Tenisistce z Krakowa pozostał jeszcze start w deblu, po którym wreszcie będzie miała trochę odpoczynku. Następne w planach są duże wiosenne turnieje w USA – od 10 marca w Indian Wells i od 24 marca w Miami.
Mecz Polki z Rosjanką wyglądał mniej więcej tak, jak można sobie było wyobrazić – dużo taktycznych wymian, gra techniczna, serwis nie decydował często o wyniku gema. Czakwetadze znacznie lepiej zaczęła mecz, szybko osiągnęła przewagę i wydawało się, że po pierwszym secie zniechęciła najlepszą polską tenisistkę do oporu.
To wrażenie minęło, gdy Radwańska objęła prowadzenia 3:0 w kolejnym secie. Wprawdzie pod jej kolanami były bandaże – efekt intensywnej gry w ostatnich dniach – ale na kort wróciła na kilkanaście minut twarda Agnieszka.
Mocy starczyło jej na jednego seta, w ostatnim Rosjanka znów szybko uciekła Polce, pościg od stanu 2:5 udał się tylko częściowo. Czakwetadze w drugiej rundzie zagra z rodaczką Dinarą Safiną.
Agnieszka Radwańska wróci do Krakowa z niewielkim zyskiem w punktach do rankingu – 15 dostała za wygranie kwalifikacji i jeszcze jeden za pojawienie się w pierwszej rundzie turnieju głównego. Trochę lepiej wygląda premia: 10 650 dolarów, co oznacza, że w tym sezonie Polka przekroczyła już 300 tys. dolarów.