Reklama
Rozwiń
Reklama

Czas na egzamin dojrzałości Ewy Swobody

Ewa Swoboda wyszczuplała, szeroko się uśmiecha i jest naszą największą nadzieją na złoto w rozpoczynających się w piątek halowych mistrzostwach świata w Belgradzie.

Publikacja: 16.03.2022 19:48

Ewa Swoboda jest w tym roku najszybsza na świecie w biegu na 60 metrów

Ewa Swoboda jest w tym roku najszybsza na świecie w biegu na 60 metrów

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Polka biega tej zimy tak szybko, jak nikt inny na świecie, jest zdecydowaną liderką list. Podczas mistrzostw kraju w Toruniu pokonała 60 metrów w 6,99 sekundy – tylko dziewięć kobiet w dziejach tej konkurencji umiało to zrobić szybciej.

– Nauczyłam się cieszyć z biegania i sport wreszcie jest dla mnie najważniejszy – opowiada Swoboda z entuzjazmem. Ta dziewczyna z Żor ma dopiero 24 lata, ale w życiu przeżyła już sporo. Wystrojona w tatuaże, czasem opryskliwa czy humorzasta, zawsze z emocjami na wierzchu budziła skrajne reakcje. Podtapiały ją i fale hejtu, i entuzjazmu. Długo uczyła się, jak sobie z nimi radzić, i teraz czeka ją egzamin dojrzałości.

Bez toksycznych ludzi

Dziś ma sylwetkę sportową jak nigdy wcześniej. Sama przyznała, że schudła 9 kilogramów. Oczyściła też otoczenie. Chroni prywatność, przyznała, że pozbyła się z życia toksycznych ludzi. Tej zimy po każdym udanym starcie pędziła do trybun, gdzie siedzieli rodzice.

Teraz czeka ją start w Belgradzie, gdzie pięć lat temu zdobyła swój pierwszy medal w rywalizacji seniorów. Dobiegła do mety trzecia, po dyskwalifikacji Ukrainki Ołesi Powch dostała srebro. – Lubię wracać w miejsca, gdzie się dobrze czułam, a tam czułam się dobrze. Cały czas robimy postępy, najważniejsze, żeby dopisało zdrowie – mówi Swoboda.

Apetyt na złoto zaostrza fakt, że zawody w domu obejrzy potrójna mistrzyni olimpijska Jamajka Elaine Thompson-Herah. Najszybciej wśród zgłoszonych do startu biegała tej zimy Amerykanka Marybeth Sant-Price. Najszybciej, czyli o 0,05 sekundy wolniej od Swobody, a to na 60 metrów dużo.

Reklama
Reklama

Cztery lata temu Polacy przywieźli z Birmingham pięć medali. Do lotu wznosiła się sztafeta pań 4 x 400 metrów, panowie na tym samym dystansie po sensacyjnym zwycięstwie nad Amerykanami pobili rekord świata, złoto zdobył Adam Kszczot (800 metrów), srebro Marcin Lewandowski (1500 metrów), a brąz Piotr Lisek (skok o tyczce). Medalistów, licząc biegi rozstawne, było 14. Teraz do Belgradu poleciało tylko troje z nich.

Kadra jest szczupła – Polski Związek Lekkiej Atletyki (PZLA) wydelegował do Belgradu 24 osoby – ale mocna. Jako liderka światowych list leci do Belgradu pięcioboistka Adrianna Sułek, a kibice mogą spodziewać się jej pojedynku z obrończynią tytułu, Brytyjką Katariną Johnson-Thompson.

22-letnia studentka dziennikarstwa, podobnie jak Swoboda, też odebrała sportowy kurs dojrzewania. Niedoszła siatkarka odkryła w sobie talent do wieloboju. Możliwości wsparła mądrą pracą. Odłożyła fast foody i słodycze, zaufała dietetyczce oraz psychologowi. Ewentualny medal zadedykuje pewnie trenerowi Wiesławowi Czapiewskiemu, który dwa lata temu zmarł po walce z chorobą.

Facet z kulą

Kulomiot Konrad Bukowiecki, choć dwa lata starszy od niej, mógłby obdzielić doświadczeniem wielu starszych kolegów. Ma już dwa medale wielkich imprez, był na igrzyskach jako nastolatek, przeżył zawieszenie za doping z zanieczyszczonej odżywki. Sam przyznaje, że z chłopaka wyrósł facet.

Tej zimy kilka razy pchnął kulą pod 22 metr, jest wiceliderem światowych list. Jego pech ma imię i nazwisko: nazywa się Ryan Crouser, pochodzi z Oregonu, jest rekordzistą świata. Kandydatów do podium będzie jednak znacznie więcej. Wśród zgłoszonych jest cała śmietanka konkurencji, start w Belgradzie zapowiedzieli wszyscy medaliści ostatnich igrzysk.

Bukowiecki potrzebuje sukcesu, choćby po to, by wyjść z cienia życiowej partnerki Natalii Kaczmarek. Mistrzyni i wicemistrzyni olimpijska w sztafecie ma wśród zawodniczek zgłoszonych do biegu na 400 metrów trzeci czas. Szybciej tej zimy biegały tylko Holenderka Femke Bol i Justyna Święty-Ersetic.

Reklama
Reklama

Polki w Belgradzie mogą powalczyć nie tylko o złoto, ale także zmierzyć się z rekordem świata. – Nasza sztafeta jeszcze nigdy nie była tak mocna – mówi Święty-Ersetic. Główną przeszkodą może być koronawirus, który wyeliminował ze startu Annę Kiełbasińską. Panie marzą o złocie, choć pierwszy raz od 2013 roku w sztafecie nie pobiegnie Małgorzata Hołub-Kowalik. 11-krotna medalistka wielkich imprez zmaga się z bólem stopy.

Czytaj więcej

Ewa Swoboda z historycznym wynikiem. Rekordy Polski w Toruniu

Marcin Lewandowski przerwał sezon halowy i został w domu, bo jego córka przeszła operację. Formę dopiero na lato szykują tyczkarz Piotr Lisek oraz biegacze: Joanna Jóźwik, Patryk Dobek, Karol Zalewski i Dariusz Kowaluk.

Impreza w Belgradzie odbywa się pół roku po igrzyskach olimpijskich w Tokio, na które sportowcy rzucili wszystkie siły, a tego lata lekkoatleci w kalendarzu mają jeszcze mistrzostwa świata (15–24 lipca, Eugene) i Europy (15–21 sierpnia, Berlin), więc absencjom trudno się dziwić.

– Nie będę ściemniała: ja też po powrocie do treningów czułam, jakbym robiła to wszystko za karę, bo poprzedni sezon dał mi w kość. Trudno było się pozbierać, ale bieganie z czasem znów zaczęło mi sprawiać frajdę. Dziś nic już nie muszę. Igrzyska są za nami, głowa jest spokojniejsza, a z takiego luzu często rodzi się dobry wynik – mówi „Rz” Święty-Ersetic.

Zapłacił za papryczki

Atak na złoto planuje ten, którego zabrakło w Tokio, czyli Amerykanin Christian Coleman. Mistrz świata w biegu na 100 metrów wpadł na unikaniu kontroli antydopingowych, a podczas apelacji jedną z nieobecności tłumaczył wyjściem na zakupy. Pokazał nawet rachunki z Walmartu za papryczki chili, ale to nie uchroniło go przed dwuletnim zawieszeniem. Igrzyska obejrzał w telewizji.

Reklama
Reklama

Kandydatem na największą gwiazdę imprezy jest tyczkarz Armand Duplantis, który kilkanaście dni temu poprawił własny rekord świata (6,19 metrów). Szwed czekał na ten wynik ponad dwa lata, historyczną wysokość bez powodzenia atakował wcześniej 53 razy.

Duplantis rozpędza się w drodze po tytuł najlepszego zawodnika w dziejach tyczki. 6-metrowych skoków oddał w karierze 38, więcej – 46 – miał tylko Siergiej Bubka. Rekord świata bił trzykrotnie, za każdym razem pod dachem. – Jestem podekscytowany, postaram się w Belgradzie dołożyć od siebie jeszcze więcej – zapowiada.

Rekord globu tej zimy poprawił także na 1500 metrów Jakob Ingebrigtsen, czyli najwybitniejszy przedstawiciel „norweskiej rodziny Kardashianów”. Medale wielkich imprez zdobywali także jego dwaj bracia, a rodzina doczekała się nawet serialu dokumentalnego produkowanego przez stację NRK.

