Reklama

Robert Lewandowski otworzył Camp Nou

FC Barcelona wróciła po 909 dniach na swój legendarny stadion, a polski napastnik zapisał się w jego historii, strzelając pierwszego gola już w 4. minucie. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 4:0.

Publikacja: 22.11.2025 19:00

Robert Lewandowski otworzył Camp Nou

Foto: EPA/Siu Wu

Na ten moment czekali wszyscy kibice Barcelony, a żeby podkreślić wagę wydarzenia, pierwszego kopnięcia dokonali dwaj najstarsi, żyjący socios. Przebudowa legendarnego stadionu przeciągała się. Początkowo miała się zakończyć już w grudniu zeszłego roku, ale ciągle czegoś brakowało.

Teraz też nie wszystkie trybuny były gotowe, a remont ma się ostatecznie zakończyć dopiero w 2027 r.. Na mecz mogło wejść „ledwie” 45 tysięcy widzów (docelowo ma ich się mieścić nawet 105 tysięcy), ale dłużej nikt nie chciał czekać. W końcu ile czasu można było grać na obiekcie Montjuic lub na treningowym Estadi Johan Cruyff. Nic dziwnego, że na klubowym profilu na platformie X pojawił się wpis o tym, że Barcelona marzyła o tej chwili i wreszcie wraca do domu. Wszystkie dostępne miejsca były zajęte, nawet biorąc pod uwagę, że ceny biletów dla tych, którzy nie mają karnetów, zaczynały się od 199 euro.

Czytaj więcej

Czy Marek Papszun przyjdzie na ratunek Legii

Kibiców przed spotkaniem zabawiał DJ Mon, w przerwie duet Figa Flawas. W przerwie zagrał jeden z najpopularniejszych w Katalonii zespołów The Tyets. A to była tylko część przygotowanych na ten dzień niespodzianek.

Historyczny moment Roberta Lewandowskiego na Camp Nou

Ten mecz zapisze się nie tylko w historii katalońskiego klubu, ale też polskiego futbolu. Robert Lewandowski nie tylko wyprowadził drużynę po raz pierwszy jako kapitan, ale też jako pierwszy zdobył na odnowionym Camp Nou bramkę. Już w 4. minucie przejął piłkę pod polem karnym rywali, minął obrońcę i uderzył po ziemi lewą nogą. Unai Simon popełnił błąd i nie zdołał odbić strzału. Potem kolejne bramki dołożyli Ferran Torres (dwie) i Fermin Lopez, ale to o tej pierwszej będzie się teraz mówić.

Reklama
Reklama

Polski napastnik będzie na pewno pamiętany w Barcelonie, tak jak Eulodio Martinez, który zdobył pierwszego gola w 1957 r., kiedy otwierano stare Camp Nou podczas meczu z Reprezentacją Warszawy.

Wreszcie Lewandowski będzie mógł poprawić swój bilans bramek na legendarnym stadionie, bo chociaż gra dla Barcelony już czwarty sezon, to przez ponad dwuletni remont obiektu nie miał zbyt wielu okazji do strzelania tam bramek. Wliczając dzisiejsze trafienie, ma na swoim koncie dopiero 16 trafień na Camp Nou. Dla Lewandowskiego było to już ósme trafienie w tym sezonie. Liderem klasyfikacji strzelców jest Kylian Mbappe, który ma na koncie 13 goli.

Niestety, na Camp Nou nie zagrał Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz wrócił na ławkę rezerwowych, bo po dwóch miesiącach kontuzję łąkotki wyleczył Joan Garcia.

Po 13 kolejkach Barcelona ma 31 punktów, tyle samo co Real Madryt, który zagra w niedzielę na wyjeździe z Elche.

Piłka nożna
Barcelona nokautuje w Superpucharze Hiszpanii. Czy będzie El Clasico w finale?
Piłka nożna
Marek Papszun urządza Legię po swojemu. 27 osób do pomocy
Piłka nożna
Zakulisowe wojny w Manchesterze United i Chelsea. Czas na nowe otwarcie
Piłka nożna
Manchester United rozstaje się z Rubenem Amorimem
Piłka nożna
Siła i charakter. Czy Arsenal zostanie wreszcie mistrzem Anglii?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama