Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok Adrian Siemieniec w kluczowym momencie sezonu kontaktował się z arbitrami, prosząc o szczególne podejście do kwestii kartkowych – wynika z ustaleń WP. Sprawa ujrzała światło dzienne po tygodniach milczenia ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej i zbiegła się z ostrym konfliktem wewnętrznym w strukturach sędziowskich.

Wiadomości w dniu meczu. Co trener Jagiellonii pisał do sędziego?

Sprawa dotyczy spotkania przedostatniej kolejki ubiegłego sezonu Ekstraklasy pomiędzy GKS-em Katowice a Jagiellonią Białystok. Zespół z Podlasia walczył o miejsce gwarantujące udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Sytuacja kadrowa drużyny była wyjątkowo trudna – aż ośmiu zawodników było zagrożonych pauzą w ostatnim spotkaniu w przypadku otrzymania żółtego kartonika.

Jak poinformowała Wirtualna Polska, rano w dniu meczu trener Adrian Siemieniec napisał wiadomość do przebywającego na wymianie w Japonii sędziego asystenta Arkadiusza Kamila Wójcika. W korespondencji szkoleniowiec wyraził obawy dotyczące obsady sędziowskiej, którą sprawował Paweł Raczkowski i zapytał o możliwość współpracy w kwestii zapobiegania kartkowania graczy Jagiellonii.

Czytaj więcej

PZPN negocjował z Zondacrypto. Kulisy tajnego spotkania na włoskim stadionie

Siemieniec tłumaczył w wiadomościach, że zależy mu na wcześniejszym ostrzeganiu zawodników, gdy znajdą się na granicy przewinienia kwalifikującego się na napomnienie, co umożliwiłoby mu dokonanie zmiany. Arbiter asystent nie tylko nie ukrócił tej próby, ale wręcz zasugerował trenerowi bezpośrednią rozmowę z arbitrem głównym, wskazując, że ten jest sprawny w prowadzeniu tego typu ustaleń.

Przed rozpoczęciem spotkania Siemieniec odbył krótką rozmowę z Raczkowskim na osobności. Ostatecznie w trakcie meczu sędzia główny ukarał tylko jednego piłkarza Jagiellonii – zawodnika, któremu nie groziła absencja w kolejnym meczu.

Procedury i regulaminy PZPN. Jakie przepisy zostały złamane?

Przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej w sposób jednoznaczny zakazują bezpośrednich kontaktów sędziów z przedstawicielami klubów. Zgodnie z zapisami Konwencji Sędziowskiej oraz Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN, arbiter ma obowiązek niezwłocznie zgłosić każdą próbę nawiązania takiego kontaktu. Naruszenie tych zasad grozi poważnymi sankcjami, włączając w to zawieszenie oraz dyskwalifikację.

W rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski sędzia Wójcik przyznał się do błędu, biorąc odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Wskazał, że w środowisku sędziowskim wymiana informacji na temat zagrożeń kartkowych bywała traktowana jako element rutynowych działań prewencyjnych, a brak dostatecznych szkoleń ze znajomości wewnętrznych regulaminów sprzyjał takim zachowaniom. Sędzia Raczkowski odmówił natomiast szczegółowych wyjaśnień, utrzymując, że dopełnił obowiązków informacyjnych wobec swoich przełożonych.

Czytaj więcej

Czas frontmanów. Nowa fala właścicieli klubów Ekstraklasy nie gryzie się w język

Przedstawiciele Jagiellonii Białystok oraz sam trener Siemieniec ograniczyli się do powołania na niejawny charakter toczących się postępowań wyjaśniających, nie odnosząc się wprost do treści ujawnionych wiadomości.

53 dni milczenia i zawiadomienie do prokuratury. Kulisy reakcji PZPN

Kluczowym wątkiem opisanym przez Wirtualną Polską jest czas, w jakim sprawa trafiła do organów dyscyplinarnych. Mimo że materiały dotyczące korespondencji z maja znajdowały się w posiadaniu szefa Kolegium Sędziów, rzecznik dyscyplinarny PZPN otrzymał je dopiero 9 lipca – dokładnie 53 dni po rozegraniu meczu.

Data ta zbiega się bezpośrednio z działaniami prawnymi podjętymi przez sędziego Wójcika, który złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze Kolegium Sędziów. Zarzuty dotyczyły mobbingu, gróźb bezprawnych oraz naruszania praw pracowniczych.

Z relacji zebranych przez WP wynika, że władze związku miały wiedzę o korespondencji SMS-owej wcześniej i mogły wykorzystywać ją jako narzędzie nacisku w celu skłonienia sędziego do rezygnacji z kroków prawnych. PZPN kategorycznie zaprzecza tym twierdzeniom, utrzymując, że wszelkie procedury zostały wszczęte niezwłocznie po formalnym wpłynięciu dokumentacji.

Czytaj więcej

Sponsorzy pompują rekordowe pieniądze w polski futbol. Piłka zostawia konkurencję w tyle

Cień na uczciwości rozgrywek. Ekspert ocenia wizerunkowe skutki afery

Były szef Wydziału Dyscypliny PZPN mecenas Michał Tomczak zwrócił na łamach WP uwagę, że kluczowym problemem w tego typu sprawach jest wizerunek dyscypliny. Ekspert zaznaczył, że nieformalne kontakty pomiędzy trenerami a arbitrami godzą w społeczne poczucie bezstronności sędziowskiej.

Nawet jeśli decyzje podejmowane na boisku są obiektywnie prawidłowe, jakikolwiek wcześniejszy kontakt obniża zaufanie kibiców i podważa transparentność rywalizacji sportowej. Zdaniem eksperta podważanie wiarygodności rozgrywek stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla futbolu.

Obecnie sprawy trenera Siemieńca oraz sędziów Raczkowskiego i Wójcika zostały skierowane do Komisji Ligi Ekstraklasy S.A., która ma podjąć decyzje o ewentualnych karach dyscyplinarnych. Równolegle postępowanie dotyczące zarzutów mobbingowych prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.