Reklama

Może uczciwi kiedyś wygrają

Lekkoatletyka. Polskie medalowe szanse na mistrzostwach świata w Pekinie to rzuty – konkurencje od lat przeżarte dopingiem.
Anita Włodarczyk będzie obok Pawła Fajdka naszym głównym atutem podczas sierpniowych mistrzostw świa

Anita Włodarczyk będzie obok Pawła Fajdka naszym głównym atutem podczas sierpniowych mistrzostw świata

Foto: Fotorzepa/Piotr Nowak

Najnowsze dopingowe odkrycia brytyjskich i niemieckich dziennikarzy – 11 lat, 12 359 testów krwi ponad 5000 lekkoatletów, 146 podejrzanych medalistów wielkich imprez – pokazują, że uczciwym łatwo nie będzie.

Kroniki igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata trzeba wciąż przepisywać na nowo, bo kolejne analizy przechowywanych latami próbek oznaczają ciągłą weryfikację uczciwości dawnych mistrzów.

Duża, może nawet największą część wpadek dopingowych dotyczy w lekkoatletyce rzutów. Wystarczy przypomnieć afery w konkurencjach, które dziś są specjalizacją polskiej lekkiej atletyki – rzucie młotem, pchnięciu kulą i rzucie dyskiem mężczyzn.

Trudno poważnie traktować wciąż ważny rekord świata młociarza Jurija Sedycha z 1984 roku (86,74), nawet jeśli Ukrainiec startujący w barwach ZSRR nigdy nie został przyłapany. Ten wynik, tak samo jak jego boje z innym radzieckim młociarzem Siergiejem Litwinowem, w których młot leciał nieraz poza granicę 84–85 m, pozostają w sferze sportowych legend z niewielką dozą wiarygodności.

Dopiero gdy poziom kontroli się podniósł, zaczęliśmy odkrywać świat, w którym doping to norma. Węgier Adrián Annus, który wygrał konkurs młociarzy podczas igrzysk w Atenach (2004), stracił złoto banalnie – nie dostarczył moczu do badania.

Reklama
Reklama

W 2005 roku trenowany przez Litwinowa Iwan Tichon, medalista igrzysk i seryjny mistrz świata z Białorusi, osiągnął 86,73 m. Badanie próbek z igrzysk w Atenach i MŚ w Helsinkach osiem lat później dało odpowiedź, skąd ta moc. On i Wadim Diewiatowski (srebro olimpijskie w Pekinie – 2008) stali się głównymi postaciami skandalu dopingowego, w którym występowali jeszcze inni przedstawiciele białoruskiej wersji lekkiej atletyki na zastrzykach. Próbki z Pekinu potwierdziły ich winy, obaj latami próbowali odzyskać dobre imię w sądach, bezskutecznie.

Szymon Ziółkowski, który na MŚ w Helsinkach był trzeci, w końcu dostał złoto. – Widziałem wiele. Doping był dla miotaczy ze Wschodu tak oczywisty jak masło do kanapki – mówił nieraz polski mistrz olimpijski z Sydney.

Rzut młotem kobiet ma równie barwne kroniki dopingowe – w rolach głównych także występowały bohaterki największych imprez. Najbardziej efektowne przypadki: Rosjanki Olga Kuzienkowa – mistrzyni igrzysk w Atenach, która także dopingowała się przed mistrzostwami w Helsinkach, Tatiana Łysenko (dziś startuje jako Biełoborodowa) – też mistrzyni olimpijska, która wpadła w 2007 roku. Wróciła po dwóch latach dyskwalifikacji i wygrała konkurs w Londynie (2012).

Łapano na dopingu ich koleżanki z reprezentacji – Gulfiję Chanafiejewą (była krótko rekordzistką świata) i Jekaterinę Choroszych, która na szczęście nie zdążyła zdobyć wielu medali.

