Jeszcze kilka miesięcy temu można było obawiać się o przyszłość najlepszej koszykarskiej ligi świata. Po wykryciu koronawirusa u Rudy'ego Goberta z Utah Jazz rozgrywki przerwano, zawodnicy rozjechali się do domów, a właściciele i władze NBA zastanawiali się, jak bezpiecznie dokończyć sezon, przy okazji minimalizując straty finansowe.
Kompromis udało się wypracować, koszykarze przyjechali do ośrodka koncernu Disneya na Florydzie i dali się zamknąć w „bańce". Mistrzem została drużyna Los Angeles Lakers, a chociaż oglądalności finałów były najsłabsze od lat, to komisarz David Stern mógł odetchnąć z ulgą.