Reklama

Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu

Bodo/Glimt to największa rewelacja Ligi Mistrzów. Norweska drużyna zza koła podbiegunowego debiutuje na salonach, ale nie ma tremy przed rywalami i imponuje odważną grą.
Norweska drużyna z 50-tysięcznego miasteczka rybackiego, która jeszcze pięć lat temu przegrywała z L

Norweska drużyna z 50-tysięcznego miasteczka rybackiego, która jeszcze pięć lat temu przegrywała z Legią Warszawa w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, dzisiaj błyszczy na salonach.

Foto: REUTERS/Claudia Greco

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie czynniki doprowadziły Bodo/Glimt do statusu rewelacji europejskich pucharów?
  • Kto odpowiada za obecne sukcesy Bodo/Glimt i jakie metody wdrożono w klubie?
  • Na jakich zasadach opiera się budowanie składu drużyny, uwzględniając jej specyfikę lokalną?

Kameralny stadion Aspmyra wygląda niepozornie. Daleko mu do pięknych aren, na których na co dzień rozbrzmiewa hymn Ligi Mistrzów. Leży wciśnięty w samym środku osiedla, niedaleko lotniska i portu morskiego, ale to twierdza. Na tutejszej sztucznej murawie potknęły się w tym roku już Manchester City, Inter Mediolan i przed kilkoma dniami Sporting.

Gospodarze wygrali tu 13 z ostatnich 18 meczów w europejskich pucharach, a seria pięciu zwycięstw z rzędu w Lidze Mistrzów sprawiła, że Bodo/Glimt ma ćwierćfinał na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, że we wtorek w Lizbonie obroni trzybramkową zaliczkę. Jeśli nie zdarzy się im żadna katastrofa, zostaną drugim norweskim zespołem, który zajdzie tak daleko. Poprzednim był prawie 30 lat temu Rosenborg Trondheim.

Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów. Jak norweski zespół dostał się na salony?

To był ten sezon, w którym na futbolowych salonach grał Widzew Łódź. Champions League była wtedy bardziej demokratyczna, występowali w niej rzeczywiście tylko najlepsi z grona mistrzów poszczególnych krajów. Dziś bierze w niej udział ponad dwa razy więcej uczestników, ale zdominowana jest przez krezusów z Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch i Francji, więc znaleźć się na jednym balu z Realem Madryt, Barceloną, Paris Saint-Germain, Bayernem Monachium czy Chelsea to nie lada sztuka.

Jak to się stało, że drużyna z 50-tysięcznego miasteczka rybackiego, która jeszcze pięć lat temu przegrywała z Legią Warszawa w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, dzisiaj błyszczy na salonach?

Reklama
Reklama

Oznaki potencjału można było dostrzec już w tamtym wspomnianym sezonie, bo po szybkim pożegnaniu z europejską elitą piłkarze z Bodo wylądowali w mniej prestiżowej Lidze Konferencji i dotarli aż do ćwierćfinału, gdzie zatrzymała ich dopiero Roma.

Rok później w barażach fazy pucharowej tych rozgrywek wyeliminował ich Lech Poznań, ale w zeszłym sezonie znów pokazali swoje możliwości, awansując do półfinału Ligi Europy. Za mocny okazał się wtedy Tottenham.

Teraz przyszła pora na kolejny krok. Doświadczenie zdobyte na międzynarodowej arenie wreszcie zaprocentowało, pomogła też reforma rozgrywek, bo kopciuszek z Bodo nie musiał przebijać się przez wszystkie rundy eliminacji Champions League. Dostał się na najważniejszy bal i choć na początku podpierał ściany, to z czasem wyszedł na środek parkietu i poczuł się na tyle dobrze, że nie chce wracać do domu, póki trwa impreza.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Rzut karny ratuje Barcelonę, niecodzienny debiut bramkarza Tottenhamu

Po sześciu spotkaniach fazy ligowej bez zwycięstwa (miał tylko trzy punkty za remisy ze Slavią Praga, Tottenhamem i Borussią Dortmund) pokonał w końcu Manchester City (3:1) oraz Atletico (2:1) i rzutem na taśmę zdobył przepustkę do rundy pucharowej, w której rozprawił się już z ubiegłorocznym finalistą Interem (5:2 w dwumeczu).

