Biorąc pod uwagę kiepskie wyniki gorzowian w sparingach, niektórzy stawiali na wysokie zwycięstwo Unii, niektórzy na zacięte widowisko, ale nikt nie spodziewał się, że goście zapewnią sobie wygraną już przed biegami nominowanymi. Zespół prowadzony w tym meczu przez Piotra Palucha (Stanisław Chomski z powodu choroby został w domu) pracował na to skrupulatnie od samego początku.
Już po czterech biegach Stal prowadziła sześcioma punktami. Później przewaga okazjonalnie się zmniejszała, przy czym nigdy nie spadła poniżej 4 punktów, ale po każdym skutecznym ataku Unii na wynik następowała kontra gorzowian. Niezwykle istotne były punkty nie liderów, a drugiej lub nawet trzeciej linii. Mniejszy dorobek juniorów Unii, niż młodzieżowców z zespołu gości, to w Lesznie bardzo wyjątkowe zjawisko.