Czy pana zdaniem sędziowie ze Słowenii udźwignęli ciężar meczu Szwecja – Polska?

Uważam, że jak na tej rangi wydarzenie, a baraże o udział w mistrzostwach świata to spotkania najwyższej kategorii, to spisali się słabo. O zespole z Niemiec, który obsługiwał wóz VAR, można powiedzieć, że go w ogóle podczas tego meczu nie było, wyglądało to dosłownie, jakby spali przez 90 minut. Poza sprawdzaniem gola Karola Świderskiego nie przejawiali żadnej aktywności, bo nawet jeśli nie chcieli Slavko Vincicia wołać do monitora, to na pewne sytuacje powinni mu zwrócić uwagę. Po jego mowie ciała widać było, że nie ma kontaktu między wozem a głównym arbitrem. Słoweniec w kontrowersyjnych sytuacjach nie wstrzymywał gry, nie analizował, nie słuchał podpowiedzi. Lepiej, kiedy zespół VAR i boiskowy są z tego samego kraju, nie ma żadnej bariery językowej, a wcześniej mogli prowadzić razem wiele meczów. Może Słoweńcy i Niemcy pierwszy raz ze sobą współpracowali?

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek po Szwecja – Polska: Taka piękna katastrofa

Wyznaczenie Vincicia mogło być zaskoczeniem?

To jest bardzo dobry arbiter, który prowadził już finały Ligi Mistrzów i Ligi Europy, ale zdecydowanie to nie był jego dzień. Powiedziałbym, że sędziował niechlujnie, a błędy popełniał też na niekorzyść gospodarzy: kilka razy w pierwszej połowie podcięty został Szwed i nie było gwizdka. Na początku bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę tolerancji na różne zagrania, a potem nagle ją obniżył. Ten „faul” Nicoli Zalewskiego to był „niewinny masaż” na tle tego, co w kilku sytuacjach działo się wcześniej. W tych nerwowych okolicznościach mam uznanie dla klasy Jana Urbana, który nie rzucał oskarżeniami, ale stwierdził, że takich rzutów wolnych, jak ten, po którym Szwedzi zdobyli drugą bramkę, jest kilkanaście w trakcie meczu. W tamtej sytuacji nastąpił jednak poważniejszy błąd.

Na czym polegał?

Szwedzki zawodnik wrócił ze spalonego i zablokował Roberta Lewandowskiego, który w przeciwnym razie włączyłby się w walkę, a pamiętajmy, że on jest bardzo mocny w grze w powietrzu. Gdyby Robert był na bliższym słupku, to rywal by sobie tak spokojnie nie strzelał. Nasz kapitan nie spodziewał się jednak bloku, skoro Szwed był na półmetrowym spalonym. Sędzia główny nie mógł tego zobaczyć, asystent może zobaczył, ale nie potrafił ocenić, czy szwedzki piłkarz bierze udział w akcji i blokuje Polaka. Tę sytuację powinien zasygnalizować VAR. Gdyby arbiter został poinformowany o naruszeniu przepisów, to by gola nie uznał.

Błędów, które zmieniały obraz meczu, było więcej?

Lucas Bergvall powinien wylecieć z boiska, a skończył mecz tylko z żółtą kartką. On wszedł na murawę tylko po to, żeby kopać Polaków po nogach. Może dostał takie zadanie od trenera, ale sędzia powinien to zakończyć.

Polakom należał się rzut karny za faul na Jakubie Kamińskim?

Kontakt w tamtej sytuacji był, na pewno była to kontrowersja i tutaj też VAR mógłby pomóc. Wydaje mi się, że wiele sytuacji Słoweniec zagwizdał „na pamięć”, bo kiedyś takie sytuacje oceniał w podobny sposób, a nie po dokładnej analizie. Był bardzo niekonsekwentny. Szwedów też krzywdził, ale kluczowe pomyłki były na naszą niekorzyść. Najlepiej jego formę pokazuje ostatnia sytuacja, która nie miała znaczenia dla wyniku, czyli żółta kartka dla Piątka, gdy nawet nie dotknął rywala. Widać było, że Vincić chciał ten mecz jak najszybciej zakończyć, chyba bojąc się, że jeszcze coś się może wydarzyć. Powinien był doliczyć siedem, jeśli nie osiem minut. Przecież już w doliczonym czasie były dwie kontuzje, bramkarz leżał, trenerzy przeprowadzali zmiany. Do czterech minut, które pokazał arbiter techniczny, Vincić doliczył tylko 50 sekund. Czasem Szymon Marciniak daje, moim zdaniem, nawet za dużo czasu, ale to dlatego, że czuje się pewnie, ma autorytet u zawodników, kontroluje grę. Wiem z własnych doświadczeń, że jak się sędziemu „rozłazi” mecz, to chce jak najszybciej zejść do szatni. Błędy sędziego są wpisane w piłkę.

Michał Listkiewicz: Niech Jan Urban spokojnie buduje zespół na eliminacje Euro

Możemy jako kibice być źli?

Zagraliśmy bardzo dobry mecz, ale co z tego. Życie jest sprawiedliwe, bo z Albanią nie zasłużyliśmy na zwycięstwo, a tutaj na porażkę. Wyszliśmy z losem na remis. Można się śmiać przez łzy, że jak się żegnać z mundialem, to w dobrym towarzystwie, bo razem z nami odpadły Włochy i Dania. My po długim czasie nie zagramy po raz pierwszy, a Włosi nie dostali się trzeci raz z rzędu. Jeśli chodzi o możliwość wyboru piłkarzy, kulturę futbolu, to Włochy są dalej w ścisłej czołówce. Dzisiaj w polskich kawiarenkach jest trochę smutno, ale co dopiero dzieje się we Włoszech?

Czytaj więcej

Szwecja – Polska 3:2. Nie jedziemy na mundial, pierwszy raz od 12 lat piłkarskie święto bez nas

Pan jako prezes PZPN przeżył w Szwecji dwie bolesne porażki, gdy selekcjonerami byli Janusz Wójcik i Paweł Janas.

Można żałować tego meczu za kadencji Janusza Wójcika, bo obu drużynom wystarczał remis. Szwedzi świętowali awans, a my mieliśmy szanse na baraże. Niestety, trener Wójcik lubił podostrzyć grę. Zamiast spokojnie grać i szanować wynik 0:0, to chcieliśmy Szwedów stłamsić, ale oni się dzięki temu ocknęli. Wracając do wtorkowego meczu, skakałbym z radości, gdybyśmy przegrali po takiej walce ze Szwedami w hokeja.

Po porażce Wójcik odszedł, a Janas pozostał na stanowisku. Wiemy, że teraz pracę będzie kontynuował Jan Urban.

To jest bardzo dobra decyzja prezesa Cezarego Kuleszy i świetnie, że drużyna dowiedziała się o tym jako pierwsza, zaraz po meczu. Jan Urban zrobił dużo dobrego dla reprezentacji, panuje tam inna atmosfera, w piłkarzy wstąpił nowy duch, grają lepiej. Ciekawe, co by było, gdyby wcześniej został selekcjonerem. Teraz niech spokojnie buduje zespół na eliminacje mistrzostw Europy. Jestem optymistą. Podoba mi się wypowiedź Henryka Kasperczaka, że mecz w Solnie mógł być meczem założycielskim dla tej drużyny, jak Wembley za jego czasów. Jednak w zespole Kazimierza Górskiego było trochę więcej świetnych piłkarzy.

Czy Robert Lewandowski pozostanie w reprezentacji

Widać postęp?

Drużyna się rozwija, ale bardzo dużym problemem jest defensywa. Nie można mieć pretensji do Kamila Grabary, nie wygrał nam jeszcze meczu, choć każdy bramkarz potrzebuje takiego momentu. Szwedzi mieli cztery sytuacje, a strzelili z nich trzy gole. W naszej ekstraklasie występuje wielu cudzoziemców, szczególnie dużo jest wśród nich obrońców, a moim zdaniem piłkarza na tej pozycji trudniej jest wyszkolić niż napastnika. Może się znajdzie jednak taki Władek Żmuda, choćby w młodzieżówce. Oglądałem drużynę Jerzego Brzęczka, która wygrała z Czarnogórą i bardzo się cieszę, że Jerzy, który został niesłusznie zwolniony, teraz pokazuje, że jest świetnym trenerem. Kibice skandowali jego nazwisko.

Czytaj więcej

Okazja do rewanżu na Szwedach już niedługo. Co jeszcze czeka kadrę Urbana w tym roku?

Pod względem szkolenia gonimy świat?

Zmniejszamy dystans, ale dzieje się to powoli, jak w biegu długodystansowym, gdzie mieliśmy jedno okrążenie straty, a teraz o połowę mniej. Zacznijmy od liczby dzieci uprawiających sport, która w Polsce jest mała. W Słowenii praktycznie każdy zdrowy, młody człowiek bierze się za sport. U nas trwa plaga zwolnień z wychowania fizycznego. Podobają mi się pomysły Ministerstwa Sportu, które chce to ograniczyć. Brak dzieci to nie jest tylko problem piłki nożnej, ale wszystkich dyscyplin. Dobrze, że akademie piłkarskie wyglądają lepiej. Akademie Legii czy Lecha pod względem metod treningowych prezentują już poziom światowy.

Robert Lewandowski może wchodzić na pół meczu, może być dżokerem, ale taka legenda w szatni zawsze dodaje pewności siebie 

Michał Listkiewicz

Czego by pan sobie życzył jako kibic reprezentacji na najbliższe miesiące?

Chcę, żeby był systematyczny postęp, żeby młodzi, jak Oskar Pietuszewski, już przyzwyczajali się do myśli, że muszą zastąpić starszych kolegów. Mam nadzieję, że bramkarze Łukasz Skorupski i Marcin Bułka wyzdrowieją i będzie konkurencja na tej pozycji. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: co dalej z Robertem Lewandowskim? Czy zakładając, że nawet zmieni otoczenie klubowe, będzie grał w kadrze jak Luka Modrić czy Cristiano Ronaldo, którzy są jeszcze starsi. Może wchodzić na pół meczu, może być dżokerem, ale taka legenda w szatni zawsze dodaje pewności siebie. Pamiętajmy, że to jest tylko i wyłącznie jego decyzja, ale myślę, że Robert będzie „na tak”.