Reklama
Reklama

Był to tym większy wyczyn, że zrobił to w środku ligowej przerwy (w Norwegii gra się systemem wiosna–jesień). Sezon ruszył tam dopiero w ten weekend, ale klub i tak poprosił o przełożenie pierwszego meczu, by lepiej przygotować się do rewanżu ze Sportingiem.

Pomógł pilot myśliwca. Kto odpowiada za sukcesy Bodo/Glimt?

– To historyczny moment. Nasze zwycięstwa nie powinny być już dla nikogo zaskoczeniem – powtarza trener Kjetil Knutsen. To on jest największą gwiazdą Bodo/Glimt, na jego czele stoi od 2018 r. Nie zostawił zespołu, choć interesowały się nim kluby z bogatszych lig.

Ojcem sukcesu jest też jednak Bjorn Mannsverk. Ten były pilot myśliwca, który brał udział w misjach NATO w Afganistanie i Libii, dołączył do sztabu szkoleniowego w 2017 r. Miał zadbać przede wszystkim o przygotowanie mentalne. Zawodnicy mieli otwarcie mówić o swoich emocjach, nauczył ich radzić sobie ze stresem, wprowadził metody medytacji.

Czytaj więcej

Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde

Europa dopiero uczy się nazwisk graczy Knutsena. W większości to Norwegowie. Kapitanem jest Patrick Berg. Pochodzi z piłkarskiej rodziny, w Bodo/Glimt występowali jego dziadek, ojciec i wuj, którzy przecierali mu również szlaki w reprezentacji.

Najlepszymi strzelcami drużyny są Jens Petter Hauge i Kasper Waarst Hogh (łącznie zdobyli 11 bramek). Pierwszy nie zrobił kariery w Milanie, ani Eintrachcie Frankfurt i wrócił do Bodo, drugi nadal czeka na debiut w reprezentacji Danii. Nagrodę dla piłkarza meczu po ostatnim spotkaniu ze Sportingiem otrzymał jednak Sondre Brunstad Fet, który wywalczył i wykorzystał rzut karny, a potem jeszcze zapoczątkował akcję, która przyniosła drugą bramkę.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?

Stawianie w dużej mierze na lokalnych zawodników to przemyślana strategia, choć z drugiej strony trudno się dziwić, że w zespole gra tak mało obcokrajowców. Położone za kołem podbiegunowym Bodo to nie jest łatwe miejsce do życia. W najkrótszych dniach słońce świeci tu przez niecałą godzinę.

Klub musi się liczyć z tym, że po jego liderów zacznie się ustawiać kolejka chętnych. Na razie sukcesy w Europie mają jednak miły wymiar finansowy. Jeszcze w 2017 r. budżet Bodo/Glimt wynosił 4,2 mln euro, na ten rok przewidziano już co najmniej 50 mln. Pieniądze z Ligi Mistrzów (i z ewentualnych transferów) się przydadzą, bo na przedmieściach miasta powstaje nowy stadion. Arctic Arena, choć nowoczesna, będzie jednak tylko trochę większa od obecnego obiektu (10 tys. miejsc).

LIGA MISTRZÓW
1/8 FINAŁU – REWANŻE

Wtorek
Sporting Lizbona – Bodo/Glimt (18.45). Pierwszy mecz 0:3
Manchester City – Real Madryt (21.00). Pierwszy mecz 0:3
Arsenal – Bayer Leverkusen (21.00). Pierwszy mecz 1:1
Chelsea – Paris Saint-Germain (21.00). Pierwszy mecz 2:5

Środa
Barcelona – Newcastle United (18.45). Pierwszy mecz 1:1
Liverpool – Galatasaray Stambuł (21.00). Pierwszy mecz 0:1
Bayern Monachium – Atalanta Bergamo (21.00). Pierwszy mecz 6:1
Tottenham – Atletico Madryt (21.00). Pierwszy mecz 2:5

Transmisje w kanałach Canal+ Extra i Canal+ 360. TVP 1 pokaże mecz Liverpool – Galatasaray



Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Piłka nożna
Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde
Piłka nożna
Iran chce się wycofać z Mundialu. Szef FIFA: Trump zapewnił, że są mile widziani
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama