Reklama

Wielki mecz w Masters: Andy Murray – Kei Nishikori

Wielki mecz w Masters: Andy Murray – Kei Nishikori 6:7 (9-11), 6:4, 6:4. Szkot wygrał 21. pojedynek z rzędu, porażka Japończyka nie pozbawia go szans na awans

Aktualizacja: 16.11.2016 20:17 Publikacja: 16.11.2016 18:23

Andy Murray

Andy Murray

Foto: AFP

Obecny w O2 Arena Ivan Lendl mówił Murray'owi przed meczem, by zapomniał o walce o pozycję lidera rankingu światowego, by nie myślał o efektownej serii zwycięstw, która trwa od początku października. Ważne miało być tylko starcie z Nishikorim, tyle trudnym, co nieobliczalnym rywalem z Japonii.

Lendl wiedział co mówi. Japończyk miewa od czasu do czasu przypływy tenisowego geniuszu, w pełni zdrowia jest w stanie grać znakomicie z każdym, wsparcie Michaela Changa na ławce trenerskiej też robi swoje.

Niewątpliwie obóz Szkota świetnie pamiętał wrześniową porażkę Murraya w ćwierćfinale US Open, kiedy Nishikori zdał także test wytrzymałości – zwyciężył w pięciu setach. Wygrać z Keim, który pokazał znane atuty w pierwszym meczu ze Stanem Wawrinką, nie mogło być zadaniem łatwym ani szybkim.

Na dość wolnej nawierzchni hali w Greenwich było tak, jak miało być: trzy sety, znacznie ponad trzy godziny walki, wiele fantastycznych wymian, ataków i obron, tylko kilka piłek zadecydowało o wyniku.

Sam tie-break pierwszego seta trwał ponad kwadrans, obaj mieli po kilka szans na sukces, udany pościg Murraya od stanu 3-6 do 7-6 nie doczekał się jednak nagrody.

Reklama
Reklama

Gdy zegar w hali O2 pokazał, że minęły dwie godziny spotkania, na tablicy wyników wyświetlono: 7:6, 4:4, patrząc od strony Japończyka. Nishikori odrobił stratę gema serwisowego z początku seta. Pięć minut poźniej Szkot raz jeszcze się zerwał, zdobył kolejne dwa gemy, zachwyceni widzowie dostali kolejną godzinę spektaklu. Murray w końcu wziął rywala na szkockie tortury i wymęczył to zwycięstwo.

Sukces Szkota nie od razu oznaczał awans do półfinału, tę pewność Andy zyskiwał w zależności od rezultatu drugiego, nocnego spotkania Stan Wawrinka – Marin Cilić.

Nishikori ma wciąż sporą szansę gry w półfinale, jeśli w piątek wygra z Ciliciem. Kłopot tylko w tym, że drugie miejsce w grupie oznacza zapewne konieczność spotkania z Novakiem Djokoviciem przed finałem.

W czwartek zobaczymy zakończenie rywalizacji w grupie imienia Ivana Lendla. Najpierw (o 15.) pewny awansu Djoković i równie pewny rychłego wyjazdu z Londynu Gael Monfils zagrają o premię w wysokości 179 tys. dolarów, następnie (o 21.) Dominic Thiem i Milos Raonic będą walczyć oko w oko o miejsce w półfinale.

Tenis
United Cup. Thriller z happy endem, historyczny triumf polskiej reprezentacji tenisowej
Tenis
United Cup. Polscy tenisiści trzeci raz z rzędu w finale, czas na pierwszy triumf
Tenis
United Cup. 21 asów Huberta Hurkacza, udany rewanż Polaków
Tenis
Słońce i optymizm. Iga Świątek nie może się doczekać gry w Australii
Tenis
Iga święta spędza na korcie. W Chinach wzięła rewanż na Jelenie Rybakinie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama