja ewentualnego przeciwnika w finale. Zakaz nie dotyczy przedstawicieli UEFA i FIFA, sponsorów oraz VIP-ów. Oni z kwarantanny zostali zwolnieni, co wzbudza jeszcze większe emocje i oburzenie o rosnące podziały na równych i równiejszych.
Italia bez kompleksów
Po tym jak Hiszpanie uporali się z klątwą karnych, eliminując po konkursie jedenastek Szwajcarię, madrycki „AS" pisze, że przyszłość należy do młodej reprezentacji Luisa Enrique. „Gazzetta dello Sport" po świetnym meczu z Belgią rozpływa się natomiast nad włoską linią pomocy i zestawia ją z byłymi hiszpańskimi gwiazdami. Marco Verratti porównywany jest do Xaviego, Lorenzo Insigne do Andresa Iniesty, a Nicolo Barella do Cesca Fabregasa.
W 2012 roku to m.in. ta trójka dała Włochom lekcję pięknego futbolu w finale Euro w Kijowie (4:0 dla Hiszpanii). Dziś Italia nie musi już mieć kompleksów, to jej powinni się obawiać rywale, nawet jeśli do gry o medale przystąpi poturbowana.
Jeden z bohaterów spotkania z Belgią Leonardo Spinazzola (uratował zespół m.in. przed stratą gola) zerwał ścięgno Achillesa i na boisko wróci za około sześć miesięcy. Opuścił już zgrupowanie i poleciał do Finlandii, gdzie w poniedziałek rano ma przejść operację. Kolegom życzył, by 11 lipca wyszli na Wembley zagrać o trofeum.
ĆWIERĆFINAŁY
>Szwajcaria – Hiszpania 1:1 po dogrywce, karne 1-3
(Shaqiri 68 - Zakaria 8-sam.)
>Belgia – Włochy 1:2
(Lukaku 45+2-z karnego - Barella 31, Insigne 44)
> Czechy – Dania 1:2
(Schick 49 - Delaney 5, Dolberg 42)
>Ukraina – Anglia 0:4
(Kane 4 i 50, Maguire 46, Henderson 63)
PÓŁFINAŁY
Wtorek
> Włochy – Hiszpania (21.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)
Środa
> Anglia – Dania (21.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)