Trenowani przez swego ojca Gjerta bracia mają podobno wyniki badań krwi przypominające biegaczy z Czarnego Lądu. Trenują też po „afrykańsku”, Jakob podobno już jako dziesięciolatek pokonywał 140–170 kilometrów tygodniowo. Ma na lewym bicepsie tatuaż z napisem „fast”, czyli „szybki”. Leciał na igrzyska do Tokio, mierząc w złoto, i je zdobył. Szybciej od niego na 1500 metrów biegało tylko siedmiu zawodników.

Urzędującym rekordzistą świata jest też Crouser, który doprowadził do perfekcji technikę obrotową i latem ubiegłego roku poprawił wyniki osiągane w czasach wielkiego koksu. Właśnie on, Ingebrigtsen oraz Duplantis mogą w Belgradzie błyszczeć najjaśniej.

Reklama
Reklama

Wśród pań elektryzująco zapowiada się pojedynek Shaunae Miller-Uibo z Bahamów z Holenderką Femke Bol – obie na dystansie 400 metrów pod dachem flirtują z granicą 50 sekund, poniżej której biegały jedynie trzy kobiety. Może powalczą z nimi Polki.

Bez Rosjan

Kibice zobaczą w Belgradzie sześć Ukrainek – kraj, co zrozumiałe, będą reprezentować wyłącznie panie. Są wśród nich kandydatki do medali, wszystkie skaczą: Maryna Bech-Romańczuk w dal, a Iryna Heraszczenko i Jarosława Mahuczich – wzwyż.

Nie będzie w halowych mistrzostwach świata Rosjan oraz Białorusinów. World Athletics wyrzuciła ich z rywalizacji zarówno pod dachem, jak i na stadionie. To oznacza, że podczas trzech tegorocznych wielkich imprez kibice nie zobaczą medalistów igrzysk w Tokio: Maksima Niedasiekau, Marii Lasitskiene (oboje skok wzwyż) i Andżeliki Sidorowej (skok o tyczce).

Rosjan na dworze królowej sportu nie ma od 2015 roku, bo cierpią za dopingowe grzechy. Tylko starannie wyselekcjonowana grupa tamtejszych lekkoatletów w ostatnich latach mogła startować w zawodach jako sportowcy neutralni. Teraz miało być ich 20, a nie będzie żadnego.

World Athletics nie zawiesiła jednak działalności grupy roboczej, która pracuje nad powrotem rosyjskiej federacji (RusAF) do lekkoatletycznej rodziny. – Krok w tył zaszkodziłby zmianie kulturowej, jaka w Rosji następuje, i interesom czystych sportowców – podkreśla szef grupy roboczej Rune Andersen. Ciężar przeprojektowania RusAF wzięła na siebie była wybitna biegaczka Irina Priwałowa, a minister sportu Oleg Matycin jeszcze w listopadzie zapewniał, że „wszystko idzie w dobrym kierunku”.

Reklama
Reklama

Rosjanie w 2014 roku, kiedy ostatni raz pełnoprawnie startowali na halowych mistrzostwach świata, zajęli drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Teraz nawet ci uczciwi obejdą się smakiem.

Najważniejsze finały z udziałem Polaków

Piątek

20.00: pięciobój kobiet, bieg na 800 m (Sułek); 20.50: bieg na 60 m kobiet (ew. Swoboda, Skrzyszowska)

Sobota

19.40: pchnięcie kulą mężczyzn (Bukowiecki, Haratyk);

Reklama
Reklama

19.50: bieg na 400 m kobiet (ew. Święty--Ersetic, Kaczmarek)

Niedziela

19.30: bieg na 60 m przez płotki mężczyzn (ew. Czykier, Szymański); 19:40 – sztafeta 4x400 m kobiet (ew. Polska)

8

Transmisje w TVP 1, TVP 2 i TVP Sport

Lekkoatletyka
Polska w czołówce. 16 medali mistrzostw świata w paralekkoatletyce
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Patronat Rzeczpospolitej
17. edycja Biegnij Warszawo rozpoczęła cykl Running Europe Tour 2025
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Drugi złoty medal Faustyny Kotłowskiej
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Debiut marzeń, Bartosz Sienkiewicz ze złotem
Lekkoatletyka
Mistrzostwa świata w paralekkoatletyce. Polskie asy dają radę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama