Kilka dni temu Wirtualna Polska ujawniła, że Adrian Siemieniec pisał wiadomości do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika ws. meczu jego Jagiellonii z GKS Katowice. Trenerowi zależało, by główny arbiter Paweł Raczkowski z „pewną rozwagą” pokazywał żółte kartki, bo w przypadku aż ośmiu graczy z Białegostoku taka kara byłaby równa pauzie w ostatniej kolejce Ekstraklasy (Jagiellonia walczyła z Górnikiem Zabrze o wicemistrzostwo Polski).
Szkoleniowiec w wiadomościach na WhatsAppie pisał, że jeżeli „kartka się należy”, to mu „nic do tego”, ale gdy piłkarz jego zespołu będzie „blisko” upomnienia, by o tym „uprzedzić”, tak by mógł „zareagować”. Wójcik w odpowiedzi zasugerował, by trener porozmawiał tuż przed meczem z Raczkowskim, samą wiadomość też mu przekazał. Według WP do rozmowy Siemieniec – Raczkowski przed spotkaniem faktycznie doszło. Jagiellonia w Katowicach została ukarana tylko jedną żółtą kartką, ale wicemistrzostwa i tak nie zdobyła. Komisja Ligi zbiera informacje w sprawie, nie podała terminu podjęcia decyzji na temat kary. Dla środowiska piłkarskiego w Polsce od kilku dni to temat numer 1.
Czytaj więcej
Konsekwencje ujawnienia kontaktów trenera Jagiellonii Białystok z sędzią Ekstraklasy będą wykraczały poza ograniczony katalog przepisów i kar w tej...
Adrian Siemieniec publikuje przeprosiny i czeka na karę
- Nie miałem żadnych złych intencji, ale sposób komunikacji, który wybrałem, był niepotrzebny - tak Adrian Siemieniec o aferze mówił w piątek, przed meczem Jagiellonii z Wisłą Kraków. Był o nią pytany też na konferencji prasowej po spotkaniu, ale odpowiadał zdawkowo. Na dłuższy wpis zdecydował się w poniedziałek przed południem - zaadresował go "Do całej piłkarskiej społeczności w Polsce".
Na wstępie szkoleniowiec zaznacza, że ostatnie są bardzo trudne dla niego, jego rodzinie, ale i całego piłkarskiego środowiska w Polsce.
"Fakty są jednak takie, że gdyby nie mój brak rozwagi i odpowiedzialności, tych trudnych dni by nie było. I w tym oświadczeniu nie chodzi o to, co mówią przepisy czy konwencje, na który paragraf się powołujemy i jak prawo reguluje to, co się wydarzyło. O tym, jak już wspomniałem przy okazji meczu z Wisłą Kraków, zadecyduje Komisja Ligi. To oświadczenie ma być przede wszystkim refleksją człowieka, który mimo braku jakichkolwiek złych intencji ma świadomość, że popełnił błąd".
Dalej trener podkreśla, że nie powinien zachować się w ten sposób i bardzo żałuje. "Jestem sobą rozczarowany i wiem, że zawiodłem wielu ludzi. Przede wszystkim jednak zawiodłem sam siebie. Mój brak odpowiedzialności naraził na cierpienie całą moją rodzinę, a przede wszystkim moją żonę. (...) Swoim zachowaniem naraziłem swój klub i swoich kibiców na straty wizerunkowe, a zaufanie całego piłkarskiego środowiska do mnie wystawiłem na ogromną próbę. Dlatego przepraszam. Po prostu, po ludzku, przepraszam".
Adrian Siemienec długo wymienia osoby i podmioty, które przeprasza - m.in. swoją rodzinę, swoich zawodników, sztab, kibiców, klub; kibiców wszystkich klubów oraz wszystkie kluby; kolegów trenerów; władze piłkarskiego związku i Ekstraklasy; wszystkich sędziów i całe środowisko sędziowskie; wszystkich, którzy poczuli się rozczarowani, a którym zależy na dobru polskiej piłki.
Osobno odnosi się też do komentarzy w przestrzeni medialnej i internetowej: "Pragnę bardzo podziękować osobom, które udzieliły mi wsparcia. Rozumiem również tych, którzy mnie krytykowali. Zasłużyłem na słowa krytyki. Trudno mi jednak przejść obojętnie obok hejtu, który wylewa się na mnie i moją rodzinę. Popełniłem błąd i zasługuję na krytykę, ale nie na hejt i publiczny lincz. Ta granica została przez wielu ludzi przekroczona. Czasu już nie cofnę, niestety. Chociaż na pewno bym chciał. Wnioski już wyciągnąłem, a jedyne, co mogę teraz zrobić, to wziąć odpowiedzialność za błąd i ciężko pracować nad odbudowaniem zaufania całego piłkarskiego środowiska w Polsce. Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby tak się stało".
Jagiellonia Białystok zaczyna Ligę Europy
Jagiellonia Białystok w środę o godz. 21 zaczyna grę w Lidze Europy. Jej rywalem w Pireusie będzie Olympiakos.