Reklama

Feta lub stypa

W niedzielę ostatnia kolejka. Legia Warszawa – do niedawna murowany faworyt – musi do końca walczyć o mistrzostwo z Piastem Gliwice.
Legia w Gdańsku. Miał być tytuł, został strach

Legia w Gdańsku. Miał być tytuł, został strach

Foto: PAP, Adam Warżawa

Toast Stanisława Czerczesowa po meczu z Piastem może odbić się Legii czkawką. Jej trener wzniósł go zaraz po tym, jak jego piłkarze w ubiegłą niedzielę w świetnym stylu rozprawili się z ekipą z Gliwic. Wygrali 4:0 i byli krok od tytułu. Zapytany o ten gest na pomeczowej konferencji, Rosjanin krygował się, mówiąc, że kwestia mistrzostwa wciąż jest otwarta, a Legia Piasta nie zlekceważy. Wydaje się, że była to jednak zwykła kurtuazja. Po przekonującym zwycięstwie z jedynym rywalem w drodze po mistrzostwo Legia była już naprawdę krok od tytułu, czuła się pewnie.

Wystarczyło, by warszawianie w środę wygrali z Lechią w Gdańsku, a już mogliby szykować garnitury na mistrzowską fetę na Starówce. Niespodziewanie przegrali 0:2 i potknęli się na niemal prostej drodze – być może właśnie przez zbyt dużą zuchwałość swojego szkoleniowca.

Czerczesow posłał na boisko w Gdańsku niemal rezerwowy skład, w jedenastce znaleźli się m.in. dawno niewidziani Michał Masłowski, Stojan Vranjes i Tomasz Brzyski. I zawiedli.

W co grał Czerczesow? Czy rzeczywiście eksperymentalny skład był wynikiem kontuzji w zespole i kartek? A może – takie głosy także się pojawiły – odłożył celebrację mistrzostwa do ostatniej kolejki, w której Legia w Warszawie zagra z Pogonią? – To ja wiem najlepiej, którzy zawodnicy są najlepiej przygotowani do gry, a którzy nie. Gdyby ktoś postronny spojrzał dziś na nasz skład, na pewno mógłby się zdziwić. Ale to nie tak, że uznaliśmy mecz z Pogonią za ważniejszy od starcia z Lechią – uspokajał Czerczesow po meczu.

Faktem jest jednak, że jeśli Legia straci tytuł przez porażkę w Gdańsku, będzie można dopisać ją do listy niedawnych wpadek – tuż obok decyzji o sprzedaniu Miroslava Radovicia przed meczami z Ajaxem Amsterdam w Lidze Europy czy organizacyjnego błędu w meczu z Celtikiem w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Reklama
Reklama

Tymczasem w Gliwicach radość. Dzięki wygranej z Ruchem w Chorzowie 3:0 zespół Radoslava Latala zrównał się punktami z Legią. Zdobędzie historyczne mistrzostwo, jeśli w ostatniej kolejce zdobędzie więcej punktów niż Legia. Przy równej liczbie punktów mistrzem zostaną piłkarze Czerczesowa.

W tytuł dla Piasta nie wierzą eksperci. – Myślę, że Legia nie popełni takiego błędu jak Ajax, który wypuścił mistrzostwo Holandii w ostatniej kolejce, i nie da się dogonić Piastowi – powiedział „Rz" były piłkarz Legii Maciej Murawski. – Legia odjechała wszystkim, pokazała, że jest skazana na tytuł. Co prawda Piast się dzielnie trzymał, dzięki czemu wyścig o mistrzostwo trwał do ostatniej chwili, ale trofeum należy się Legii – dodał Jacek Magiera. Podobnego zdania jest Stefan Białas: – W ubiegłym roku Legia przeżyła szok, tracąc niespodziewanie tytuł. Nie powinna więc powtórzyć tego błędu.

W Legii także nie wierzą w inny scenariusz. Wczoraj do miejskiego ratusza wpłynął wniosek o pozwolenie na przemarsz 45 tys. osób. Ma się rozpocząć tuż po meczu z Pogonią, a kibice spod stadionu Legii tradycyjnie przejdą na plac Zamkowy. To, czy feta nie zamieni się w stypę, zależy od piłkarzy.

O występ w europejskich pucharach grają Cracovia i Lechia. Ich bezpośrednia rywalizacja zapowiada się pasjonująco. W lepszej sytuacji są krakowianie, którym wystarczy przed własną publicznością zremisować. Tyle że podbudowani efektowną wygraną z Legią gdańszczanie będą bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Pewne gry w Europie, ale jeszcze nie medalu mistrzostw, jest Zagłębie Lubin. Dlatego zespół Piotra Stokowca w ostatniej kolejce z pewnością nie ułatwi Piastowi gry o mistrzostwo.

Na dole tabeli trwa bój o to, kto utrzyma się w ekstraklasie. Do pierwszej ligi spadło już Podbeskidzie Bielsko-Biała, a o to, by nie podzielić losu Górali, walczą kluby górnicze – z Zabrza i Łęcznej. Bliżej dna są Ślązacy.

Na ich miejsce już na pewno wskoczy zwycięzca z pierwszoligowego zaplecza, czyli Arka Gdynia, która po pięciu latach wraca do ekstraklasy. O drugie miejsce dające promocję do elity walczą jeszcze Wisła Płock i niedawny spadkowicz z ekstraklasy Zawisza Bydgoszcz.

Reklama
Reklama

Ostatnia kolejka

Sobota: grupa spadkowa (mecze o 15.30): Korona – Jagiellonia (Eurosport2); Podbeskidzie – Wisła (kanał 38 nc+); Termalica – Górnik Z. (Canal+ Sport2); Śląsk – Górnik Ł. (nSport+)

Multiliga w Canal+ Sport od 14.30.

Niedziela: grupa mistrzowska (mecze o 18.00): Lech – Ruch (Eurosport2); Piast – KGHM Zagłębie (Canal+ Sport2); Legia – Pogoń (Canal+ i TVP2); Cracovia – Lechia (nSport+). Multiliga w Canal+ Sport od 17.00.

Piłka nożna
Mundial w USA. Iran rozważa bojkot turnieju. Co zrobi FIFA?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Piłka nożna
600 zbadanych meczów i jeden wniosek naukowców. Jak naprawdę wygrywa się mecze w piłce nożnej?
Piłka nożna
Losowanie Ligi Mistrzów i Ligi Konferencji. Z kim zagrają Barcelona, Lech i Raków?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Piłka nożna
Liga Konferencji. Wygrana "Jagi" we Włoszech, awans Lecha. Kto kolejnym rywalem?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama