Reklama

Radwańska jest zmęczona

Jie Zheng wygrała z Agnieszką Radwańską 6:2, 6:3, droga do mistrzostw WTA robi się wyboista

Aktualizacja: 24.09.2008 20:34 Publikacja: 24.09.2008 12:37

Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska

Foto: AFP

Porażka w pierwszym meczu dawno się Polce nie zdarzyła. Ostatni raz ta przykrość spotkała ją w kwietniu, podczas turnieju w Miami. Wtedy lepsza okazała się młoda Portugalka Michelle Larcher de Brito. W styczniu rozpoczęła sezon w Hobart od przegranej z Flavią Pennettą.

W środę w Pekinie Agnieszka wznowiła przerwany przez deszcz mecz z Chinką od stanu 0:3. Żadnego przełomu nie było, chociaż było sześć szans na zdobycie gema przy serwisie rywalki. Wykorzystała tylko jedną, a Jie Zheng aż pięć z siedmiu. To zwycięstwo było ważne dla gospodarzy, bo dzień wcześniej z turnieju odpadły cztery ich reprezentantki i chińska duma cierpiała. Ze względu na przełożone spotkanie singlowe Polka ma dopiero dziś pierwszy mecz deblowy, gra z Argentynką Giselą Dulko przeciw Jie Zheng i Zi Yan. Może będzie mały rewanż.

Menedżer sióstr Radwańskich Victor Archutowski twierdzi, że Agnieszka Radwańska jest już trochę zmęczona długim sezonem, przede wszystkim psychicznie. – Grała w tym roku dużo, 65 meczów singlowych i 26 deblowych w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy. Solidna dawka, zwłaszcza dla 19-letniej dziewczyny – mówi. Do tych spotkań trzeba dodać start olimpijski, spotkania w rozgrywkach Pucharu Federacji oraz kontraktowe mecze w lidze czeskiej.

– To sezon, w którym awansowała z 29. miejsca do dziesiątki najlepszych, ten skok ma swoją cenę. Zawsze pod koniec roku lepiej grają te, które wcześniej miały przerwy, leczyły kontuzje i zostały im rezerwy na jesień. Doświadczone tenisistki potrafią czasem zrezygnować z jakiegoś turnieju. Te młodsze, które jak Radwańska wspinają się szybko w rankingu, muszą walczyć więcej – dodał menedżer.

Na razie nie ma powodu, by Polka rezygnowała z udziału w zaplanowanych turniejach w Stuttgarcie (od 29 września) i Zurychu (13 października).

Reklama
Reklama

– W dniu porażki jest zła, czasem zniechęcona, ale kilkanaście godzin później wraca jej bojowość i ambicja. Ona na pewno nie zrezygnuje z walki. To jej natura. Własnej siostrze nie da za darmo punktów podczas treningu, lubi podejmować wyzwania. Wiem coś o tym, bo sam ją prowokowałem podczas ćwiczeń, kładąc banknoty dziesięciozłotowe na liniach i mówiąc, że może je zabrać, jeśli trafi w nie piłką. Przeważnie trafiała – wspomina Victor Archutowski.

Na turniej w Stuttgarcie Polka musi jechać także dlatego, że po raz pierwszy po US Open mają tam wystartować obie siostry Williams, a Venus jest tylko 51 punktów przed Radwańską. Wiera Zwonariowa, która ma 120 punktów straty do Polki, też tam będzie.

Tenis
Iga Świątek nie wygra Australian Open, Jelena Rybakina za silna
Tenis
Australian Open: Iga Świątek gra dalej. Pewny awans Polki do ćwierćfinału
Tenis
Australian Open. Zostali nam tylko Iga Świątek i Jan Zieliński
Tenis
Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open. Polka zaskoczona w drugim secie
Tenis
Australian Open: Magda Linette przegrała z Karoliną Muchovą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama