—korespondencja z Pekinu
Joyce Zakary to rekordzistka Kenii na dystansie 400 m, w poniedziałek w porannych eliminacjach poprawiła swój wynik do 50,71 s. Nie pojawiła się we wtorek na starcie półfinału. W tym sezonie biegała bardzo dobrze. W lipcu rozprawiła się z 31-letnim rekordem kraju Rose Waithery (51,56) z finału olimpijskiego w 1984 roku – uzyskała 51,14.
Francisca Koki jest wicemistrzynią Afryki i rekordzistką kraju na 400 m ppł. Ona również poprawiła rekord z brodą, z 1991 roku, jaki w tamtych mistrzostwach Afryki miała Rose Tata-Muya (55,94). W niedzielnych eliminacjach pobiegła jednak bardzo słabo (58,96 s, jej rekord kraju to 55,84) i odpadła.
Obie, wedle portalu sportsnewsarena.com miały przyjmować środki maskujące przyjmowanie sterydów anabolicznych, prawdopodobnie nandrolonu. Zostały poinformowane o wynikach testów w poniedziałek wieczorem, niedługo przed finałem męskim na 400 m, w którym zwyciężył ich rodak, Nicholas Bett.
Szef lekkoatletycznej drużyny Kenii Joseph Kinyua powiedział portalowi sportsnewsarena.com, że o sprawie dowiedział się podczas spotkania technicznego ekipy. Zakary miała powiedzieć swemu trenerowi, że ma „jakieś problemy z IAAF". Oficjalnego komunikatu federacji światowej jeszcze nie ma.
Pierwszym przypadek dopingu w Pekinie mógł dotyczyć hiszpańskiej płotkarki Josephine Onyia (12,50 na 100 ppł. w 2008 roku), ale biegaczka nie przyjechała do Chin, jak się podaje, po testach zrobionych ostatnio w Hiszpanii.
Onyia urodziła się w Nigerii, ma nowe obywatelstwo od 2007 roku. Już dwa razy karano ją za doping: w 2008 i 2011 roku. Drugą sprawa rozstrzygana była w Trybunale Arbitrażowym ds Sportu (CAS) w Lozannie, sąd nie dał wiary, że clenbuterol znalazł się w jej organizmie z powodu zjedzenia zanieczyszczonego mięsa.
Rzecznik hiszpańskiej ekipy Ignacio Mansilla Calzo powiedział w dniu otwarcia MŚ w Pekinie, że jego federacja jeszcze nie ma oficjalnego raportu w tej sprawie.