Reklama

Paryż 2024. „Miało mnie tu nie być!”. Pieśń o małym rycerzu polskiej szpady

Polskie szpadzistki zdobyły brąz w neobarokowym Grand Palais, ale gdyby walczyły o ten medal pod kopułą katowickiego Spodka, Aleksandra Jarecka z pewnością usłyszałaby „Pieśń o małym rycerzu”.
Polskie szpadzistki zostały w Paryżu brązowymi medalistkami igrzysk olimpijskich

Szpadzistki

Polskie szpadzistki zostały w Paryżu brązowymi medalistkami igrzysk olimpijskich

Foto: Paweł Skraba

Korespondencja z Paryża
Były cztery sekundy do końca meczu, kiedy wokół planszy zapanował chaos. Chinka Yu Sihan rzuciła się do szaleńczego ataku, bo była przekonana, że jej drużyna przegrywa, i zadała trafienie. Ona, Jarecka, trener Bartłomiej Język, niemal wszyscy w Grand Palais uważali, że zaraz czeka nas dogrywka, bo jest przecież 31:31, ale to Chinki znalazły się o błysk szpady od medalu.

Reklama
Reklama

Sędziowie popełnili błąd, bo chwilę wcześniej jedno z trafień zaliczyli naszej drużynie podwójnie. - Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim i to zmieniło diametralnie przebieg meczu - przyznaje Język.

Czytaj więcej

Paryż 2024. Polskie szpadzistki zdobyły brąz! Renesans polskiej szkoły fechtunku

Zamieszanie, obejmujące analizę powtórek i elektronicznego protokołu, trwało kilka minut. Ostatecznie Jarecka znalazła się pod ścianą, bo sędziowie skorygowali wynik na 31:30, ale niedoszła absolwentka szkoły baletowej udźwignęła presję. Wyrównała, a w dogrywce zadała decydujące trafienie. Gdyby była szablistką, usłyszałaby pewnie porównania do Michała Wołodyjowskiego.

Reklama
Reklama

Paryż 2024. Kim jest szpadzistka Aleksandra Jarecka, brązowa medalistka igrzysk w Paryżu

Jarecka, z domu Zamachowska, jest absolwentką prawa Akademii Krakowskiej, pracuje w kancelarii, kończy właśnie aplikację radcowską, a do Paryża zabrała 1,5-letniego synka Maksa.

Bycie mamą nie przeszkodziło jej w powrocie do sportu, choć mogło zabrać igrzyska, bo kiedy ona dopiero odbudowywała formę i wracała do pełni sił, koleżanki zostały w Mediolanie mistrzyniami świata, a to wysoko punktowana impreza, która w kwalifikacjach olimpijskich drużyn — jej członkinie występują także w turnieju indywidualnym — ma szczególne znaczenie.

Reguły ustalania składu kadry, jakie wyznaczył Polski Związek Szermierczy (PZSzerm), są podobne do tych w innych federacjach, a także chociażby do ustalania składu polskich sztafet lekkoatletycznych.

Czytaj więcej

Paryż 2024. Angelika Szymańska rozbiła nos, uszkodziła łokieć i zalała się łzami

Prawo występu na igrzyskach miały więc dostać dwie czołowe zawodniczki prowadzonego od września ubiegłego roku rankingu (wygrały go Alicja Klasik oraz Renata Knapik-Miazga), dwie pozostałe zaś - w tym rezerwową - wybierał trener i w tym miejscu to, co jasne, staje się rozmyte, bo zasoby kadrowe polskiej szkoły szpady w ostatnich latach znacząco się poszerzyły.

Wersje są różne: Język miał pierwotnie wskazać na Jarecką, a później — pod wpływem nacisków — wybrać Martynę Swatowską-Wenglarczyk, a igrzysk chciała także mistrzyni świata Ewa Trzebińska.

Reklama
Reklama

Zniknęły grzeczności i konwencje, słyszeliśmy o hejcie i wojnach podjazdowych. Radosław Zawrotniak, czyli wicemistrz olimpijski z 2008 roku oraz trener Jareckiej, krytykował związek, a Trzebińska oskarżała Języka, że jednak uległ presji tego pierwszego. Nic więc dziwnego, że Jarecka po medalowej walce, gdy pierwszy raz w życiu popłakała się ze szczęścia, oznajmiła: - A miało mnie tu nie być!

Paryż 2024. Dlaczego trener zmienił skład szpadzistek podczas turnieju olimpijskiego?

