Carlos Alcaraz: władza bez granic

Carlos Alcaraz wygrał Wimbledon i doprowadził Novaka Djokovicia do łez. Serb już wie, że ten 20-latek stanie na jego drodze do spełnienia marzeń.

Publikacja: 17.07.2023 21:35

Poza znakomitą techniką Alcaraz to także gracz, którego energia zdaje się niewyczerpana.

Poza znakomitą techniką Alcaraz to także gracz, którego energia zdaje się niewyczerpana.

Foto: PAP/EPA

Od momentu, gdy młodzieniec z El Palmar w kwietniu ubiegłego roku wygrał w Miami swój pierwszy turniej z cyklu Masters 1000 i tak naprawdę zobaczyliśmy, jakie są jego atuty, stało się jasne, że pojawił się Hiszpan, dla którego wejście w buty rodaka z Majorki Rafaela Nadala jest realnym celem.

Alcaraz wychował się na ceglanej mączce, stać go będzie na tej nawierzchni na wielkie rzeczy, dzięki niemu turniej Roland Garros może pozostać hiszpańską ziemią na długie lata. Jednak najpierw wygrywając US Open 2022 i przede wszystkim w ostatnią niedzielę w Wimbledonie dowiódł, że jego władza może nie mieć żadnych ograniczeń.

Czytaj więcej

Jest wimbledoński mistrz nowej generacji. Carlos Alcaraz pokonał Novaka Djokovicia

Djoković po przegranym finale powiedział, że o 16 lat młodszy rywal ma najlepsze cechy Rogera Federera, Nadala i jego samego.

– Wielu ludzi tak twierdzi i ja się z nimi zgadzam. Carlos wziął wszystko, co najlepsze z nas trzech. Ma niesamowitą odporność i dojrzałość jak na 20-latka. Jest po hiszpańsku waleczny i niesamowicie gra w defensywie, w czym przypomina Rafę. Jego oburęczny bekhend jest podobny do mojego. Nigdy nie grałem przeciwko rywalowi, który byłby taki jak on. Roger oraz Rafa mieli swoje słabości, a Carlos jest tenisistą kompletnym. Sądzę, że umiejętność przystosowania się pozwoli mu na długą karierę i zwycięstwa na wszystkich nawierzchniach – nie kryje Serb.

Nowy as

Nawet jeśli wziąć pod uwagę zrozumiałą u przegranego mistrza egzaltację, z opiniami Djokovicia trudno się nie zgodzić. Alcaraz to Hiszpan nowego typu – poza zaletami wymienionymi przez Serba ma też znakomite czucie piłki pozwalające mu zarówno na kończenie akcji atakami przy siatce, jak i zdobywanie punktów po skrótach – zagraniu w męskim tenisie ginącym, bo przez wielu trenerów uznawanym za zbyt ryzykowne.

Czytaj więcej

Marzenie numer jeden Carlosa Alcaraza

Poza znakomitą techniką Alcaraz to także gracz, którego energia zdaje się niewyczerpana i nagły odpływ sił (jak podczas tegorocznego turnieju Roland Garros w przegranym meczu z Djokoviciem) już mu się chyba nie zdarzy, tym bardziej że po zwycięskim Wimbledonie stres będzie znacznie mniejszy.

Alcaraz nie musi już niczego udowadniać, bo gołym okiem widać, że ma więcej atutów niż ci, których w ostatnich latach typowano jako następców Wielkiej Trójki – Federera, Nadala i Djokovicia. Niektórzy z nich, jak Daniił Miedwiediew czy Dominic Thiem, wygrywali nawet turnieje wielkoszlemowe, a Alexander Zverev, Stefanos Tsitsipas czy Andriej Rublow mieli to zrobić lada chwila.

To byli naturalni kandydaci do objęcia władzy po odchodzących asach, ale zjawił się Alcaraz i przewrócił stolik. Jest liderem rankingu ATP, wygrał dwa Wielkie Szlemy, jako pierwszy od dziesięciu lat pokonał Djokovicia na centralnym korcie Wimbledonu, zagradzając mu drogę do najważniejszego marzenia: kalendarzowego Wielkiego Szlema, czyli wygrania czterech turniejów w jednym roku. Jako ostatni wśród mężczyzn dokonał tego Australijczyk Rod Laver 54 lata temu, gdy profesjonalny tenis w dzisiejszym rozumieniu raczkował.

Czytaj więcej

Wimbledon. Finał męski wedle rozstawienia

Niczego nie ujmując grupie graczy z czołowej dziesiątki rankingu ATP, być może rację ma wielki szwedzki tenisista sprzed lat Mats Wilander, który twierdzi, że już podczas tegorocznego turnieju US Open i także długo potem najgroźniejszym rywalem Alcaraza będzie wciąż Djoković. Zdaniem Wilandera Serb wygra jeszcze niejeden turniej wielkoszlemowy, pobije pod tym względem wszystkie rekordy (dziś ma na koncie 23 zwycięstwa), ale nowa epoka już się zaczęła i to jednak Alcaraz będzie faworytem wszędzie tam, gdzie się zjawi.

Ten pogląd ma racjonalne podstawy, w końcu w finale Wimbledonu w piątym secie było 2:4, stary mistrz nie złożył broni. Przegrał, w przemówieniu na korcie, po tym jak już sobie popłakał, i podczas konferencji prasowej z klasą pokłonił się młodości, ale nie miejmy złudzeń: serbska krew jeszcze w nim zagra, warto czekać.

Sukces Alcaraza wcale nie musi oznaczać końca historii, która działa się na naszych oczach przez ostatnich kilkanaście lat.

Czas na Warszawę

Po emocjach Wimbledonu będziemy mieli już wkrótce (24–30 lipca) w Warszawie swoje atrakcje podczas turnieju na nowych (twardych, takich jak w US Open) kortach Legii. Gwiazdą imprezy będzie Iga Świątek, która pomimo zapewnień o postępie, jaki zrobiła w grze na trawie, i uśmiechów w mediach społecznościowych, z Londynu powinna wyjeżdżać w nastroju słodko-gorzkim.

Czytaj więcej

Będzie nowa mistrzyni Wimbledonu

Postęp w stosunku do ubiegłego roku rzeczywiście jest, ale straconej szansy jednak żal. Na drodze do finału stały nie Jelena Rybakina czy Aryna Sabalenka, lecz Elina Switolina oraz Marketa Vondrousova. U starszych kibiców przywołuje to wspomnienie z roku 2013, gdy Agnieszka Radwańska nie wygrała Wimbledonu, choć na przeszkodzie stały wówczas nie Serena Williams czy Maria Szarapowa, tylko Sabine Lisicki i Marion Bartoli. Trener Igi Tomasz Wiktorowski zapewne dobrze to pamięta, bo pracował wtedy z Radwańską, która podobnej szansy już nigdy nie miała.

Obok Igi atrakcją warszawskiego turnieju będzie jej finałowa rywalka z Rolanda Garrosa Czeszka Karolina Muchova (18 WTA). O tym, dlaczego w stolicy nie zagrają Magda Linette (25 WTA) oraz Magdalena Fręch (76) wiedzą chyba tylko one same oraz główny organizator turnieju WTA 250 Tomasz Świątek, czyli ojciec Igi.

W imieniu kibiców można tylko napisać – szkoda, i to bardzo.

Od momentu, gdy młodzieniec z El Palmar w kwietniu ubiegłego roku wygrał w Miami swój pierwszy turniej z cyklu Masters 1000 i tak naprawdę zobaczyliśmy, jakie są jego atuty, stało się jasne, że pojawił się Hiszpan, dla którego wejście w buty rodaka z Majorki Rafaela Nadala jest realnym celem.

Alcaraz wychował się na ceglanej mączce, stać go będzie na tej nawierzchni na wielkie rzeczy, dzięki niemu turniej Roland Garros może pozostać hiszpańską ziemią na długie lata. Jednak najpierw wygrywając US Open 2022 i przede wszystkim w ostatnią niedzielę w Wimbledonie dowiódł, że jego władza może nie mieć żadnych ograniczeń.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Alexander Zverev wygrywa, ale sprawa przemocy wciąż się za nim ciągnie
Tenis
Echa zwycięstwa Igi Świątek w Rzymie. „Czerwony dywan do Roland Garros”
Tenis
Spokój, opanowanie, zwycięstwo. Iga Świątek wygrywa w Rzymie
Tenis
W Rzymie jak w Madrycie. Będzie kolejny finał Iga Świątek - Aryna Sabalenka
Tenis
Imponująca Iga Świątek. Zagra w czwartym finale w tym roku