Wcześniej, w 2000 roku, nie przeszła testów dwunastokrotna mistrzyni Rumunii, mistrzyni Europy i świata Mihaela Melinte – rekordzistka świata przed erą wielkich sukcesów Łysenko. Poźniej dyskwalifikowano kolejne rywalki Kamili Skolimowskiej i Anity Włodarczyk – Zalinę Margiewą z Mołdawii oraz ostatnio Chinkę Zhang Wenxiu, która w 2014 roku zdobyła złoto Igrzysk Azjatyckich.

Rzut dyskiem, w którym możemy od kilku lat liczyć na sukcesy Piotra Małachowskiego, ma też długą listę hańby. Otwierać powinny ją nazwiska dyskoboli z byłej NRD, ale tamtych próbek nikt już nie zbada. Pozostaje przypomnieć – rekord świata Juergena Schulta (74,08) ma 29 lat. Echo tamtych lat jednak słychać, trenerem mistrza olimpijskiego i mistrza świata Niemca Roberta Hartinga jest Werner Goldmann, kiedyś ważna postać NRD-owskiego dopingu (jego ofiary do dziś domagają się odszkodowań za utratę zdrowia).

Reklama
Reklama

Z czołowych dyskoboli wpadali ostatnio głównie Węgrzy – Robert Fazekas, który nie potrafił po konkursie w Atenach przekazać moczu do badania, po dyskwalifikacji wrócił i w warunkach recydywy wpadł drugi raz, w 2012 roku (dostał osiem lat dyskwalifikacji), i Zoltan Kovago, który nie przeszedł testów przed igrzyskami w Londynie. Lista jest długa, z bardziej znanych są na niej Ben Plucknett (rekordzista USA z lat 80.), który zmarł nagle w 2002 roku, jego rodak, pochodzący z Iranu Kamy Keshmiri, Rosjanin Dmitrij Szewczenko i Ukrainiec Dmitrij Kowcun.

Koledzy po fachu Tomasza Majewskiego z pchnięcia kulą też mają wiele na sumieniu. Trzeba zacząć od rekordzisty świata Randy'ego Barnesa (23,12 w 1990 roku). Był on mistrzem olimpijskim z Atlanty (1996) i wicemistrzem świata, walczył jeszcze z olbrzymem z NRD Ulfem Timmermanem. Wpadł pierwszy raz w 1990 roku po mityngu w Malmoe, drugi w 1998 roku, po tej wpadce odszedł z wielkiego sportu.

Wpadali Andriej Michniewicz z Białorusi, mistrz Europy z Barcelony, brąz w Pekinie (w 2011 roku zdyskwalifikowana została też jego żona, kulomiotka Natalia Michniewicz). Łapano i skazywano za doping mocarzy z USA: dożywotnio mistrza olimpijskiego z Barcelony i halowego mistrza świata – Mike'a Stulce'a, Kevina Totha, barwnego C. J. Huntera (znanego także jako męża Marion Jones) oraz z Ukrainy: Jurija Biłonoga i Oleksandra Bagacza. W Czechach wpadł kiedyś Remigius Machura ojciec i, po 25 latach, Remigius Machura syn.

– Uczciwość popłaca z wielu względów, również dlatego, że od oszustów odwracają się i tak nieliczni w naszej specjalizacji sponsorzy. Byłbym idiotą, gdybym brał, ryzykował dobre imię, popularność i prawo do emerytury olimpijskiej – mówi Piotr Małachowski.

– Nie pobłażajmy, zaostrzmy kary. Zero tolerancji, żadnych powrotów, to działanie głupie i kompromitujące sport – apeluje od lat Tomasz Majewski. Warto słuchać mistrzów, którzy wierzą, że uczciwi kiedyś wygrają.

Lekkoatletyka
Natalia Bukowiecka dla „Rzeczpospolitej”: Mam nadzieję, że będę „czarnym koniem” i zaskoczę kibiców
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Lekkoatletyka
Wyjątkowy mityng Orlen Cup w Łodzi już w niedzielę
Lekkoatletyka
Polska w czołówce. 16 medali mistrzostw świata w paralekkoatletyce
Patronat Rzeczpospolitej
17. edycja Biegnij Warszawo rozpoczęła cykl Running Europe Tour 2025
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama