Reklama

Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania

W trudnym, pełnym nerwów meczu Legia Warszawa zremisowała u siebie z Rakowem 1:1 i uciekła ze strefy spadkowej. Zespół z Częstochowy mógł zbliżyć się do miejsca gwarantującego grę w pucharach, ale nie wykorzystał szansy.
Legia Warszawa zremisowała u siebie z Rakowem 1:1 i uciekła ze strefy spadkowej.

Legia Warszawa zremisowała u siebie z Rakowem 1:1 i uciekła ze strefy spadkowej.

Foto: PAP/Szymon Pulcyn

Niedzielne spotkanie było pełne podtekstów. W poprzednich latach oba kluby walczyły o mistrzostwo Polski i mierzyły się w finale krajowego pucharu. Temperatura bywała tak wysoka, że dochodziło nawet do awantur z udziałem piłkarzy i trenerów.

Ostatniej jesieni do listy zatargów doszła jeszcze walka o Marka Papszuna. Legia chciała go koniecznie zatrudnić po zwolnieniu Edwarda Iordanescu, a Raków nie chciał go puścić, bo trener miał ważny kontrakt. Negocjacje między klubami się przedłużały, a Legia pod wodzą tymczasowego szkoleniowca Inakiego Astiza traciła kolejne punkty, aż osunęła się do strefy spadkowej.

Czy Legia obroni się przed spadkiem?

Dla Legii zegar tyka coraz szybciej. Do końca sezonu zostało raptem kilka kolejek, a warszawski klub dalej jest w strefie spadkowej i widmo spadku coraz bardziej zbliża się do Łazienkowskiej. Trener Papszun nie okazał się cudotwórcą, bo w jego przypadku tajemnica sukcesu tkwi w ciężkiej pracy, na którą potrzeba czasu, a tego czasu Legia ma coraz mniej. Papszun musi sobie radzić z tymi samymi, przeciętnymi piłkarzami, którzy nie sprawdzili się jesienią, ale nie zrobi z nich nagle wirtuozów.

Mógł tylko poprawić ich przygotowanie fizyczne, lepiej zorganizować grę obronną i przyszykować kilka nowych wariantów rozegrania ataków. To wszystko udało się zrobić, ale resztą musieli się zająć zawodnicy, a z tym często bywały kłopoty. Nic dziwnego, że Legia najczęściej wiosną remisuje, a że rywale w walce o utrzymanie też zdobywają punkty, to drużyna z Warszawy dalej balansuje na krawędzi.

Reklama
Reklama

Wszyscy wiedzieli, że niedzielny mecz z tych powodów będzie szczególny. Na trybunach pojawił się niemal komplet kibiców, a Żyleta przygotowała efektowną oprawę, z hasłem Legii cudzoziemskiej „Maszeruj albo giń”. Kibice wywiesili nawet flagę „Legia to my”, która rzadko pojawia się na trybunach. Zmobilizowali się też piłkarze, którzy od początku próbowali ostro zaatakować rywali, licząc na to, że będą zmęczeni po czwartkowej walce z Fiorentiną w Lidze Konferencji.

Raków, chociaż osłabiony brakiem Frana Tudora i Michaela Ameyawa, nie myślał wcale się bronić przy Łazienkowskiej. Pierwszy zdobył bramkę, wykorzystując pechowe odbicie piłki przez Jean-Pierre’a Nsame, który zmylił Otto Hindricha i podał do Lamine Diaby’ego-Fadigi. Potem Legia zaczęła przeważać, ale co z tego, skoro nie potrafiła skonstruować żadnej akcji zagrażającej rywalom. Gospodarze wolno podawali sobie piłkę, a wszystkie dośrodkowania były wybijane. W akcjach zawodników Papszuna przeważał chaos, a najlepszym podsumowaniem ich starań była sytuacja, gdy Rafał Augustyniak trafił piłką w przebiegającego akurat Damiana Szymańskiego.

Kiedy kolejny mecz Legii?

Tak to wyglądało do 69. minuty, kiedy Ariel Mosór ręką odbił strzał Jean-Pierre’a Nsame, a napastnik z Kamerunu wykorzystał rzut karny. Legia nie była jednak w stanie przycisnąć przeciwników i wyrwać trzech punktów. To nawet goście byli bliżej zwycięstwa, kiedy Jonatan Braut-Brunes trafił w słupek.

Czytaj więcej

Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?

Z remisu nikt nie jest zadowolony. Legia zrównała się punktami z Arką Gdynia, która przegrała w Kielcach 0:3, i dzięki temu wyszła ze strefy spadkowej. Z taką formą będzie jednak trudno o jakiekolwiek zwycięstwo. Dla legionistów dobrze, że teraz nadchodzi przerwa na mundialowe baraże. Będzie czas na spokojną pracę i doprowadzenie do lepszej dyspozycji Nsame, bo bez niego nie ma kto strzelać goli.

Reklama
Reklama

Po przerwie na reprezentację zespół z Łazienkowskiej czeka wyjazd do Szczecina na mecz z Pogonią, a na obcym terenie legioniści odnieśli w tym sezonie tylko jedno zwycięstwo.

Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Piłka nożna
Raków walczył, ale pożegnał się z Ligą Konferencji. Fiorentina okazała się za silna
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama