„Umarli z godnością" – tak dziennik „AS" skomentował sobotni remis w Madrycie (2:2), niemal odbierający szansę Realu na dogonienie Barcelony. Przewaga Katalończyków, którzy dwie godziny wcześniej pokonali 2:0 Sociedad, wynosi aż cztery punkty, do końca pozostały tylko dwie kolejki. Lider bez żadnych konsekwencji mógłby więc nawet przegrać najbliższy wyjazdowy mecz z Atletico. Pod warunkiem, że w ogóle się on odbędzie, bo nad ligą wisi groźba strajku.
Barcelona z Luisem Enrique na ławce, rok po jednym z najgorszych sezonów w klubowej historii, nie powinna też mieć kłopotów z odzyskaniem pucharu, a i triumf w Lidze Mistrzów jest możliwy. „AS" pociesza się, że Real z taką grą jak w sobotę może odrobić straty w rewanżu z Juventusem i pojechać na finał LM do Berlina. Humorów nie psuje dziennikarzom nawet zmarnowany przez Cristiano Ronaldo rzut karny, bo Diego Alves tego wieczoru naprawdę wyprawiał w bramce cuda.
Bayern, przygotowując się do rewanżu z Barceloną, przegrał w sobotę czwarty mecz z rzędu (to najgorsza seria od 1991 roku), w trzecim nie strzelił choćby bramki. Co gorsza, wszystko odbyło się na oczach własnych kibiców, a rywalem był walczący o europejskie puchary Augsburg (0:1).