Reklama

Siostry Jastremskie: teraz muszą dbać o siebie same

Dajana Jastremska i jej 15-letnia siostra uciekły przed rosyjskimi bombami. Teraz są w Lyonie, gdzie budują sportowe życie na nowo.
Dajana Jastremska była już 21. rakietą rankingu WTA

Dajana Jastremska była już 21. rakietą rankingu WTA

Foto: Clive Brunskill/AFP

Dajana ma talent, grała w finałach wielkoszlemowych turniejów juniorskich, była już 21. w rankingu WTA, wygrała trzy turnieje zawodowe, a dwa lata temu została nawet debiutantką roku. Niedawno miała wprawdzie problemy ze zdrowiem i trenerami (z ostatnim – Saschą Bajinem – rozstała się jesienią 2020 roku), ale jako 21-latka pozostaje jedną z tych, które zdaniem fachowców wciąż mogą wiele osiągnąć w światowym tenisie.

Pochodzi z Odessy i nie jest jeszcze – mimo zarobionych dolarów – obywatelką świata, jak najsławniejsza z tenisowych Ukrainek Elina Switolina, dziś pani Monfils.

Tydzień temu, dwa dni przed rosyjską inwazją, Dajana dostała dziką kartę na turniej WTA 250 w Lyonie. Szykowała się już do wyjazdu z ojcem.

– Wieczór był przyjemny, lecz następnego ranka obudziły nas eksplozje. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z groźby i nie rozumieliśmy, co się dzieje. To było szaleństwo. Żaden film ani gra wideo. Byliśmy zszokowani. Wybiegliśmy z mieszkania, aby schronić się na podziemnym parkingu, a bomby wciąż wybuchały – opowiadała w Lyonie.

Po dwóch nocach spędzonych na parkingu rodzice Dajany i Iwanny uznali, że muszą wywieźć córki z Ukrainy. Bali się rosyjskich rakiet i czołgów, ale pojechali samochodem w kierunku Dunaju i granicy z Rumunią. Kolejka aut miała wiele kilometrów, więc pokonali ten dystans na piechotę.

Reklama
Reklama

Tam siostry Jastremskie pożegnały rodziców. Mama, która początkowo miała jechać z nimi do Francji, została na miejscu z ojcem.

– Iwanna zaczęła płakać. Ja musiałam kontrolować emocje, bo wzięłam na siebie dużą odpowiedzialność. Ojciec powiedział, że nie wie, jak wszystko się skończy, ale musimy o siebie dbać i zbudować nowe życie – mówi Dajana.

Po dotarciu do granicy siostry dostały się na statek, którym dopłynęły do rumuńskiego lotniska i zdołały dolecieć do Francji.

Dajana mogła zagrać w Lyonie w singlu. Obie dodatkowo dostały dziką kartę w deblu, choć Iwanna ma tylko 15 lat i zagrała zaledwie cztery mecze w juniorskim cyklu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF).

Wyszły na pierwszą rundę debla z ukraińską flagą na ramionach. Przegrały 2:6, 4:6 z Hiszpanką Georginą Garcią-Perez i Szwajcarką Xenią Knoll, ale trudno było o inny wynik po trzech nocach bez snu. Dziennikarze rozmawiali tylko z przegranymi.

– Nie miałyśmy zbyt wiele energii przez to, co dzieje się na Ukrainie, ale jestem dumna z mojej siostry i z tego, jak zaczyna grać. Sama mam dopiero 21 lat i przywykłam do podróżowania z mamą lub ojcem, którzy wszystkiego pilnowali. Teraz jest odwrotnie. Obecnie Iwanna jeździ ze mną i jestem za nią odpowiedzialna. Oczywiście, że nie umiem się dziś zbytnio skupić na tenisie, ale to, co naprawdę mnie motywuje, to mój kraj i ludzie, którzy walczą o nasze życie – nie kryła podczas konferencji prasowej starsza z sióstr.

Reklama
Reklama

Młodsza nie mówiła nic. Siedziała tylko owinięta niebiesko-żółtą flagą.

Tenis
Indian Wells. Kamil Majchrzak postraszył Novaka Djokovicia. Została nam tylko Iga Świątek
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Tenis
Kamil Majchrzak dostał to, czego chciał. W sobotę zagra z Novakiem Djokoviciem
Tenis
Tenisowa wiosna zaczyna się w Kalifornii. Iga Świątek zagra o trzeci triumf w Indian Wells
Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama