Iga wciąż ma prawo marzyć, że w Melbourne napisze kolejny piękny rozdział historii polskiego tenisa, choć awans do czwartej rundy wymagał od niej wysiłku. Do pokonania Rosjanki Anny Kalinskiej potrzebowała trzech setów (6:1, 1:6, 6:1).
– Nie czułam, że gram gorzej w drugim secie. Miałam po prostu wrażenie, że to ona grała perfekcyjnie wszystkie piłki, przy których wcześniej popełniała błąd. Chciałam skupić się na sobie, bez względu na to, co działo się po drugiej stronie siatki. Nie poddawałam się, bo dynamika meczu często się zmienia – opowiadała Świątek po spotkaniu, a potem w rozmowie z Eurosportem dodała z uśmiechem: – Trudno jest wytłumaczyć kobiecy tenis.
Kim jest Maddison Inglis – kolejna rywalka Igi Świątek?
Maciej Ryszczuk twierdzi, że nie ma powodu do obaw. – Mieliśmy dosyć mocny okres przygotowawczy. Powiedziałbym, że jeden z cięższych. Myślę, że z meczu na mecz Iga się rozkręca. Zyskuje pewność siebie. Fizycznie też pokazuje, że jest w stanie wytrzymać warunki panujące w Melbourne – uspokajał przed telewizyjnymi kamerami trener przygotowania fizycznego wiceliderki światowego rankingu.
O ćwierćfinał Świątek zagra w poniedziałek z Maddison Inglis. 28-letnia reprezentantka gospodarzy musiała się przebijać przez kwalifikacje, ale dobrze wykorzystała swoją szansę. Pokonała już rodaczkę Kimberly Birrell oraz Niemkę Laurę Siegemund, a do 1/8 finału awansowała bez wychodzenia na kort, bo Japonka Naomi Osaka wycofała się z powodu kontuzji mięśnia brzucha.
Czytaj więcej
Wiceliderka światowego rankingu Iga Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open po trzys...