Reklama

Shai Gilgeous-Alexander bohaterem sezonu NBA. Czy jesteśmy świadkami narodzin nowego Jordana?

Shai Gilgeous-Alexander poprowadził Oklahoma City Thunder do mistrzostwa NBA w stylu największych legend. Zgarnął wszystkie nagrody indywidualne, zdominował ligę i tylko z otwarciem szampana mógł mieć lekkie problemy.
Shai Gilgeous-Alexander został królem strzelców minionego sezonu. Wcześniej tylko Kareem Abdul-Jabba

Shai Gilgeous-Alexander został królem strzelców minionego sezonu. Wcześniej tylko Kareem Abdul-Jabbar i Shaquille O’Neal zdołali w jednym sezonie zdobyć nagrody MVP, MVP finałów i najlepszego strzelca.

Foto: Alonzo Adams-Imagn Images

Jeden zawodnik nigdy sam nie zdobędzie tytułu, do tego potrzeba drużyny, ale też bez wielkich gwiazd naprawdę trudno sięgnąć po mistrzostwo. Gilgeous-Alexander pokazał, że potrafi grać efektownie, bić rekordy, a koniec końców liczy się dla niego zespół. W siódmym meczu finału nie szło mu zdobywanie punktów, więc rozdał kolegom 12 asyst, zebrał pięć piłek, zablokował dwa rzuty i zanotował jeden przechwyt.

Mimo problemów z trafieniem do kosza (tylko osiem celnych rzutów na 27 prób) i tak ostatniej nocy zdobył 29 punktów. W siedmiu meczach serii przeciwko Indiana Pacers zdobywał średnio ponad 30 punktów i 5,6 asysty, i zasłużenie zdobył tytuł MVP finałów NBA im. Billa Russella.

Shai Gilgeous-Alexander jak Abdul-Jabbar i Shaq

To była prawdziwa wisienka na torcie, bo już wcześniej gwiazdor Oklahoma City Thunder zgarnął statuetkę dla najlepszego gracza sezonu zasadniczego, pokonując minimalnie w głosowaniu Nikolę Jokicia (patronem nagrody jest Michael Jordan), i nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Konferencji Zachodniej, która nosi imię Magica Johnsona.

Czytaj więcej

Poznaliśmy mistrza NBA. Oklahoma City Thunder sięga po tytuł

To nie koniec osiągnięć Gilgeousa-Alexandra. Zawodnik OKC został też królem strzelców minionego sezonu. Wcześniej tylko Kareem Abdul-Jabbar i Shaquille O’Neal zdołali w jednym sezonie zdobyć nagrody MVP, MVP finałów i najlepszego strzelca. – Trudno uwierzyć, że znalazłem się w tym gronie – powiedział lider Oklahomy po meczu.

Reklama
Reklama

Michael Jordan czekał dłużej na mistrzostwo NBA

Gilgeous-Alexander ma dopiero 26 lat i już zdobył trofeum, o którym śni każdy koszykarz. – Jako dziecko marzysz, bo każdy dzieciak ma marzenia. Jednak nigdy nie wiesz, czy uda ci się je spełnić – dodał. Ma rację, bo wielu wybitnych zawodników nigdy nie podniosło w górę pucharu za mistrzostwo NBA.

Czytaj więcej

Nad NBA nigdy nie zachodzi słońce

Dłużej na to trofeum czekał Jordan, zdobywając je w wieku 27 lat. LeBron James pierwszy mistrzowski pierścień założył na palec, mając 28 lat i to dopiero wtedy, gdy połączył w Miami Heat siły z innymi gwiazdorami: Dwyanem Wade’em i Chrisem Boshem. Gilgeous-Alexander ma szansę stanąć kiedyś z nimi w jednym szeregu. Cała drużyna OKC jest młoda i może się jeszcze rozwijać, a generalny menedżer Sam Presti zadbał, żeby była jeszcze lepsza, zapewniając sobie pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu w najbliższych dwóch latach.

Najstarszy w składzie jest ledwie 31-letni Alex Caruso, który musiał pokazać młodszym kolegom w szatni, jak się otwiera korki od szampana. Podobno niektórzy zawodnicy sprawdzali na YouTubie poradniki, jak odkorkować butelkę i zrobić fontannę bąbelków. Efektowne otwarcie wyszło dopiero za trzecim razem, co w sumie dobrze świadczy o zawodnikach OKC. Mają jeszcze czas, żeby się tego nauczyć

Koszykówka
Jak zostać gwiazdą NBA? „Myśl, że jesteś najlepszy, i nie przepraszaj za to”
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Koszykówka
Gdzie trafi Jeremy Sochan? Wielkie kluby NBA na liście
Koszykówka
Poker, mafia i gwiazdy NBA. Skandal, który może zatrząść imperium
Koszykówka
NBA reaguje na skandal hazardowy. Kibice zastanawiają się, czy liga jest uczciwa?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama