[b]Rz: Woli pan zaczynać sezon jako faworyt czy tak jak teraz jako skoczek z drugiego szeregu?[/b]
[b]Adam Małysz:[/b] Nie wiem. Kto wygrywa konkursy w lecie, wie, na czym stoi, ostatnio zwycięzca letniego Grand Prix wygrywał również zimą. Ale to nie jest żadna reguła.
[b]Jest w panu zadra, że poprzedni sezon skończył się bez choćby jednego miejsca na podium?[/b]
Nawet jeśli jest, nie mogę o niej myśleć. Znam tylko jeden sposób, by zapomnieć: dobrze skakać. Rok temu dużo startowałem w lecie, trening był ciężki. Jeszcze na pierwszym śniegu skakało mi się dobrze, a potem przyszły zawody i coś siadło. Teraz przygotowywałem się inaczej, odpuszczałem letnie starty. Igrzyska są w następnym sezonie, ale już w tym chciałbym wystartować jak najlepiej i odnaleźć w sobie moc.
[b]Treningi Łukasza Kruczka bardzo różnią się od tych, które przygotowywali jego poprzednicy?[/b]
Tak. Było i coś dla ciała, i dla psychiki. Cieszy mnie powrót do sztabu Jerzego Żołądzia. Łukasz konsultuje się z profesorem, ja też, rozmawiamy przez telefon. Czuję różnicę i wiem, że to ręka profesora.
[b]Zatęskni pan za Janne Ahonenem?[/b]
Za Ahonenem rywalem na pewno nie. Ubył jeden silny przeciwnik w wyścigu do sukcesów. Jak ja zakończę karierę, to też nikt nie będzie za mną tęsknił. No, może kibice będą.