Polacy w Wimbledonie bez żadnych strat

To był, z naszego punktu widzenia, perfekcyjny poniedziałek. Iga Świątek, Hubert Hurkacz oraz Magda Linette zagrają w drugiej rundzie po zwycięstwach niosących nadzieję.

Aktualizacja: 04.07.2023 06:41 Publikacja: 04.07.2023 03:00

Iga Świątek wygrała 6:1, 6:3 z Chinką Zhu Lin

Iga Świątek wygrała 6:1, 6:3 z Chinką Zhu Lin

Foto: AFP

Pierwsza była Iga. Wygrała 6:1, 6:3 z Chinką Zhu Lin na korcie numer 1. Początkowo trybuny nie zapełniły się po brzegi, bo silną konkurencją, także dla wielu dziennikarzy, było spotkanie Novaka Djokovicia z Pablo Cachinem na korcie centralnym.

Kto przyszedł najpierw oglądać Świątek, jednak nie narzekał, bo spotkanie było dynamiczne i pokazało, że mistrzyni Roland Garros w tym roku może jeszcze nie kocha, ale już na pewno nie obawia się trawy.

Czytaj więcej

Wimbledon: Iga Świątek już w drugiej rundzie

Tylko pierwszy gem trwał całe pięć minut, zapoznanie obu pań z tegoroczną nawierzchnią chwilę zajęło, tym bardziej że doświadczona Chinka miała pewne argumenty, by przedłużać wymiany zza końcowej linii. Przyspieszenia Polki były jednak znakomite. Lubiąca stały rytm gry rywalka nie radziła sobie ze zrywami Świątek, a jeśli dobiegała ambitnie do piłek, to tylko po to, by wysyłać je daleko za linię lub w siatkę.

Już na początku spotkania przyszło przełamanie serwisu pani Lin, potem zaraz drugie i kto czekał na jakiekolwiek potknięcie Igi, doczekał jedynie niegroźnego poślizgu Polki przy stanie 4:0. Po nim nic się nie zmieniło, przewaga Świątek nadal rosła.

Czytaj więcej

Zaczyna się turniej tenisowy w Wimbledonie. Zielony zawrót głowy

Drugi set z początku wydawał się nieco bardziej wyrównany, ale gdy tylko Iga włączyła ten niezwykły tryb turbo, punktacja po jej stronie szybko przyspieszała. Nie przeszkodził jej w tym pędzie coraz rzadziej wywoływany błąd stóp przy podaniu ani pierwsza wimbledońska przerwa na deszcz. Opady nie były duże, ale dach trzeba było zasunąć, co na korcie numer 1 trwa znacznie sprawniej niż na centralnym.

Panie wróciły ledwie na dwa gemy (od stanu 6:1, 4:3), potem można było bić brawa Świątek.

– Wszystko, co chciałam robić, działało. Z roku na rok coraz szybciej udaje mi się przystosować do trawy. Przerwa na deszcz była nowym doświadczeniem, bo z początku nie wiedziałam, ile potrwa. Okazało się, że tylko 12 minut. Chciałam zachować koncentrację, nie rozproszyć się. Powtórzyłam ustalenia taktyczne na mecz, później była mała rozgrzewka i poczułam, że jestem gotowa – mówiła Polka dziennikarzom w największej sali konferencyjnej nowego obiektu o ładnej nazwie „Media Theatre”.

Czytaj więcej

Losowanie w Wimbledonie: Iga Świątek zaczyna od pojedynku z Chinką

Jej rywalką w drugiej rundzie będzie Hiszpanka Sara Sorribes Tormo (84. WTA) lub Włoszka Martina Trevisan (64. WTA) i – jakkolwiek oceniać – nie są to specjalistki od gry na trawie.

Po Świątek z pierwszym sukcesem powitał się Hurkacz. Pokonał Alberta Ramosa-Vinolasa 6:1, 6:4, 6:4, a gdyby nie przerwa deszczowa, to mecz trwałby chyba tyle, co spotkanie Igi. Polak grał dobrze, serwis działał i na takie przewagi Hiszpan nie miał odpowiedzi. W drugiej rundzie zagra z Serbem Duszanem Lajoviciem (56. ATP) lub Brytyjczykiem Janem Choinskim (164. ATP).

Całość dobrego dnia dopełniła Magda Linette, zwyciężając Jil Teichmann 6:3, 6:2. W tym spotkaniu polski tenis też wypadł doskonale.

Pani Magda zagrała z właściwym skupieniem i siłą, niemal od początku można było wierzyć, że żadna krzywda ze strony Szwajcarki jej nie grozi. Kolejną rywalką Linette będzie Barbora Strycova, która po raz pierwszy zagrała w Wimbledonie w 2003 roku, dekadę temu była w ćwierćfinale, dziś zaś przechodzi na pozycje niezłomnej weteranki czeskiego tenisa.

W poniedziałek zanotowano też sukcesy Novaka Djokovicia, Jessiki Peguli, Andrieja Rublowa i Caroline Garcii, co niespodzianką nie było.

Wielu żałuje, że wycofał się z powodu urazu nadgarstka Nick Kyrgios, ubiegłoroczny finalista. Nie ma Nicka, nie będzie więc kortowego żywiołu, za którym niektórzy Brytyjczycy mocno tęsknili.

Pierwsza była Iga. Wygrała 6:1, 6:3 z Chinką Zhu Lin na korcie numer 1. Początkowo trybuny nie zapełniły się po brzegi, bo silną konkurencją, także dla wielu dziennikarzy, było spotkanie Novaka Djokovicia z Pablo Cachinem na korcie centralnym.

Kto przyszedł najpierw oglądać Świątek, jednak nie narzekał, bo spotkanie było dynamiczne i pokazało, że mistrzyni Roland Garros w tym roku może jeszcze nie kocha, ale już na pewno nie obawia się trawy.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Aryna Sabalenka rezygnuje. Iga Świątek w jeszcze lepszej sytuacji
Tenis
Iga Świątek rezygnuje z ważnego turnieju. Zmęczenie dało o sobie znać
Tenis
Carlos Alcaraz. Lepszy niż Rafael Nadal w jego wieku
TENIS
Korespondencja z Paryża. Iga Świątek we łzach, Tomasz Wiktorowski zabrał głos
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Tenis
Hiszpańska kontynuacja. Carlos Alcaraz wygrywa Roland Garros
TENIS
Korespondencja z Paryża. "Gigant!". "Inspiruje, ale nie porywa". Świat komentuje wyczyn Świątek