26-latek to przykład, że cierpliwość i konsekwencja popłacają. Po tym, jak Piotrowski w 2018 roku wyjechał z Pogoni Szczecin do KRC Genk, a Belgowie zapłacili za niego 2 mln euro, słuch o nim zaginął. Wprawdzie w pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo kraju, ale zagrał tylko w pięciu spotkaniach. Dwa lata później flandryjski klub sprzedał Polaka za 500 tysięcy euro do Fortuny Duesseldorf. Stamtąd za 1,3 mln euro trafił do Łudogorca.
Polak wybrał klub, który w swojej lidze dominuje od lat. Łudogorec zdobył 12 tytułów z rzędu. Trudno się dziwić, skoro innych gnębią problemy finansowe, a bywa, że mecze ogląda po stu widzów. A pod szyldem CSKA Sofia — który mógłby być dla zespołu Piotrowskiego najgroźniejszym krajowym rywalem — istnieją dwa kluby, które walczą w sądzie o prawa do nazwy i identyfikacji wizualnej.
Czytaj więcej
Robert Lewandowski przeżywa najgorszy sezon od lat i coraz częściej słychać pytania, czy wciąż na...
Łudogorec Razgrad. Światełko w tunelu bułgarskiej piłki
Zawodzi także reprezentacja. Bułgarzy w eliminacja Euro 2024 nie wygrali meczu i zajęli ostatnie miejsce, remisując nawet z Gibraltarem. Szefem związku jest były znakomity bramkarz Borzisław Michajłow, który jednak lepiej radził sobie na boisku. Prokuratura niedawno wszczęła przeciwko niemu śledztwo dot. m.in. o korupcji, która jest w bułgarskiej piłce powszechna. Futbolem rządzą gangi, a światełkiem w tunelu wydaje się jedynie Łudogorec.
Piotrowski nie jest pierwszym Polakiem, który tam występuje. Wcześniej grali w Łudogorcu Jakub Świerczok i Jacek Góralski. Ten drugi właśnie z ligi bułgarskiej trafił do reprezentacji, a Piotrowski idzie jego śladem. Zasłużył, bo ma świetny sezon. 12 goli i 3 asysty w 21 meczach to wynik, który mówi sam na za siebie. Jego zespól w dodatku w Lidze Konferencji Europy wyszedł z niełatwej grupy, mimo że w październiku przegrał z Nordsjealland 1:7.