Reklama

Gortat poprawia rekordy, ale Magic przegrywają

10 punktów i 18 zbiórek dla Orlando Magic to osiągnięcia Marcina Gortata w przegranym 80:98 meczu z Bucks w Milwaukee. Dla polskiego środkowego było to piąte spotkanie w NBA, w którym uzyskał dwucyfrowe statystyki w dwóch elementach gry

Publikacja: 14.04.2009 19:00

Marcin Gortat

Marcin Gortat

Foto: AFP

Przeciwko Milwaukee Gortat grał najdłużej w dotychczasowej karierze w NBA (68 spotkań). Orlando już wcześniej straciło szanse na drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, więc trener Stan Van Gundy dał w poniedziałek odpocząć przed fazą play-off podstawowemu środkowemu Dwightowi Howardowi. W dodatku kontuzje leczą dwaj kolejni zawodnicy na liście najlepszych strzelców Magic – Rashard Lewis i Hedo Turkoglu, a także J. J. Redick.

W tej sytuacji był to przegląd rezerw zespołu z Florydy. Marcin Gortat trzeci raz w karierze wyszedł do gry w pierwszej piątce. Przebywał na parkiecie aż 42,56 minuty – to jego nowy rekord w NBA (poprzedni: 30 minut przeciwko Utah Jazz). W tym czasie zdobył 10 punktów (4/7 z gry, 2/3 wolnych), miał 18 zbiórek, z czego 11 w obronie (obydwa osiągnięcia to rekordy kariery) i 7 w ataku oraz dwie asysty (wyrównane rekordy kariery), przechwyt, blok, trzy straty i trzy faule.

Polak jako jedyny koszykarz w tym meczu uzyskał double-double, a jego 18 zbiórek to drugie osiągnięcie w lidze w 12 poniedziałkowych meczach. Więcej – 20 zebranych piłek – odnotował tylko Brook Lopez z New Jersey Nets w meczu z Charlotte Bobcats (91:87).

Z tego elementu gry pod tablicami nasz reprezentant może być zadowolony, ale już nie z osiągnięć w ataku. Był czwartym strzelcem drużyny, po Courtneyu Lee (17 pkt), Tonym Battiem (13) i Raferze Alstonie (11). Dziesięć punktów w 43 minuty to niewiele, ale też zespół nie dogrywał piłek do swojego środkowego, który w całym meczu oddał tylko siedem rzutów z gry. W większości akcji ofensywnych Gortat wychodzi na obwód stawiać zasłony partnerom, nie szukając pozycji pod koszem, a nawet jeśli ją znajdzie, koledzy go nie dostrzegają.

Taka taktyka zupełnie nie sprawdziła się w meczu z Milwaukee. Zdziesiątkowany, chaotycznie grający zespół Orlando trafił tylko 31,8 procent rzutów z gry i zaledwie dwie z 18 prób zza linii trzech punktów. – Nie mogliśmy znaleźć nikogo na pozycji do rzutu – mówił po meczu trener Stan Van Gundy. Jego drużyna przegrała trzeci raz z rzędu – za każdym razem z zespołem, który nie awansował do play-off.

Reklama
Reklama

Jak więc będzie, gdy przyjdzie grać z lepszymi drużynami w fazie pucharowej? – Będzie dobrze – uspokaja skrzydłowy Magic Tony Battie. – Daliśmy odpoczynek podstawowym graczom i więcej minut gry rezerwowym. Wszyscy będą gotowi do walki w meczach, które naprawdę będą się liczyć.

W środę Magic (58 zwycięstw – 23 porażek, zapewnione trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej) rozegrają w Orlando ostatni mecz sezonu zasadniczego z Charlotte Bobcats. Znów w rezerwowym składzie, bez Howarda, Lewisa i Turkogklu. Wszyscy gwiazdorzy mają odpocząć i wrócić na rozpoczynający się w sobotę play-off, gdzie w pierwszej rundzie drużyna z Florydy spotka się z Chicago Bulls lub Philadelphia 76ers.

[ramka][b]Double-double Marcina Gortata[/b]

12 pkt, 11 zb. z Washington Wizards 103:84 16.04.2008

16 pkt, 13 zb. z Golden State Warriors 109:98 15.12.2008

13 pkt, 15 zb. z Chicago Bulls 107:79 11.03.2009

Reklama
Reklama

10 pkt, 11 zb. z Milwaukee Bucks 110:94 27.03.2009

10 pkt, 18 zb. z Milwaukee Bucks 80:98 13.04.2009[/ramka]

Koszykówka
Jak zostać gwiazdą NBA? „Myśl, że jesteś najlepszy, i nie przepraszaj za to”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Koszykówka
Gdzie trafi Jeremy Sochan? Wielkie kluby NBA na liście
Koszykówka
Poker, mafia i gwiazdy NBA. Skandal, który może zatrząść imperium
Koszykówka
NBA reaguje na skandal hazardowy. Kibice zastanawiają się, czy liga jest uczciwa?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama