Mistrz wygrał łatwo hiszpański finał z Fernando Verdasco. Wynik 6:0, 6:1 wskazuje zarówno na doskonałe przygotowanie zwycięzcy, jak i na kłopoty ze zdrowiem jego rywala. Przy stanie 0:5 pokonany finalista po raz pierwszy prosił terapeutę o masaż szyi, potem o następny. Pomogły tylko tyle, by zdobył jednego gema.
Finał miał żelaznego faworyta, nie tylko dlatego, że Nadal wygrywał wcześniej wszystkie mecze, jakie grał z Verdasco, i przed niedzielą było ich już dziewięć.
W Monte Carlo czekano na ten mecz także dlatego, żeby zapisać w kronikach, że mistrz z Majorki został pierwszym graczem, który w czasach zawodowego tenisa wygrał turniej rok po roku szósty raz.
Trochę o tym zapomniano, ale było to pierwsze zwycięstwo Hiszpana po 11 miesiącach przerwy, czyli od czasu jego ubiegłorocznego sukcesu w Rzymie.
Rekordy rekordami, ale również sama gra Nadala w Monte Carlo zrobiła doskonałe wrażenie. To był ten tenisista, który dobiegnie do każdej piłki, wytrzyma każdą wymianę, zaatakuje w najtrudniejszej sytuacji. Warto czekać na ciąg dalszy.
[srodtytul]Przysiężny jak Kubot[/srodtytul]
Polskie starty w księstwie Monaco skończyły się dość szybko – debiutant Łukasz Kubot przegrał w pierwszej rundzie singla z Wiktorem Troickim, deble z trzema Polakami walczyły niewiele dłużej.
Kolejny tydzień z tenisem mężczyźni zaczynają w Barcelonie. To duży turniej rangi Premier 500 (pula nagród 1,955 mln euro). Faworytem znów będzie Nadal, nr 2 w turnieju to Szwed Robin Soderling. Przerwę robią sobie Serb Novak Djoković i Szkot Andy Murray.
Wielkim nieobecnym wciąż pozostaje Roger Federer, który zgłosi się na korty ziemne dopiero w turnieju z cyklu Masters w Rzymie – od 2 maja.
Kubot w pierwszej rundzie w Barcelonie zagra z Hiszpanem Marcelem Granollersem (89. ATP). Zmierzył się z nim raz, rok temu w Santiago, i przegrał. Jeśli wygra, to zagra ze znacznie mocniejszym rywalem – w drabince czeka kolejny Hiszpan David Ferrer, nr 8.
Pary deblowe Kubot i Oliver Marach oraz Marcin Matkowski z Mariuszem Fyrstenbergiem korzystają z przywileju rozstawienia. Polak z Austriakiem mają nr 6, dwaj Polacy nr 8, jedno zwycięstwo dostają bez gry, rywali poznają w drugiej rundzie.
Z daleka od Europy wciąż dobrze radzi sobie Michał Przysiężny. Gra w cyklu challengerów za oceanem, w kolejnym z turniejów, w meksykańskim Leon (pula 35 tys. dol.), awansował do finału. Tam bardziej od premii liczą się punkty rankingowe. Za półfinał jest ich 48, czyli tyle, że niezależnie od wyniku ostatniego meczu z Santiago Gonzalezem (Meksyk) było pewne, iż Przysiężny od poniedziałku obok Kubota będzie drugim Polakiem w pierwszej setce rankingu ATP.
[srodtytul]Czas reprezentacji[/srodtytul]
Po turniejach WTA na zielonych kortach ziemnych w Charleston (finał Wiera Zwonariowa – Samantha Stosur, Caroline Wozniacki w półfinale skręciła kostkę) i czerwonych kortach w Barcelonie (wygrała Francesca Schiavone) panie mają kilka dni wolnego, a potem weekend z Pucharem Federacji.
Polki zagrają w najbliższą sobotę i niedzielę w Sopocie z Hiszpanią o utrzymanie w grupie ośmiu drużyn tuż za grupą światową. Skład reprezentacji jest identyczny jak w przegranym w Bydgoszczy meczu z Belgią: Agnieszka Radwańska, Marta Domachowska, Klaudia Jans i Alicja Rosolska.
Radwańska prosto z Sopotu pojedzie na halowy turniej WTA w Stuttgarcie.