Reklama

To się musiało źle skończyć. Głowacki pokonany

Krzysztof Głowacki nie został trzeci raz mistrzem świata wagi junior ciężkiej. W Londynie w szóstej rundzie znokautował go faworyt – Anglik Lawrence Okolie, który dyktował warunki od początku walki.
To się musiało źle skończyć. Głowacki pokonany

Foto: Shutterstock

Ci, którzy walczyli z Okolie, mówili, że jedyną szansą na sukces jest atak i skrócenie dystansu, gdyż mierzący prawie dwa metry Anglik nigeryjskiego pochodzenia potrafi znakomicie wykorzystywać swój gigantyczny (210 cm) zasięg ramion.

Wydawało się, że taka właśnie będzie taktyka Polaka w tym pojedynku, ale, o dziwo, Głowacki miał inny plan. Być może jego trener Fiodor Łapin liczył, że Okolie, podobnie jak kilka lat temu w Nowym Jorku Steve Cunningham (208 cm zasięgu), ruszy do przodu i wtedy znacznie niższy Głowacki, walczący z odwrotnej pozycji, go skontruje.

Jednak Shane McGuigan, młody szkoleniowiec Anglika, miał lepszy pomysł. Okolie konsekwentnie trzymał Polaka na dystans długim lewym prostym i namierzał mocnym prawym. A bije naprawdę potężnie, o czym Głowacki miał się wkrótce przekonać.

Okolie wygrywał rundę po rundzie, a Polak, zgodnie ze wskazówkami Łapina, balansował ciałem w prawo i lewo, praktycznie nie zadając ciosów. Wcześniej czy później musiało się to źle skończyć, bo rywal miał dużo czasu, by się do tego balansowania przyzwyczaić.

I pod koniec szóstego starcia przyszło najgorsze, Okolie trafił prawym, po którym Głowacki padł ciężko na matę ringu. Wstał wprawdzie na „6" i chwiejnym krokiem ruszył w kierunku swojego narożnika, zaświtała więc nadzieja, że być może powtórzy się sytuacja z pojedynku z Marco Huckiem, kiedy „Główka" odwrócił jego losy, będąc w równie dramatycznej sytuacji. Angielski sędzia Marcus McDonnell szybko jednak przerwał walkę, co oznaczało, że nowym mistrzem świata wagi junior ciężkiej został Okolie.

Reklama
Reklama

Kiedy w 2012 roku Anthony Joshua, też mający nigeryjskie korzenie, sąsiad Okoliego z dzielnicy Hackney, zdobył w Londynie olimpijskie złoto dla Wielkiej Brytanii, 19-letni, mocno otyły Lawrence pracował w McDonaldzie i marzył o podobnej karierze.

Cztery lata później, już szczupły i równie wysoki jak Joshua, walczył w olimpijskim turnieju, ale przegrał z Erislandy Savonem, bratankiem słynnego Savona, i nie zdobył medalu.

Teraz ma 16 zawodowych walk (w tym 13 nokautów) i tytuł mistrza organizacji WBO. Promotor Eddie Hearn obiecał mu za to złotego rolexa, jako bonus do solidnej gaży. Okolie chciałby walczyć z królem wagi junior ciężkiej, Łotyszem Mairisem Briedisem, pokonać go i zunifikować tytuły w tej kategorii, a później ruszyć na podbój wagi ciężkiej. Tak jak kiedyś jego rodak David Haye.

A jaka przyszłość czeka 34- -letniego Głowackiego? Porażka z Okolie wcale nie musi oznaczać końca jego przygody z zawodowym boksem. Zapewne zobaczymy go w ringu jeszcze nieraz i nawet jeśli nie będą to już mistrzowskie pojedynki z najlepszymi na świecie, to bardzo prawdopodobne, że odniesie kilka cennych zwycięstw.

Boks
Nie żyje Marian Kasprzyk. O mistrzostwo olimpijskie walczył ze złamanym kciukiem
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Boks
Ołeksandr Usyk wciąż niepokonany, prezydent Zełenski mu dziękuje. Kiedy kolejna walka?
Boks
Janusz Pindera: Biwoł - Bietierbijew. Czas na trylogię, też w Rijadzie
Boks
Siedem walk o mistrzostwo świata. Gala, jakiej nie było
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama