Kilka miesięcy temu była feta, jakiej Neapol nie przeżył przez 30 lat. Do miasta, pod mural boskiego Diego Maradony, ciągnęły tłumy turystów z całego świata pragnących poczuć atmosferę, jaka zapanowała po tym, gdy tamtejszy zespół – po długim okresie suszy – wreszcie sięgnął po tytuł.
– Dokonaliśmy tego dwa lata wcześniej, niż zakładał plan. Musimy to zrobić ponownie. Ten projekt nigdy się nie kończy, dla mnie to dopiero początek – triumfował wówczas Aurelio De Laurentiis, charyzmatyczny producent filmowy, który kupił klub w 2004 roku, gdy spadł on do trzeciej ligi i znalazł się w stanie upadłości. A potem przywrócił mu dawny blask.