Fernando Santos zwolniony po kadencji pełnej rozczarowań

Po ośmiu miesiącach Fernando Santos żegna się z reprezentacją Polski. Nowym selekcjonerem ma być Polak. Jego nazwisko możemy poznać 20 września.

Aktualizacja: 14.09.2023 06:20 Publikacja: 13.09.2023 19:46

Fernando Santos reprezentację Polski prowadził w sześciu meczach, wygrał tylko trzy

Fernando Santos reprezentację Polski prowadził w sześciu meczach, wygrał tylko trzy

Foto: PAP/Piotr Nowak

O zwolnieniu Portugalczyka mówiło się głośno od kilku dni. Czarę goryczy przelała wyjazdowa porażka z Albanią, która ograniczyła mocno szanse Polaków na bezpośredni awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

We wtorek prezes PZPN Cezary Kulesza spotkał się z Santosem i choć żaden komunikat nie został wydany, było pewne, że los Portugalczyka jest przesądzony. W środę, po kilku godzinach negocjacji, udało się osiągnąć porozumienie w sprawie rozwiązania kontraktu, który obejmować miał dwa cykle eliminacyjne (Euro 2024 i mundial 2026), a dobiegł końca szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Czytaj więcej

Fernando Santos zwolniony. Nowym selekcjonerem powinien zostać Polak

„Chociaż kończymy naszą współpracę, jestem wdzięczny za to, że prowadziłem polską reprezentację, i życzę wszystkiego najlepszego Polsce i jej mieszkańcom, którzy tak dobrze mnie przyjęli, kiedy tu mieszkałem” – oświadczył Santos.

To oznacza, że w ciągu niespełna trzech lat Polacy będą mieli już piątego trenera. Zaczęło się od zwolnienia Jerzego Brzęczka, który wywalczył awans na poprzednie Euro, ale mimo to stracił pracę. Ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek zastąpił go Paulo Sousą, ale Portugalczyk uciekł do Brazylii przed barażami o mundial i na mistrzostwa w Katarze wprowadził kadrę już Czesław Michniewicz. Cel sportowy osiągnął (wyjście z grupy), jednak wotum nieufności, jakie wyrazili piłkarze, domagając się bardziej ofensywnej, atrakcyjnej gry, oraz afera premiowa sprawiły, że on też pożegnał się ze stanowiskiem.

Niespełnione obietnice Fernando Santosa

Santos miał być powiewem wielkiego świata i wyznaczyć nowe standardy. W końcu z reprezentacją Portugalii został mistrzem Europy (2016) i wygrał Ligę Narodów (2019). Nie cytował Jana Pawła II jak Sousa, ale też odrobił lekcję z marketingu i wiedział, jak zrobić dobre pierwsze wrażenie.

Opowiadał, że Polska to wielki kraj o bogatej historii i kulturze, a nasz futbol naznaczył jego pokolenie. Mówił, że od dzisiaj jest Polakiem, i obiecywał przeprowadzkę na stałe do Warszawy, bo chce poznać ludzi, kulturę i sposób myślenia.

Deklarował, że będzie częstym gościem na meczach Ekstraklasy, otworzy drzwi do reprezentacji młodym zawodnikom, zaangażuje się w proces szkolenia, będzie się spotykał i rozmawiał z trenerami kadr juniorskich oraz młodzieżowych. Przekonywał, że nie znosi przegrywać, jego drużyna będzie w każdym meczu walczyć o zwycięstwo, a jej gra będzie sprawiała nam radość.

Czytaj więcej

Fernando Santos zwolniony. PZPN wydał komunikat ws. trenera reprezentacji

Słowa nie dotrzymał, skoro z czasem coraz rzadziej oglądał na żywo ligowe mecze w Polsce, nie dokonał zmiany pokoleniowej w kadrze, nie dał nawet zadebiutować żadnemu nowemu piłkarzowi, aż w końcu kompletnie się pogubił i zwrócił się po pomoc do odstawionych na boczny tor weteranów: Grzegorza Krychowiaka i Kamila Grosickiego.

