Zaglądamy za kulisy Australian Open. Dzięki wszechobecnym kamerom widzimy, jak Carlos Alcaraz i Novak Djoković przybijają sobie piątkę na siłowni, jak Hiszpan rozgrzewa się przed meczem tanecznym krokiem, ale też jak Coco Gauff rozbija ze złości rakietę.
Debata na temat prywatności tenisistów rozpoczęła się właśnie po tym, co zrobiła Amerykanka po ćwierćfinałowej porażce z Ukrainką Eliną Switoliną. Po meczu, który trwał zaledwie godzinę (1:6, 2:6), nie kryła frustracji, uderzając w tunelu rakietą o podłogę.
Coco Gauff rozbiła rakietę. W obronę wzięła ją Iga Świątek
– Próbowałam znaleźć miejsce, gdzie nie było kamer. To samo przydarzyło się kiedyś Arynie Sabalence. Mam wrażenie, że pewne momenty nie powinny być pokazywane. Czuję, że na tym turnieju szatnia jest jedyną prywatną przestrzenią – opowiadała Gauff, dodając, że nie uważa, by zrobiła coś złego. – Staram się nie zachowywać w taki sposób w obecności kibiców, ale wiem, że muszę dać upust tym emocjom. W przeciwnym razie będę po prostu opryskliwa wobec swoich ludzi, a tego nie chcę, bo na to nie zasługują.
W obronę Gauff wzięła m.in. Iga Świątek, która z Australian Open pożegnała się na tym samym etapie. – Jesteśmy tenisistami czy zwierzętami w zoo, podglądanymi nawet gdy się załatwiają? Oczywiście przesadzam, ale miło byłoby mieć trochę prywatności i wiedzieć, że nie jesteśmy obserwowani przez cały świat – przekonywała Polka.