To był mecz o szczególnie wysoką stawkę. Zwycięzca zdobywał zaproszenie na bal, czyli na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Przegranemu zostawała w tym roku impreza dla ubogich, czyli jesienna Liga Narodów.
– Mamy swoje marzenia i napiszemy tu nową historię – przekonywał Jakub Kamiński. I biła od niego taka pewność siebie, że mieliśmy prawo mu wierzyć, iż w końcu doczekamy się zwycięstwa Polaków na szwedzkiej ziemi. Poprzedniego nikt już nie pamięta, minęło od niego prawie 100 lat.
Szwecja – Polska. Jakich zmian w składzie dokonał Jan Urban?
Chwila nieuwagi sprawiła jednak, że Polacy, tak jak kilka dni wcześniej w spotkaniu z Albanią (2:1) na PGE Narodowym, musieli gonić wynik. Szwedzi przeprowadzili szybką akcję, nasza defensywa pozostawiła bez opieki Anthony'ego Elangę, a skrzydłowy Newcastle nie zmarnował takiej okazji. Precyzyjnym, mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Kamila Grabarę.
Polacy zerwali się do odrabiania strat. Wyrównać mógł już po kilku minutach Karol Świderski, ale znakomitym refleksem popisał się Kristoffer Nordfeldt. To, co nie udało się Świderskiemu, zrobił niedługo później Nicola Zalewski. Wszedł w pole karne, strzelił, a piłka po rękach szwedzkiego bramkarza wpadła do siatki.
Jan Urban podkreślał, że nie możemy sobie pozwolić na trzymanie takiego zawodnika jak Zalewski na ławce, więc nie było tajemnicą, że po zawieszeniu za kartki wróci on do wyjściowego składu. Na wahadle zajął miejsce Michała Skórasia, ale to nie była jedyna zmiana względem półfinałowego meczu barażowego z Albanią. Za Tomasza Kędziorę w obronie wyszedł Przemysław Wiśniewski. Selekcjoner zostawił też tym razem na ławce Filipa Rózgę, nie posłał jednak na boisko od pierwszej minuty innego nastolatka Oskara Pietuszewskiego, lecz dał szansę Świderskiemu.
Szwecja – Polska. Czy Polakom należał się rzut karny?
Polacy na Strawberry Arenie w Solnej przeważali. Znów jednak schodzili na przerwę, przegrywając, bo po dośrodkowaniu z rzutu wolnego głową trafił Gustaf Lagerbielke. To był dopiero drugi strzał gospodarzy i drugi gol. Szwedzi w eliminacjach zdobyli tylko cztery bramki. Mieli szansę przejść do historii jako pierwsza drużyna, która awansuje na mundial, nie wygrywając w kwalifikacjach ani jednego meczu. Do baraży dostali się przez Ligę Narodów.
Szwedzi w porę dokonali zmiany na stanowisku selekcjonera, zatrudniając Grahama Pottera. Anglik posprzątał bałagan, jaki zostawił po sobie Jon Dahl Tomasson. Potter nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Aleksandra Isaka i Dejana Kulusevskiego, więc w starciu z Ukrainą sprawy w swoje ręce wziął Viktor Gyokeres. Napastnik Arsenalu długo nie mógł się przełamać w reprezentacji, ale gdy już trafił, to od razu trzykrotnie. We wtorek też długo patrzył, jak robią to inni.
To nie był mecz dla widzów o słabych nerwach. Kiedy na początku drugiej połowy Kamiński został zaatakowany w polu karnym i padł na murawę, Polacy domagali się jedenastki. Sędzia kazał jednak grać dalej. Nie interweniował także VAR, wkroczył za to do akcji, kiedy do pustej bramki po podaniu Zalewskiego trafił Świderski. Spalonego na szczęście nie było i zabawa zaczynała się od nowa.
Wydawało się, że Szwedzi chcą dotrwać do dogrywki. Urban zapewniał, że jego piłkarze są przygotowani na każdy scenariusz, także na rzuty karne, po których wygrali poprzednie baraże – o awans na Euro 2024 (z Walią w Cardiff). Ale w samej końcówce obudził się Gyokeres i najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym. Polacy zablokowali jeden strzał Szwedów, kolejny obronił Grabara, potem piłka odbiła się od słupka, aż wreszcie dopadł do niej napastnik Arsenalu.
Niemal dokładnie cztery lata po przegranym barażu w Chorzowie, którego stawką był wyjazd na mundial w Katarze, Szwedzi wzięli rewanż na Polakach i to oni pojadą na mundial. W USA i Meksyku zagrają kolejno z Tunezją (15 czerwca, 4.00, Guadalupe/Monterrey), Holandią (20 czerwca, 19.00, Houston) i Japonią (26 czerwca, 1.00, Arlington, Dallas). Największy w historii mundial, z udziałem 48 uczestników, rusza 11 czerwca.
Kończy się pewien etap w polskim futbolu. Po raz pierwszy od 12 lat zabraknie nas na wielkim turnieju. Jan Urban nie jest już niepokonany w roli selekcjonera, ale prezes PZPN Cezary Kulesza poinformował od razu po meczu, że pozostanie on na stanowisku. Najwięcej mówiła jednak smutna twarz Roberta Lewandowskiego. Kapitan stracił szansę na ostatni mundial w karierze. Być może wkrótce dowiemy się, jaka będzie jego przyszłość w kadrze.
Baraże o mundial 2026
Szwecja – Polska 3:2 (2:1)
Bramki – dla Szwecji: A. Elanga (19), G. Lagerbielke (44), V. Gyokeres (88); dla Polski: N. Zalewski (33), K. Świderski (55).
Żółte kartki: J. Karlstrom, L. Bergvall (Szwecja); J. Kiwior, O. Pietuszewski (Polska).
Szwecja: Kristoffer Nordfeldt – Gustaf Lagerbielke, Carl Starfelt, Victor Lindelof – Daniel Svensson, Yasin Ayari (90, Mattias Svanberg), Jesper Karlstrom (69, Besfort Zeneli), Gabriel Gudmundsson – Anthony Elanga (69, Lucas Bergvall), Benjamin Nygren (81, Gustav Lundgren) – Viktor Gyokeres.
Polska: Kamil Grabara – Przemysław Wiśniewski, Jan Bednarek, Jakub Kiwior – Matty Cash (90, Kamil Grosicki), Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Nicola Zalewski (90, Krzysztof Piątek) – Karol Świderski (63, Oskar Pietuszewski), Jakub Kamiński – Robert Lewandowski.