Z sześciu meczów pod wodzą Santosa wygraliśmy tylko trzy, w tym dwa o punkty – z Albanią i Wyspami Owczymi na PGE Narodowym. Mało wymagająca grupa miała pozwolić na spokojne budowanie zespołu i rozwijanie zawodników. Santos ten czas zmarnował koncertowo. Przeżywaliśmy rozczarowanie za rozczarowaniem, z kompromitacją w Kiszyniowie na czele. Trudno się oprzeć wrażeniu, że zamiast iść do przodu, zrobiliśmy krok w tył.

Brzęczek miał wyniki, ale był krytykowany za styl. Sousa poprawił grę, ale nie poszły za tym sukcesy. Michniewicz dał pierwszy od 36 lat awans z grupy na mundialu, ale nawet sami piłkarze narzekali na sposób gry. Teraz nie ma ani stylu, ani wyników. A Santos pod koniec swej krótkiej kadencji wyglądał na człowieka zmęczonego i poirytowanego każdym pytaniem dziennikarzy.

Probierz faworytem na stanowisko selekcjonera

Co dalej? Kto będzie ratował eliminacje Euro 2024? Wszystko wskazuje, że zadanie to przypadnie Polakowi, bo czasu na poznawanie zawodników nie ma. Sekretarz generalny PZPN Łukasz Wachowski mówi, że decyzja może zapaść 20 września, bo wtedy obradować będzie zarząd związku.

Na trenerskiej giełdzie są wciąż te same nazwiska: Marek Papszun, Jan Urban, Maciej Skorża. Wraca pomysł ponownego zatrudnienia Adama Nawałki, który w ostatniej dekadzie odniósł największy sukces z reprezentacją (ćwierćfinał Euro 2016). Faworytem prezesa PZPN wydaje się jednak Michał Probierz, selekcjoner reprezentacji do lat 21. Obaj panowie znają się jeszcze z czasów pracy w Jagiellonii Białystok.

Czytaj więcej

Były wiceprezes PZPN proponuje 33-latka w miejsce Fernando Santosa

Decyzję trzeba podjąć szybko, bo 24 września mija termin wysłania powołań do piłkarzy z klubów zagranicznych, którzy w przyszłym miesiącu pojawią się na zgrupowaniu kadry. Polacy zmierzą się na wyjeździe z Wyspami Owczymi (12 października) i u siebie z Mołdawią (trzy dni później). Potem zostanie im już tylko mecz ostatniej szansy z Czechami (17 listopada na PGE Narodowym).

Jeśli wyniki innych spotkań w grupie nie ułożą się po naszej myśli, to nie pomoże nam nawet komplet zwycięstw i trzeba będzie się przebijać przez baraże. Brak awansu na turniej, w którym zagra pół Europy, byłby klęską, jakiej dawno nie doświadczyliśmy. Sportową i wizerunkową.

Nowy trener skoczy na głęboką wodę. Przejmie drużynę rozbitą – bez wyników, stylu ani charakteru. Rzuci piłkarzom koło ratunkowe i razem wypłyną na powierzchnię, czy pójdzie z nimi na dno?

O zwolnieniu Portugalczyka mówiło się głośno od kilku dni. Czarę goryczy przelała wyjazdowa porażka z Albanią, która ograniczyła mocno szanse Polaków na bezpośredni awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

We wtorek prezes PZPN Cezary Kulesza spotkał się z Santosem i choć żaden komunikat nie został wydany, było pewne, że los Portugalczyka jest przesądzony. W środę, po kilku godzinach negocjacji, udało się osiągnąć porozumienie w sprawie rozwiązania kontraktu, który obejmować miał dwa cykle eliminacyjne (Euro 2024 i mundial 2026), a dobiegł końca szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
Raków Częstochowa rośnie w siłę. Marek Papszun wprowadza nowe porządki
Piłka nożna
Euro 2024. Finał Hiszpania - Anglia. Czy futbol wreszcie wróci do domu?
Piłka nożna
"Wpuśćcie wreszcie mojego syna na boisko!". Southgate posłuchał matki Olliego Watkinsa
Piłka nożna
Szymon Marciniak czy Francuz? Wiadomo kto poprowadzi finał Euro 2024
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Piłka nożna
Euro 2024. Ollie Watkins - dżoker, który posłał Anglię do nieba
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą