Verstappen, który zaczynał Grand Prix z pierwszej linii, fatalnie wystartował i spadł na siódmą pozycję. Później wyprzedził m.in. Sebastiana Vettela, ale i tak niewielu stawiało w tym momencie na kierowcę Red Bulla. Holender jechał trzeci, i nie był to koniec jego szarż. Po chwili był już drugi, zostawiając w tyle Valtteriego Bottasa.
W końcówce Holender spisywał się znakomicie - cały czas zmniejszał stratę do Leclerca i na pięć okrążeń przed końcem wyścigu zaczął atakować kierowcę Ferrari - relacjonuje Onet. Udało mu się to, dzięki czemu zanotował pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Sędziowie jednak mają przyjrzeć się momentowi, gdy Holender wyprzedzał Charlesa Leclerca.