Reklama

Australian Open: Janowicz przegrał z Ciliciem

Jerzy Janowicz prowadził w setach 2:0 z Marinem Ciliciem, ale nie dokończył dzieła. Chorwat wygrał i to on jest w drugiej rundzie Australian Open.

Aktualizacja: 16.01.2017 20:49 Publikacja: 16.01.2017 19:08

Australian Open: Janowicz przegrał z Ciliciem

Foto: PAP/EPA

Ta historia w wielkich turniejach niestety się powtarza. Janowicz zajmujący dalekie miejsce w rankingu ATP (273) w losowaniu trafia na znakomitego rywala, pokazuje, że wciąż ma ogromne możliwości i przegrywa. Tak było w ubiegłym roku w Melbourne w meczu z Johnem Isnerem, w Nowym Jorku w starciu z Novakiem Djokoviciem, podczas igrzysk olimpijskich w Rio i teraz w pojedynku z Ciliciem przegranym 6:4, 6:4, 2:6, 2:6, 3:6. Chorwat już drugi raz pokonał Janowicza, choć przegrywał w setach 0:2 (poprzednio podczas daviscupowego meczu w Warszawie).

Najlepszy polski tenisista przez dwa sety grał bardzo dobrze, a potem dużo gorzej. Szczególnie bolał fakt, że kolejny raz nie wykorzystywał swego podstawowego atutu – serwisu.

Po takich meczach rodzi się pytanie, jak długo jeszcze Janowicz będzie musiał przebijać się do czołówki. Skoro gra tak dobrze z zawodnikami klasy Djokovicia czy Cilicia, to może jego miejsce jest już obok nich, a nie w piekle challengerów?

Niestety, tu nie ma drogi na skróty. Trzeba w starciu z graczami takimi jak Michael Mmoh (pokonał Janowicza w kwalifikacjach w Auckland) walczyć o powrót na szczyt. Zamrożony ranking pozwoli łodzianinowi na start w jeszcze kilku wielkich turniejach (być może z Roland Garros i Wimbledonem włącznie), ale o poprawę rankingowej pozycji, która determinuje całe życie tenisisty, trzeba walczyć z tygodnia na tydzień w imprezach o wiele mniej prestiżowych. A w tych największych przydałoby się więcej szczęścia i opanowanie nerwów, bo kłótnia z sędzią była niepotrzebna. Janowicz nie jest Johnem McEnroe, który grał najlepiej, gdy miał wroga.

We wtorek mecze pierwszej rundy czekają Agnieszkę Radwańską (z Bułgarką Cwetaną Pironkową) i Magdę Linette (z Mandy Minellą z Luksemburga).

Reklama
Reklama

W pierwszym dniu w turnieju kobiet zdarzyła się tylko jedna niespodzianka. Simona Halep (nr 4) przegrała z Amerykanką Shelby Rogers 3:6, 1:6. Rumunka od ubiegłego roku zmaga się z kontuzją kolana, w Melbourne przyznała, że w drugim secie nie mogła biegać.

W turnieju męskim publiczność dostała to, na co czekała – zagrał Roger Federer. Zagrał i wygrał, choć stracił jednego seta w pojedynku z Austriakiem Juergenem Melzerem (7:5, 3:6, 6:2, 6:2).

Idealne porównanie dla tego, kim dla tenisa jest dziś Federer, znalazła paryska gazeta „L'Equipe", pisząc, że jest on jak Rolling Stones. Wiemy, że grają gorzej niż w roku 1973, wiemy, że Federer najlepszy był w latach 2004–2007, ale chodzimy na jego mecze i ich koncerty, by móc powiedzieć: byliśmy przy tym.

Turniej pokazuje Eurosport.

Tenis
United Cup. Thriller z happy endem, historyczny triumf polskiej reprezentacji tenisowej
Tenis
United Cup. Polscy tenisiści trzeci raz z rzędu w finale, czas na pierwszy triumf
Tenis
United Cup. 21 asów Huberta Hurkacza, udany rewanż Polaków
Tenis
Słońce i optymizm. Iga Świątek nie może się doczekać gry w Australii
Tenis
Iga święta spędza na korcie. W Chinach wzięła rewanż na Jelenie Rybakinie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama