Będzie sporo opowieści o tym, że w spotkaniu Hurkacz – Miedwiediew polski tenisista zdobył więcej punktów, że niekiedy pokazywał porywające akcje, zachwycał widzów na Rod Laver Arena znakomitą szybkością i refleksem, także wyobraźnią przy wielu wygranych piłkach, ale niestety, za styl dodatkowych punktów nie ma.
Po czterech godzinach bardzo wyrównanego meczu wygrał trzeci tenisista świata, mistrz przetrwania, „ośmiornica” – jak mawiają koledzy, od drugiego seta wyglądający na zmęczonego, ale niezmiennie odbijający skutecznie nawet bardzo mocne piłki.
Czytaj więcej
Polak awansował po raz pierwszy do ćwierćfinału Australian Open i w środę zagra z Daniiłem Miedwiediewem.
Ważnych chwil w tym spotkaniu było kilka – najpierw ostrożny początek, podczas którego obaj sprawdzali wybraną taktykę gry (lepiej zaczął Miediwiediew, prowadził 2:0), potem tie-break (zawsze musi być w meczu Hurkacza) też dla Rosjanina.
Świetny drugi set Polaka i równie mocna kontra rywala w trzecim znów kazały myśleć z troską o dalszym ciągu spotkania, ale gdy w czwartym secie Hubert odrobił stratę przełamania od 2:4 do 5:4 i wyrównał stan meczu wróciła nadzieja. Trwała niemal cały piąty set, choć to znów Miedwiediew okazał się lepszy, nawet jeśli wyglądał na takiego, który przewróci się za chwilę o własne nogi. Hubert Hurkacz oczywiście walczył do ostatniej piłki, w tej dziedzinie jest już mistrzem. Przy stanie 4:5, 15-40 obronił jedną piłkę meczową, druga – świetny skrót – była poza zasięgiem.
Zapewne żal polskich kibiców będzie trwał dość długo, takie mecze się rozpamiętuje, analizuje i pamięta, ale trzeba też dostrzec, że był to drugi ćwierćfinał wielkoszlemowy Huberta Hurkacza, że punkty rankingowe zdobyte w Melbourne dadzą mu w poniedziałek najwyższe w karierze, ósme miejsce w rankingu ATP, a premia 600 tys. dolarów australijskich zapewni rozpęd i pracę całej drużyny Polaka przez kolejny rok. Lepszego startu w Australii nie miał.
Czytaj więcej
Półfinały Australian Open zapowiadają się świetnie. Coco Gauff zagra w czwartek z Aryną Sabalenką, Novak Djoković w piątek zmierzy się z Jannikiem...
Środa nie przyniosła dobrych wieści dla polskiego tenisa także z innych kortów w Melbourne Park. W ćwierćfinale debla ubiegłoroczni finaliści, czyli para Jan Zieliński i Hugo Nys (Monako) przegrała 4:6, 6:7 (3-7) z Niemcami Yannickiem Hanfmannem i Dominikiem Koepferem. Przegrał mecz trzeciej rundy najszybciej serwujący junior świata Tomasz Berkieta. Polaka pokonał 6:4, 5:7, 7:5 Australijczyk Hayden Jones, choć podawał piłkę o 30 km/godz. wolniej.
W czwartek nie będzie singlowych spotkań turnieju męskiego. Na głównym korcie rozegrane zostaną w sesji dziennej półfinały debla mężczyzn, następnie w sesji wieczornej (od 9.30 w Polsce) półfinały kobiet: jako pierwszy mecz Coco Gauff – Aryna Sabalenka, po nim Dajana Jastremska kontra Anna Kalińska lub Qinwen Zheng.
Mężczyźni – 1/4 finału
D. Miedwiediew (3) – H. Hurkacz (Polska, 9) 7:6 (7-4), 2:6, 6:3, 5:7, 6:4
Kobiety – 1/4 finału
D. Jastremska (Ukraina) – L. Noskova (Czechy) 6:3, 6:4
Debel mężczyzn – 1/4 finału
Y. Hanfmann/D. Koepfer (Niemcy) – J. Zieliński/H. Nys (Polska/Monaco, 7) 6:4, 7:6 (7-3)
Juniorzy – 1/8 finału
H. Jones (Australia, 16) – T. Berkieta (Polska, 3) 6:4, 5:7, 7:5