Kilka lat temu wydawało się, że piłkarski świat stoi przed nim otworem. Po dobrych występach w Lechu Poznań kupił go – za 11 mln euro – grający w Premier League Brighton & Hove Albion, a polski pomocnik nie potrzebował wiele czasu na aklimatyzację. Nie narzekał, że trener go nie lubi, tylko wziął się do pracy i od razu zaczął grać w najbardziej wymagającej lidze na świecie.
Nic dziwnego, że powoływali go kolejni selekcjonerzy. Jerzy Brzęczek sprawdzał go w Lidze Narodów, Paulo Sousa zabrał na Euro 2020 i dawał szansę w eliminacjach mistrzostw świata 2022, a Czesław Michniewicz postawił na niego w barażowym meczu ze Szwecją, w którym Polacy wywalczyli bilety na mundial w Katarze.
Jak kontuzje zahamowały karierę Jakuba Modera
Niedługo po tym skończyła się jednak dobra passa Modera. Zerwał więzadło krzyżowe, a taka kontuzja zawsze oznacza co najmniej kilka miesięcy przerwy. Michniewicz liczył, że jego zawodnik zdoła się wykurować na mundial (ze względu na upały w Zatoce Perskiej rozgrywany wyjątkowo pod koniec roku), ale rehabilitacja się przedłużała. Anglicy nie chcieli wysłać Modera do Polski, woleli stawiać go na nogi sami. Coś poszło jednak nie tak i potrzebny był nawet drugi zabieg usunięcia zrostów w kolanie.
Czytaj więcej
Rusza zgrupowanie kadry przed barażami o mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Robert Lewandowski walczy prawdopodobnie o swój ostatni wielki turniej....
Ostatecznie Moder wrócił do gry jesienią 2023 r. i odbudował formę na tyle, że Michał Probierz wziął go na Euro 2024, gdzie dał mu szansę w trzech meczach. Potem jednak piłkarzowi przytrafiały się kolejne urazy. Początek sezonu 2024/2025 stracił przez kontuzję uda, która dokuczała mu już w trakcie Euro, a po transferze do Feyenoordu Rotterdam i świetnych pierwszych miesiącach zaczął narzekać na uraz pleców.