Dobrze, że była, choć zaznacza, że jedynie czyniła honory w ostatniej walce, a medal to zasługa całej drużyny — także Klasik, którą trener zmienił po pierwszej walce ćwierćfinału z Amerykankami (31:29).

20-latka, która wcześniej jako jedyna spośród Polek awansowała do 1/8 finału turnieju indywidualnego, nie mogła już później wrócić do składu, bo taki jest — według trenera „skomplikowany” i „niemoralny” - regulamin turnieju. Zmiana była konieczna, bo medale olimpijskie oraz stypendia dostają jedynie te zawodniczki, które wystąpiły. Rezerwowej nie należy się nic.

-  Musieliśmy gdzieś zrobić zmianę. Podjąłem taką decyzję już przed igrzyskami. Wziąłem ją na siebie, stwierdziłem że będę się jej trzymał i cieszę się, że miałem rację - mówi Język.

On już wcześniej, podczas zawodów Pucharu Świata, szukał różnych rozwiązań i tasował składem. Swatowska-Wenglarczyk mówiła „Rz”, że to także lekcja, którą trenerzy wyciągnęli po porażce na igrzyskach w Tokio, gdzie Polki jechały obwieszone medalami tych mniej ważnych imprez, żeby na turnieju czterolecia przegrać w ćwierćfinale z późniejszymi mistrzyniami Estonkami.

Reklama
Reklama

Teraz Język po ćwierćfinale zmienił kolejność. Swatowską-Wenglarczyk w roli kończącej mecz na spotkania z Francją (39:45) i Chinami zastąpiła Jarecka. - Pokazała, że ma jaja - mówi Knapik-Miazga.

Czytaj więcej

Klaudia Zwolińska i jej Disneyland. Płynęła po srebro, a tata biegł slalomem

Paryż 2024. Kim są polskie szpadzistki, które zdobyły brązowy medal igrzysk olimpijskich

Takie słowa w ustach tej najbardziej doświadczonej mówią wiele, zwłaszcza że uchodzi w zespole za tą najbardziej ułożoną i dojrzałą. Jest absolwentką zarządzania i inżynierii produkcji na Politechnice Krakowskiej, a sport łączy z pracą trenerki, niedawno spędziła w tej roli kilka miesięcy w Stanach Zjednoczonych. Dziś zastanawia się nad zakończeniem kariery, która także łatwa nie była.

Przygodę z szermierką Knapik-Miazga zaczynała jako florecistka, a tata woził ją na treningi z Tarnowa do Krakowa trzy razy w tygodniu, choć zajmowało to półtorej godziny w jedną stronę.

Długo walczyła prawą ręką, ale miała problemy z układem krwionośnym (mówiła „Rz”, że chodzi o przetoki tętniczo-żylne), przez które intensywne treningi powodowały ból, więc nauczyła się fechtować lewą. Postawiła na tą lewą dłoń wszystko. - Brałam w nią długopis i próbowałam pisać, grałam też tak w tenisa stołowego - opowiadała.

Reklama
Reklama

Teraz wróci do pracy z młodzieżą, a Jarecka - do kancelarii i na aplikację. Swatowska-Wenglarczyk dalej będzie pracowała jako fizjoterapeuta dziecięcy, Klasik zaś - kontynuowała studia z budownictwa.

Sam Język, kiedy pytamy go, co dalej, zawiesza głos i patrzy przed siebie. - Ostatni taniec, tak? Muszę porozmawiać z bliskimi, wtedy podejmę decyzję - mówi, choć stanął właśnie na ramionach gigantów. Szermierka przez lata dawała nam wiele olimpijskich medali — ten był 22. - a Egon Franke, Jerzy Pawłowski, Witold Woyda czy Ryszard Parulski to dziś legendy polskiego sportu.

Podium — drużynowo bądź indywidualnie — sięgali szabliści, floreciści, szpadziści oraz florecistki.  Teraz po raz pierwszy medalu doczekały się panie z polskiej szkoły szpady.

Paryż 2024
Paryż 2024. Polskie szpadzistki zdobyły brąz! Renesans polskiej szkoły fechtunku
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Paryż 2024
Paryż 2024. Angelika Szymańska rozbiła nos, uszkodziła łokieć i zalała się łzami
IGRZYSKA
Paryż jest jak z pocztówki, ale miasto ma brudny problem
Paryż 2024
Paryż 2024: Polka ze srebrem w tenisie stołowym na igrzyskach paralimpijskich
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama