Piłkarze, podobnie jak trenerzy, bywają bardzo przesądni. Bywa, że przed ważnymi meczami się nie golą, ani nie ścinają włosów. Ale Haaland do strachliwych raczej nie należy. Po udanym mundialu w USA pozbył się swojej charakterystycznej blond czupryny, a film, jaki wstawił do swoich mediów społecznościowych po wizycie u fryzjera, tylko w ciągu pierwszego dnia obejrzało kilka milionów ludzi. Potem zamieścił też vloga, na którym dzwoni do Pepa Guardioli i Zlatana Ibrahimovicia, by pochwalić się nowym wyglądem.
– Oczywiście tęsknię za moimi długimi włosami, ale nadszedł czas na zmianę. Mam nadzieję, że odrosną, choć nie ukrywam, że ta wersja również mi się podoba – tłumaczył Norweg mediom i kibicom.
Erling Haaland już jest lepszy od Messiego i Ronaldo
Niektórzy zastanawiali się, czy wraz ze ścięciem włosów nie straci swojej niesamowitej skuteczności. Niepotrzebnie, bo Haaland w Premier League zdobył już trzy bramki, a na inaugurację Ligi Mistrzów ustrzelił dublet, prowadząc Manchester City do zwycięstwa w Porto (2:0).
W 424 meczach na zawodowym poziomie, licząc kluby i reprezentację, uzbierał już 364 bramki. – Nie wyobrażam sobie, by nie przekroczył granicy 1000 goli lub nie został najlepszym strzelcem wszech czasów – mówi CBS Sports Jamie Carragher, były piłkarz reprezentacji Anglii i Liverpoolu, dziś futbolowy ekspert.
Sky Sports przypomina, że nawet Leo Messi i Cristiano Ronaldo, będąc w tym samym wieku co Haaland (26 lat), nie mogli się pochwalić tak świetnymi liczbami. Argentyńczyk miał wówczas na koncie 348 bramek, a Portugalczyk tylko 219. W klasyfikacji wszech czasów Manchesteru City Haaland znajduje się już na trzeciej pozycji (167 trafień). Do rekordzisty Sergio Aguero traci 93 bramki.
Po meczu Ligi Mistrzów z Porto Haaland przyznał, że jego dorobek mógł być jeszcze bardziej okazały. Chwalił także Jakuba Kiwiora. Jedyny z trzech reprezentantów Polski, który pojawił się we wtorek na boisku w Porto, miał przez Norwega bardzo pracowity wieczór.
– Słowa uznania dla niego. Prawdopodobnie miał najwięcej kontaktów z piłką w całym zespole. Oni grają naprawdę dobrze, jestem pod dużym wrażeniem – opowiadał Haaland w rozmowie z Canal+ Sport.
Zaznaczał też, że mimo krótkiej przerwy po mundialu czuje się dobrze fizycznie, ale ułożenie sobie w głowie wszystkiego, co wydarzyło się na mistrzostwach w USA, zajmie mu jeszcze trochę czasu.
„Cukierki Haalanda” i gumki do włosów
Powody do zmartwień może mieć za to producent gumek do włosów, które Norweg rozsławił w trakcie mundialu. Ich sprzedaż wtedy eksplodowała. Czas pokaże, czy po zmianie fryzury nie nastąpi gwałtowne załamanie. Pytanie brzmi, czy w obecnej sytuacji Haaland nadal będzie wiarygodny jako ambasador marki.
Z Norwegii płyną informacje, że „efekt Haalanda” jest za to teraz mocno widoczny na rynku spożywczym. Sprzedaż marchewki wzrosła podobno dwukrotnie, odkąd dzieci w Norwegii przekonały się do jej jedzenia, widząc, że to ulubiona przekąska ich idola. Marchewka jest już nawet nazywana „cukierkami Haalanda” i na pewno wyjdzie na zdrowie dzieciom, które zaczęły nią zastępować chipsy oraz słodycze.