Reklama

Stracona szansa na starcie eliminacji

Żeby awansować do mistrzostw świata, trzeba zwyciężać na wyjeździe

Nie ma się co cieszyć z tego, że Polska nie przegrała. To jest minimalizm, do którego już się przyzwyczailiśmy. 2:2 to niezły rezultat towarzyskiego meczu z Niemcami. Ale taki sam wynik z Czarnogórą to strata.

W porównaniu z mistrzostwami Europy zmienił się trener i zobaczyliśmy czterech nowych zawodników (Kamil Glik, Jakub Wawrzyniak, Ariel Borysiuk, Marek Saganowski). Gra się jednak nie zmieniła.

Polacy zaczęli od zdobycia bramki, ale szybko dali sobie narzucić styl gospodarzy. Stracili dwa gole, a po przerwie odrabiali straty. Podczas Euro też nie rozegrali ani jednego meczu na dobrym poziomie przez 90 minut. Czarnogóra nie była tak groźnym przeciwnikiem, jak ją malowano. Ma dobrych zawodników, ale to nie jest wielka drużyna.

Wszystkie nienormalne okoliczności towarzyszące meczowi nie powinny stanowić okoliczności łagodzącej ocenę. Polacy dobrze wiedzieli, gdzie jadą i jak się gra na Bałkanach. Nie oni pierwsi, więc nie powinni się niczemu dziwić.

Ludovic Obraniak dał się sprowokować i osłabił drużynę niemal natychmiast po czerwonej kartce dla Czarnogórca.

Reklama
Reklama

Większość piłkarzy zagrała na swoim poziomie, ale wciąż czekam, kiedy Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek będą w reprezentacji tak skuteczni, jak w Borussii. Nie rozumiem, co w tej drużynie robi Ariel Borysiuk. A obecność Kamila Grosickiego to dowód na nieprzemijające wpływy polskiej szkoły futbolu: jak mamy takiego jednego szybkiego, to może się urwie i coś strzeli.

A ja nie pamiętam nie tylko kiedy Grosicki strzelił, ale kiedy grał dobrze.

Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Piłka nożna
Raków walczył, ale pożegnał się z Ligą Konferencji. Fiorentina okazała się za silna
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama