To był żywy mecz - szkoda, że bez stawki i ze 132. drużyną rankingu FIFA, która opiera skład na zawodnikach ligi łotewskiej. Trybuny, jak na standardy PGE Narodowego, wypełniły się skromnie, bo w dwóch trzecich, ale piłkarze pokazali szacunek wobec obecnych. Mecz potraktowali bowiem poważnie. Prowadzili grę, organizowali kolejne ataki, szybko strzelili gola. Można było odnieść wrażenie, że momentami z uprawiania swojej profesji czerpią przyjemność.
Nicola Zalewski początek października spędził na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej. Był bez formy, przeżywał kiepski czas w Romie. Selekcjoner Michał Probierz docenił jednak to, jak zaczął się odbudowywać. Powołał go do kadry seniorów i wydelegował do podstawowego składu. Zalewski kredyt zaufania spłacił - był w obu meczach (także piątkowym z Czechami) najlepszym piłkarzem reprezentacji Polski.