To już czwarta edycja Polsat Boxing Night: poprzednie przyniosły nie tylko finansowy sukces, ale i kilka ciekawych walk. Teraz też nie brakuje kontrowersyjnych komentarzy, najczęściej dotyczących walki wieczoru. Trudno się nie zgodzić z tym, że obaj pięściarze najlepsze lata mają już za sobą, ale czy to oznacza, że nie mają prawa zmierzyć się w ringu?
Przed pierwszą edycją Polsat Boxing Night (2009) wrzało. Tomasz Adamek, wtedy mistrz świata dwóch kategorii wagowych (półciężkiej i junior ciężkiej), ogłosił, że przechodzi do kategorii ciężkiej i walczyć będzie z Andrzejem Gołotą. Nie dla wszystkich był faworytem tamtego starcia, ale wynik pamiętamy: Gołota dostał lanie, przegrał w łódzkiej Atlas Arenie przed czasem.
Cztery lata później Andrew znów odcinał kupony od dawnej sławy, a wraz z nim organizatorzy gali w gdyńskiej Ergo Arenie. Tym razem jego przeciwnikiem był rówieśnik Przemysław Saleta (rocznik 1968). I to on był tym, który wywołał sensację, nokautując niedoszłego mistrza świata.
W listopadzie minionego roku Polsat Boxing Night III obejrzało w Krakowie 18 tys. ludzi, więcej niż pojedynek Floyda Mayweathera Jr. z Mannym Pacquiao w MGM Grand Garden Arena w Las Vegas siedem miesięcy później. Zderzenie Adamka z Arturem Szpilką zrobiło swoje. Młody kandydat na mistrza pokonał starego, byłego czempiona i teraz to Szpilka zarabia w Ameryce.
Takie imprezy jak Polsat Boxing Night są dla Adamka czy Salety (ale nie tylko) prawdziwą ziemią obiecaną, na polskich ringach obaj wciąż mogą liczyć na honoraria liczone w setkach tysięcy dolarów.